Cud

image

graphics; CC0

Tomasz Kucina

Cud-

 

mi ktoś niejawnie
pomaga
domyka – na chwilę za mnie oczy
abym zobaczył
nową malaturę
zdmuchnął kurz – z pergaminu

gdzieś na nowo wydarzył
przefrunął
po rubieży nowego świata wcieleń
w smaku i makroprzestrzeni
wiem o tym
udaję – że nie widzę

spijam to tło
nie wolno mi dziękować
a wszystko zmierza
do wyższego celu
to znaczy
do przestrzeni

która tu ponad człowiekiem
żyje – w redukcji artefaktów
czyli w zarzewiu
nadolbrzymiej gwiazdy
co świeci nam
nad głową

przemyca sen
z przepikselonych powiek
w melisach lepkiego tuszu
jest liczbą mnogą
lutniąmandolą
racją przeistoczeń

kompresją – redukcją
bezinteresowną
bezpiecznym
zagęszczaczem myśli
gdy znów zatroszczę
o – kolejny wiersz

 

Ja – mój pies

 partner-1022965_640

graphics CC0

Tomasz Kucina

Ja, mój pies

oczy mojego psa
czynny imiesłów przymiotnikowy
-PATRZĄCE-
-CZEKAJĄCE-
forma niedokonana
w aporcie – i zmyśle opartym o kość niezgody
znów chryja o przywództwo
jak pradziejowy gnat
a jednak miękki
przymilny welwet wspólnego kontaktu – ARGO i ODYS –

przymierze

INKARNACJA PODGATUNKÓW
poetyczna kontaminacja
czasem warto
podkreślić nasz wspólny gen
i użyć trynominalnych porównań

żywiąc się słowem
ujadam przez pysk
CANIS LUPUS FAMILIARIS
z pracy Linneusza
przejąłem cechy – i oddaję
w opisie
mojego wiernego przyjaciela

zatem – zwracam mu węch 
a ludzkim pyskiem
ujadam
do postulatów awangardowej poezji
bo bywam liryczny i skulam ogon
podaję łapę na komendę Muzy
i szukam
kolejnych znaczeń
w sierści populacji
w psiej egzystencji
podkradam doń
z cechy polimorfizmów

na próżno szukać
różnic
w naszej wściekłej popkulturze

jesteśmy
z tożsamych genotypów
mamy
TEGO SAMEGO BOGA
sumujemy – z unitarnych formantów potrzeb
ziejemy
w prefiksy i sufiksy podobnie
uroczo akustyczna analogia w wyciu do księżyca

patrzeć – emitować w miłosierdziu
oczyma mojego psa
które są -odtąd-
także ludzkości oczyma