O pełganiu powiek

sunset-1334104_640

Tomasz Kucina

O pełganiu powiek w śnie emigracji-

nie najłatwiej pisać
o zwinności powiek

za to uroczo

przenika przez nie majaczące światło
wycienia prążki
podkreśla
przeczuwalną migotliwość przebudzenia
przeciąga w kąciku ust
zawoalowany uśmiech

lecz jeszcze śpisz
i przechowujesz
genetyczną informacje

zakuta
w łańcuszki snu
w ogniwa RNA – balbinka rybich oczu
ja jestem rybosomem
podkreślam ci białka zachwytem

nie wiemy
czy jawa to czy jeszcze sen
królestwo pana snu Morfeusza
droczy lubieżnie
z nagą wzruszoną rzęsą
ożyłaś jako obraz

z tuszem wytartym
z podświadomą pozą

czas nie ma znaczenia
nie ma
szczegółowej analizy
całość składa z atomów
teoria ruchu
mój skaningowy mikroskop poezji
nakłada powiek cień
na płótno przebudzenia
całość – znaczy ruchliwość
pełgającego oka

osnuta
w ciało perspektywy

w majaki

jakże byłbym łaskawy
zatrzymać
w tobie na moment
liryczny obrazek świata
zrzucić z siebie
całą tęsknotę wredne utrapienie
odkryłem perspektywę
jak Brunelleschi
całą tę rzeczywistość – która mnie gryzie
codziennie

to takie czyste
mało techniczne wrażenie
kliniczne pełganie powiek
rubaszna romantyczność
przebudzonej nieumyślnie

wisienka na torcie
co
nie jest dla mnie
dla mnie – czyli wybrańca losu
co potrafi opisać
wzruszenie rzeczy odświętnych

to znaczy
impresywnych

otwierasz mi oczy POLSKO!