Oczeret Erato

horse-carriage-573205_640

graphics CC0

Tomasz Kucina

Oczeret Erato-

Na styku słowa i aroganckiej fantazji (blason)

Ja jestem artystą niszowym
dżdżu krople zlizuję z szyb
starannym jęzorem kultowym
lubieżność w poezji – to mit

Haratać chcę uśpione sny
piórem ostrym jak brzytwa
i schować je znów – pod poduszkę
nim dorwie się do nich – sitwa

Majaczyć w letargu wen
językiem dada – lub bantu
pieścić zgłoskowy tren
lirycznym formantem kantu

Przewrócić oko na rym
wzór ksantofili i białek
laurowym liściem na Rzym
zarzucić słów brzmiącą kabałę

Poezja to żółty kolor
jak Romy na klifie rydwany
Adriatyk w natarciu na molo
wznoszący się kwieciem piany

Tu krotochwilny gnom
na łódce z białych tuberoz
rytmiczny podaje song
falom zbełtanym z bielą

Poezja jak słodki szelf
koi me stopy chłodem
trelem spłoszonych mew
wyszywa liryczną głowę

A może jak cicha woda
firaną żółtą z perkalu
wypływa na głuchy brzeg
rymową eksplozją szału

Rechotem spłoszonych żab
tu mienią się nenufary
grążele żółte – ich smak
dusznością obeszły – od pary

Nad brzegiem uśpionej tafli
błękitem urzeka mansarda
obłok z lecącej czapli
wbija się w czoło barda

Po grobli słodkiego stawu
kolebie się wolno dorożka
nugatem pachnie abażur
jak świeży marcepan – lep pączka

Latarnie migocą w hołoblach
z powozu pod rym sukulenty
dorożką poezji – po Nobla…
po cóż mi – ów – Boże święty?