Autorytecie nieosiągalny

image

graphics CC0

Tomasz Kucina

Autorytecie nieosiągalny-

 

Stój! –  mój, wolą zgrzesz!
autorytecie nieosiągalny
czemu nie istniejesz?
I nie ma lepszych ode mnie, i gorszych?
Przykładowych, przybliżonych,
nie ma również.
Są tylko inni, nie tacy sami,
każdy cierpi inaczej,
utrapieni w kworum istnienia
słów spartaczonych, koślawych, skażonych
jak igła w krainie fastryg
w obozach uniformów
raczą się fikcją nikczemni, skradają,
w karpiu szlamu, czekając na cud
dzielą się opłatkiem.
A Bóg mieszka w zgiełku,
w decybelach utrapienia, na dworcu emigracji
sprawdza plecaki,
liczy kilometry, jest objętością baku,
nektarem z oktanów,
czasem łzą na powiece, katem tęsknoty.
Nawet nie pragną zbawienia
lecz potrafią podróżować
na rozdrożach przekleństw, stawiają krzyże