Enoturystyka

banner-1159238_640

graphics CC0

Tomasz Kucina

Enoturystyka-  

cierpko smakuje

wytrawne białe wino

przekrojony melon , ocieka farbą
na tłusty podbródek wykwintnej ryby

martwa natura
właśnie użyła formy
w kwestii pomieszania smaków

jawny modelowy postmodernizm

heterogeniczność
zimnobladych serwetek
ilustruje konkretny ciąg logiczny 

jakże biesiadnie
delektuje nas ta…

ENOTURYSTYKA

nas , czyli udzielnych książąt
niestrawnego wieku

styl to smak…

obawiam się o tumult trzewi

przez labirynt ludzkich żył
podróżuje przepych

mechanizm zapamiętywania wyszukanego smaku
podkreśla sens podróży

widujesz siebie tylko czasem
w srebrze grawerowanych widelcy

uwiarygadniasz skan manekina
w kryształach karafek

całkiem świadom

swojego przeistoczenia
w upodlony konstrukt

komfortowej Europy
lukratywnego kontynentu…

pomyśl o prymitywnej tłuszczy

obleśnej i przetrawionej
tuż za kolejnym hotelem

bitym w pieczęć pozycji
piątej gwiazdki luksusu

—-

Karawana w oazie hindi-urdu

wpid-1391030317026

 

 

 

 

 

 

 

 graphics CC0

Tomasz Kucina
Karawana w oazie hindi-urdu-

etiuda słodko-pikantnego kiczu z kurkumy, imbiru i kardamonu

[gdy ona opowiada Bollywood, a on ma głowę pod poduszką]

w ustroniu pampy biały mknie kondukt
z fatamorgany to wizja
w tle złotej lampy wznosi zwid eunuch
lotna urojeń prowizja
miedziany emir niczym Alladyn
w eter wypuszcza krzywulca
i w wielkiej chlubie swojej pallady
dumny jest niczym Stwórca
lecz ani radża ni dżin w tle lampy
spieczeni skwarem orientu
sami nie wiedzą czy w szponach pampy
jawą czy snem są z odmętu
tu ostrosterny cietrzew w mozole
misternie nastrasza skrzydła
wypięta szyja wielkie nabrzmiałe wole
to azjatyckie prawidła
szkarłatny tobół ciągnie pstry koń
olejków kenzan zachwyca
w pąsowej urnie wznosi się woń
jak biała gołębica
kilometr dalej piaszczysty klimat
wypala oczy szmaragdów
w stopy Muslimów pręgą się wżyna
konwoju wagon train masz tu
zgrabne wielbłądy pędzą na cwał
wśród piachów mknie karawana
i błogo w słońcu mieni się kindżał
u pasa swego pana
na rdzawych wydmach kąpie jad skorpion
w zenicie zapomniał cienia
z wielkim mozołem tropi swój rejon
chcąc wdać się w trans ukąszenia
tu młody doża szczerzy swe kęsy
w mlecznym uśmiechu się taja
z żądzą podciąga swoje bryczesy
harem go butą nastraja
gdy insolator skryje się w piachach
śmiało odwiedzi babiniec
w chwale witany pan w grzechu gmachach
wybierze swoją boginię
wnet szorstkim torsem muśnie trzon sutka
piersi stwardnieje suplement
z jej twarzy spadnie zwiewna narzutka
już niepotrzebny element
wtem będą krążyć pępki dokoła
w tilak przypływie mnogości
jedna przez drugą do księcia woła
by jej skosztował nagości
gdy wreszcie puszta uśnie po harcach
półksiężyc schowa się w chmurach
hamada chłodem spocznie na laurach
i w stepie uśnie kuguar
—-