Marc Chagall przyjeżdża


imagegraphics; CC0

Tomasz Kucina

Marc Chagall przyjeżdża-

pierwsze dni w mieście światła
sztuka myśli i kombinuje
jak tu zarobić na siebie

bonjour Marc. gonisz żaglem tożsamości
elizejskie pola
pragniesz zrywu
z brązu i zgniłych zieleni w kolory afirmacji

w hotelowym pokoju Meklera
vis-a-vis Odeonu
życie fantazjuje za rogiem
w malutkiej pracowni pisarza Erenburga
przemaluje mierne pejzaże
by zaoszczędzić na zagruntowanym płótnie
francuskie kawiarnie wdzięk i euforia
riviera Picassa i Matisse’a
w oparach absyntu gwaru i erotyzmu
w ciemniach haszyszu
ów „Akt z wachlarzem” karczemna jasność
z Van Gogha i Gauguina
wpływy fowistów

surnaturel ! nadzwyczajny

pracownia w La Ruche przez otwarte okna
poczujesz zapachy z rzeźni Vaugirard
to torsje aglomeracji
„Paryż przez okno” „Autoportret z 7oma palcami”
gdy nocą księżyc plądruje nagie ciało malarza
w nicość nasącza
wena pluje przez wklęsłe ramiona szuka zaczynu
i światło pełne zachwytu ucieka czas pamięci
z witebskiego sztetlu

kultura jidysz w gangach na Montparnasie
rozkoszni „Machmadim”
tu mruży karmi oczy artystyczna bohema
rzucająca butami w okna atellier
w permanentnym stanie zbiorowego odurzenia

Sylvia Plath

image

graphics CC0

Tomasz Kucina

Sylvia Plath-

gdyby była Sylvia Plath
całkiem inny byłby świat
w „szklanym kloszu” życie wierne
nieuczynne lecz misterne
pierwszy wiersz i osiem lat
gdyby była Sylvia Plath
życie w Belmont Massachusetts
kto zaglądał w tamtą duszę
nieroztropną zagubioną
czy Ted Hughes wszak jego żona
a te wiersze narkotyczne
tyle słów aż nieetycznie
białe ściany Alma Mater
Sylvia Plath –> Emilia Plater
życie miała jak Powstanie
niestabilne wyuzdane
konfesyjne w listopadzie
te „ukłucia” no i „krawędź”
może chciała może żart?
ale… nie ma Sylvii Plath