Ars poetica

graphics CC0

Tomasz Kucina

Ars Poetica

poezja jest jak mała kolejowa stacja
wysiadasz nagle, w nieprzewidzianych sytuacjach
więc rejwach, rozglądasz się wokoło
pytając: gdzie ja jestem? ocierasz przepocone czoło
pulsuje rozum – mechanizm w ciele kombinatu
runiczny zapach fiołka w naręczy niebieskawych kwiatów

poezja to jest suport, sprężony nóż maszyny
obrabiasz nim dowolny przedmiot
a w łoże pełne rymów – białe wpadają ekworyny
albo jak szampan, markowy mocno zamrożony
nagle wystrzela w górę korek
w porozwieszane kotyliony

a już po balu jak kochanka
gdy jesteś lekko zamroczony
zarzuca nogi we firankach
na twoje zgięte w gryf pagony
poezja modny lot motyla, ubrana chyba u Versace pod drgnieniem
skrzydeł pierś obnaża, jej nogi tańczą w rytmie cha cha

to kęs zakotwiczony w kruchym jabłku
w śnie aromatów kwaśnych owocowych
spragnione usta niedostatku w posmaku cierpkoturkusowym,
spod gwiazd przychodzi zmącić zmory zmysły
zdziczała transgeniczna burza
a włosy z gibkich płatków rwie podstępna demoniczna róża

tu w antresolach psich ogrodów
setery niosą w pyskach kwiaty,
i wyścielają ci pod stopą czuły łagodny rym włochaty,
ciało poezji ogrodów cnotą
z rozdziewiczonej macierzanki,
rozum poety w wersy układa – z zapachów układanki

W tłusty wtorek


k

 

 

 

 

graphics CC0

Tomasz Kucina

W tłusty wtorek-

ojciec Paula Cézanne’a był kapelusznikiem dorobił fortuny – a wychował geniusza
nasze obrazy życia: frukta stoły i krzesła owocne ofiarowanie drewna
palimy wyłamane nogi głową walimy w zagłówki – wiele tylko nie Drzewo Zbawienia

drażnią nas orzeczone posty pieką sumienia z obrazów i nosa ocieka farba
w białej sukni do kostek przy pianinie zasiada dziewczyna bo tak ją wychowano
grzeczna i ułożona zaklęta w fortepianowym wieku o swoim smutnym życiu

rozmyślając – jest chłopiec w czerwonej kamizelce z dłonią wtuloną pod głowę
gracze grają o życie znaczonymi kartami – na brudny stół spada popiół
z taniego kiepa – moc diabolicznych przypadków uświadomionych różnic nas dzieli

i łączy – wiele przypadkowych burz decyduje o cennym życiu – jesteśmy
jak barwne plamy rzucone od niechcenia subtelnymi pociągnięciami pędzla -to –
geniusz Paula Cézanne’a – jest dom powieszonego – podmienia w błękitny wazon

wygraża z koncepcji mimesis ucieka z natury i gna w świadomą utratę równowagi
by coś zaburzyć – i oczarować czas – byś poczuł znów dreszczem Paula Cézanne’a
a jego ojciec był tylko kapelusznikiem – obsesjonatem fortuny – i ćwierćinteligentem