Przypływy

fot; CC0

Tomasz Kucina

Przypływy-

w wierszu

czasem nie pragnę – tak całkiem eskapistycznie…
na słowa estetyczne cień – pada uliczny jak hip – hop czy rap
wtedy
nienaiwnych realizmów Kornhausera brakuje
od bóstw i rymu stroniąc urywam drugą swą głowę hybrydy
wyhodowaną na orientacjach poetyckich dumnych generacji

aforyzmów i apoftegmatów unikając
kunszt słowa wtykam w żebro łuku kaloryfera aż czochra kadr
telewizyjna Ramona z Klanu – bibuła jej tatuażu
podkreśla
społeczne użycie mowy to walka o dusze jak u Milana Kundery
gdzie Edward i Bóg – walczą o duszę młodego nauczyciela

którym nie byłem – bo nigdy nie warto
formulizm układny lekceważy jeszcze wulgarną autentyczność
tym
biegiem zdarzeń kierując – skupia zdania w hipo i parataksy
a świat tak zaplanowany ciągle rozszerza jak kosmos
nierozstrzygając potrzeby serca nad istotą prymatu rozumu