Wyspa wynalazków

Tomasz Kucina

Wyspa wynalazków-

 

statek widmo

tam dzwoni dzwon – szklany pojemnik piaskowego zegara
wybija północ
godzina szklanek – dwa zlane odbicia w jeden gong
runiczne duchy wychodzą na pokład
Krates z Mallos niesie swój globus
z punktu widzenia kartografii to cztery półokrągłe wyspy

mosiężne serce dzwonu uderza o uszy topielców
sprzymierza światło zdrady
kapitan Cook pyta: i co wiemy o ludzkiej de naturis rerum?
czas słońca przenika w czas księżycowy w zegarze Dollonda
w blasku lisiej czapy (w tej rzeczy naturze)
wyskalowany kompas wyznacza kierunki – w poziomach i wertykalnie

a nestor Galileusz wyniośle podnosi wzrok
kalibrując wynalezioną lunetę – na wytyczony cel
refrakcyjny obiektyw oddaje ruchomy obraz WYSPY WYNALAZKÓW
wreszcie nadchodzi czas Da Vinci
Leonardo wierzy w swój system kontroli pływalności
w kombinezonie nurka – wkracza w odmęt oceanu

opuszcza niecną brygantynę
na szczycie rufy lampa żeglarska rozśwetla mu fale
Full Ahead – cała naprzód! – krzyczy wredny Cook
alidada swe metalowe ramię przesuwa – po promieniu limbusa
zerkając w ślepia okrągłego lusterka
śruba mikrometryczna wyznacza odczyt kąta – statek widmo odpływa!

zakwita róża kompasu – i chrypnie z przerażenia
w kociołku z płynem buzuje napój ognisty
kursorowa kreska kompasu
sterczy pionowo w panice – na dziobie łajby
koło sterowe puszczone w ruch odbija z kontry
Full Ahead – cała naprzód! – cywilizacji naszej duchy płowe!

i tylko wiruje dookoła swej osi – człowiek witruwiański
jak nagi naukowiec – wpisany w koło lub w kwadrat
i tylko bezcenna mina i upór
Leonarda Da Vinci porzuconego pod WYSPĄ WYNALAZKÓW
da rozwój roztropnej cyfrowej cywilizacji
potrzeba – to sprytna matka wynalazków – jego