(18+) Dreszcz-

graphics; CC0

Tomasz Kucina

Dreszcz-

zwracałem żółcią 
byłaś za bardzo organiczna
nie mogłem dopiąć aranżu myśli
w zakamarkach absurdu
czułem się jak histrion

tyle blizn
na przepięciach ustawicznego wstrętu
malowałem obrazy
kobiety bez przystani

a jednak jesteś piękna
w brawurze swej nieustępliwości
w dostępie do czynu
którego nie potrzebuję

nigdy się nie wyrzeknę
tej pokusy do monstrum
co fason ma bezcielesności
i żyje w apogeum
ustawicznego trudu

jestem tylko ze słowem
potrzebujesz mnie
bo żyję w twych marzeniach
mówisz przeze mnie
ciałem białym
jak brystol

to znaczy zbyt dojrzałym
jak skaner – lub – korpuskuła
która dręczy
przenika
bo nie ja cię zawłaszczam
ale ty żyjesz – we mnie

będę ci czasem wierny
niech uwodzą mnie torsje
to będzie nasz konsensus
turpistyczna poezjo

Wiersz świerszcz

graphics; CC0

Tomasz Kucina

Wiersz świerszcz-

wzruszona miłość
nagle – zajadle – gdzieś w Val di Fiemme
speszone serce podtrute dreszczem
czy to me wieczne potępienie?
zgrzeszenie – wierszem?

co zaraz swój słodkawy jad
lokuje w atłasowej szyi
podgryza gardło lubieżny gad
z cynicznym uśmieszkiem – żmii

ckliwość
z podtekstem sielankowym
jak z harlequin’a  wyciągnięta
wysnuta z brylantyny mowy
jak kwas z limonki – albo mięta

amarantowa – może promień?
pulsuje serce erogenne
jak w stepie wypłoszone konie
broń Boże – senne

a skąd te słowa
od Ateny?
złowieszczy syndrom Anchizesa
rozbudzić puls – to żądza Wenus
z rytmiki wyplamionej wiersza

miłość
niemowa – nie trzeba słów
musują ciepłolubne usta
aż boli nas w kącikach ust
a ucisk w piersi – nie odpuszcza