Maszkaron spektakl

graphics; CC0

Tomasz Kucina

Maszkaron spektakl-

 

nihilistyczny urząd sztuki – ten bardach

kolejny z destruktorów narobił na wycieraczkę

splunąwszy –
łajnem gęstszego słowa
spróbował dowieść
że bliżej mu nosem
do gówna

jeżeli sztuce wszystko wolno?

cenić zafajdany haziel
charknąć –
do muszli klozetowej wiersza
i użyć sonorystyki
spuszczanych fekaliów

a dalej – w percepcje węchomózgowia

ku nowej koncepcji dzieła
zahaczyć o herezję
o smród
w szaletowej filozofii
nawiązać – do świątyń zadumy

on – będzie taplał namiętnie

by udowodnić ut dictum:
że smak ma różne zwichnięcia
kontekst –
zapaćkanego w turpizmie
wyszczerzonego przymiotu

od teraz –

mówcie mu – drugi Przybosiu
fason i szmira
labilny język – w rozchybotanej paszczy
wypluwa kubły smakowe
rzyga na gawiedź

lary i penaty –

obślinione utensylia
jak łatwo dowieść
że smród – to dystynkcja buntu
przez wstręt i odór
z toksycznym – brakiem talentu

to sztuka?

pogarda dla cudzych wartości
na tamtym placu – gardłuje swołocz

społeczna potrzeba
obcowania z dobrem
zagląda – w jej wywalone ślepia 

przypis:

*naturalny artysta – toleruje, ale nie znosi sztuki epatującej brzydotą ekspansywną wobec dogmatów Wiary i godności ludzkiej. 

Kurz

graphics; CC0

Tomasz Kucina

Kurz –

 

a może dzisiaj byłbym nikim
może obrazy bym malował
bogdaj nie ujrzał – nie stanął wryty
gdybym – nie uznał powabu słowa

tam pod kawiarnią w zapachu gofry
składałem z liter – twoje nastroje
gdy wyglądałaś za tamtym porsche
co dziś w garażu moim stoi

nastolatkowie – pierwsze wagary
słowo do słowa grunge / metal hard
dziś to już człowiek w roli ofiary
blisko nam w przepaść – uczynnych lat

nie było fejsa i ćwierkacza
zadań od groma – z matematyki
ciut głośniej biło serce smarkacza
pod logarytmem biust Weroniki

po co nam były wspólne wieczory
i zasuwane wcześniej rolety
winem polane ciała i stoły
rym przezwyciężył wolę Kobiety?