Widzieć

 

image

graphics; CC0

Tomasz Kucina

Widzieć-

 

przewidujemy – widnokrąg
przez gałek ocznych ścieg
szyje wzór na poświacie planety

głębia ostrości
z odległych wodopojów światła

patrzymy w dal
inżynieria dalekich oddziaływań
tam gdzieś – twoje marzenia
i moje powinszowane fantazje

mlaskasz przez bielmo
wywróconych orbit
zaklęty sztafaż
formalizm ludzi i zwierząt
nie zakłóca treści – pozostaje ciągle tłem

spoglądamy głęboko
zmaza krajobrazu
zerkamy przez ulane atomy
punkty odniesienia pomagają w zachowaniu
proporcji i perspektywy

tak skaża przestrzeni fascynacja
pomaga w rozplanowaniu akcentów
głaska rozmyte kontury

z ziół wianki
pikujące jaskółki
lewitujące tasiemki ruchliwych traw
lecz – oczy nie widzą co obok

używają obiektywów szerokokątnych
w opisie ostrożnej materii
przez którą – przenikamy

 

Kto

graphics; CC0 

Tomasz Kucina

Kto-

bez żalu…

kto podzieli się z tobą metaforycznym słowem?
tylko poeta
czasem – ale chce incognito

więc skrada niczym duch – bez upiornego rozgłosu
gdy księżyc
z poświaty mlaska – w oleandry posłania

tu – praży srebrny kult a niebo smuży
w tremach oczu Skamandra w miologicznym strumieniu
w ogarku cierpkiej rtęci – i w niklu świadomości

onieśmielony poeta
nieco wstydliwy choć srebrny
zaklęty z poświat prawdy – za twoją sumienia raną

cóż – nic nie warte gadanie
wyssane z palca na dobre – ze strun głosowych
a klangor życzliwą zaraża melodią

subtelnie podkreślając – i w leksem przeistacza
zapłacisz układem warg
napęczniałą opończą

ocienioną leprzęsą
wypiekiem jędrnego policzka
poecie tyle wystarczy – bo przybył tylko – po to

by spędzić – z ciebie żal