Noc poety

graphics CC0

Tomasz Kucina

Noc poety –

która to noc –
kolejna nieprzespana
dogadza
ludzkim rodzajem
malwersantka powiek
sprzeniewierza sen
w celu
szanownym lirycznie
i w odwecie

tam gdzieś
dzwoni tramwaj
znów słychać
czyjś
spazmatyczny kaszel
werbalne wycie
stróża porządku i psa
prosto
ze strzeżonego
parkingu
z bramą na wiadukt

pod mostem tunel
zachłysnął się echem
uwitym
z jęków
młodego narkomana
na moście krew
atrybut zguby
nieostrożnego przechodnia

tu mechanika gazów
zakrada się
prosto przez okna
dociera
pod sam urząd powonienia
odór spalin
i ludzkich wypocin

za ścianą libacja feministek
pozbywają się głośno
staników
a szczeniak spod trzynastki
nekro-nissanem
maluje drifty
na ledwo wczoraj 
otwartej szosie

która z kolei – to noc –
i ucho czuwające
wyprute z trzewi
nowoczesnego miasta
reakcja
nieogoloną zmorą grozi
poecie
i lustro
co bluźni w
trzeźwej antycypacji
boksera

bez treści świat

*prosty wiersz abstrakcyjny

image

graphics CC0

Wiersz o mitrężnym wulkanie

graphics CC0

Tomasz Kucina

Wiersz o mitrężnym wulkanie –

miejscowi wołają na ciebie – Armadillo

kwasy w żołądku masz agresywne
opancerzony na surowych zasadach
a jednak słodki jak suszona papaja lub lukrecja
ów psychocukier na nich nie działa

choć plujesz piroklastycznie – w weekend’y

w idiomie castellano imię twe oznacza opancerzenie
łapa probiercza a ciało bazaltowe
korpus masz z czuć moralny wdrożony w postumenty
za polem kukurydzy na wyspach kakaowca

kim dla nich jesteś żelazny Armadillo?

innym wymiarem wyniosłości – gęstym ejektem
kwarcowym monzogabro w szarozielonych maskach
a może rakslotem z rafy koralowej
wtopionym w płytę tektoniczną?

Armadillo wulkanie – mocarny parnasie ryolitów

nie ważne na której wyspie czy oceanie
okaż im więcej miłosierdzia
nie ocknij się nagle – z bezczynnej chmury podstępu ;
ale oczaruj łagodnie

*wiersz w charakterze fikcyjnym z teksturą  – indonezyjskiego Merapi;