Wiersz o mitrężnym wulkanie

graphics CC0

Tomasz Kucina

Wiersz o mitrężnym wulkanie –

miejscowi wołają na ciebie – Armadillo

kwasy w żołądku masz agresywne
opancerzony na surowych zasadach
a jednak słodki jak suszona papaja lub lukrecja
ów psychocukier na nich nie działa

choć plujesz piroklastycznie – w weekend’y

w idiomie castellano imię twe oznacza opancerzenie
łapa probiercza a ciało bazaltowe
korpus masz z czuć moralny wdrożony w postumenty
za polem kukurydzy na wyspach kakaowca

kim dla nich jesteś żelazny Armadillo?

innym wymiarem wyniosłości – gęstym ejektem
kwarcowym monzogabro w szarozielonych maskach
a może rakslotem z rafy koralowej
wtopionym w płytę tektoniczną?

Armadillo wulkanie – mocarny parnasie ryolitów

nie ważne na której wyspie czy oceanie
okaż im więcej miłosierdzia
nie ocknij się nagle – z bezczynnej chmury podstępu ;
ale oczaruj łagodnie

*wiersz w charakterze fikcyjnym z teksturą  – indonezyjskiego Merapi;

Róże Pasadeny

graphics CC0

Tomasz Kucina

Róże Pasadeny–

w Pasadenie parada róż
tam Gell-Mann wynalazł kwarki?
muzyka Kalifornii to fermion z ładunkiem kolorowym
w hotelu Green latynoski ustawiają się w oknach
gdy plastikowe smoki na ulicach
puszczają parę z nozdrzy – kowboje wywijają grubymi lassami
Kalifornia wita Nowy Rok!

orkiestry dęte. królowa róż o śniadej karnacji – na platformie

w sukni śnieżnobiałej pozdrawia swoje księżniczki
cheerleaderki w mini kieckach podrzucają do góry
biało-niebieskie flagi
w rytmicznym transie
prezentują błyszczące kostiumy wydatnym biustem
potrząsając na carpet-decor’owym dywanie

ulica nagle staje się różana i aromatyczna

choć życie w sfermentowanym promieniu słońca
osiada na szybach limuzyn i witryn
podświetlonych z zainstalowanych maxlight-spotów

orkiestra dęta przybrana w marokańskie oleandry
w białych beretach i czerwonych kubrakach
dmie uroczyście w posrebrzane waltornie

pasadeńskie Bush Gardens dziś nie w cienistym deszczu

droczy się – z różą wszechobecnych anomalii
gdzieś dalej peruwiańskie heliotropy – przybrane
w zorze fenickiej purpury – więdną z zazdrości

jak pompon mażoretki w gablotce