Wymiary błogosławieństwa

graphics CC0

poezja:
„Alicia Ostriker”

„The Blessing of the Old Woman,
the Tulip, and the Dog”

„To be blessed
said the old woman
is to live and work
so hard
God’s love
washes right through you
like milk through a cow

To be blessed
said the dark red tulip
is to knock their eyes out
with the slug of lust
implied by
your up-ended skirt

To be blessed
said the dog
is to have a pinch
of God
inside you
and all the other
dogs can smell it”

Tomasz Kucina

Wymiary błogosławieństwa-

Alicia Ostriker
pokazuje mi różne znaczenia BŁOGOSŁAWIEŃSTWA,
i ja się z Nią zgadzam.
Autorka ma rozum i doświadczenie,
potrzebę niezależności
i ocaloną świadomość tożsamości
także z dzieciństwa,
„zaciekle uczciwa kobieta z Ameryki”
w swym wierszu
pokazuje mi:

1). starą kobietę.

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO dla TEJŻE
wyznacza proza życia.
Marzeniem
jest móc gdzieś mieszkać i pracować,
miłość Boga przelewa się
przez kobietę jak mleko przez KROWĘ, odżywia…
sugeruje poetka.

Nawet jeżeli uznamy ów opis
za priorytet feministyczny wszystko
się zgadza:
Ta „fabryka” przemiany materii,
tego co konsumujemy i przetwarzamy,
tego wszystkiego co w ruchu
i apetycie,
kolorów, odruchów zwierzęcych i zachcianek,
metamorfoz, przebarwień
zielonego w białe i niezbędne,
jest TOŻSAMOŚCIĄ naszej nestorki.
Ona i tylko ona jest tutaj
właścicielem, dyrektorem, pracownikiem zmianowym,
i konsumentem w wytwórczym
procesie rozpowszechniania gatunku.

BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM i sensem życia
dla doświadczonej kobiety
była jest i będzie
świadomość własnych decyzji
i wola prokreacji.

Kolejny rodzaj BŁOGOSŁAWIEŃSTWA
wyraża:

2). ciemnoczerwony tulipan.

W wierszu
kwiat chce zachwycić obserwatora
„strużką pożądania”.
To: „zakasana sukienka”, droczy się
z człowiekiem niemalże seksualnością,
kusi w florystycznej fascynacji
potrzebą zauroczenia.
Plan realizuje w ogrodzie cywilizacji
dążącej do rozwoju poprzez
urok, szarm, i estetyzm subiektywny,
azaliż dalej zbiorowy-sumaryczny?

Ostatni wymiar BŁOGOSŁAWIEŃSTWA
reprezentuje
w treści:

3). pies.

Być BŁOGOSŁAWIONYM „mówi” pies,
to odnaleźć w tobie „szczyptę” Boga
prozaiczny mój właścicielu.
Miska pełna karmy,
salaterka z wodą,
głaszcząca dłoń za moim psim uchem
dla mnie – psa – uwierzytelniają
najwłaściwszy rodzaj BŁOGOSŁAWIEŃSTWA.

4). Wniosek:

Tyle dobra i tyleż samo rodzajów
jego doświadczeń i realizacji,
praktyka stricte uniwersalna.

Dla mnie, człowieka wierzącego
oznacza to jednoznacznie, iż:
Stwórca udzielił nam BŁOGOSŁAWIEŃSTWA
w niezliczonej i nieskończonej
łasce wieloaspektowości wszechświata.

Dla czujących inaczej, będą inne wnioski.

WSPANIAŁE to i KONGENIALNE!
jednakże,
BŁOGOSŁAWIEŃSTWO dokumentalności.

*pomimo wszelkich za i przeciw autor raczej preferuje światopogląd pro- life, lecz bez potrzeby wyznaczania dyktatur w prawie, wierząc usilnie w sumienie każdej kobiety

22 myśli na temat “Wymiary błogosławieństwa

  1. Dziś wycięłam sporo czerwonych tulipanów namalowanych przez dzieci na naszą wiosenną dekorację. Mam już dość bieli i śnieżnych gwiazdek. A grafika, którą załączyłeś na pasku poniżej zatrzymującego wiersza (a jeszcze bardziej interpretacji) przypomniała mi o tym, że czas najwyższy odpisać na długo odkładany list. Podobną grafikę wykorzystałam do zrobienia swojej papeterii listowej, bo na poczcie trudno już dostać taki.. „przeżytek” (pani na poczcie skwitowała krótko: „Pani! A kto teraz listy pisze!”)
    ..Nie gniewaj, że tak odbiegłam od tematu wiersza i tylko lekko nawiązałam. Zainspirował akurat taką myśl.
    A błogosławieństwa.. wszyscy mamy ich niezliczoną ilość. Czasem trudno je zauważyć albo po prostu sobie uświadomić. Ale gdy już je do siebie dopuścimy.. lżej się żyje, nawet jak jest trudno.
    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Myślę sobie, że twoja konkluzja w epilogu komentarza ma bardzo utylitarny charakter. Świadomość w „błogosławieństwie” o których piszesz ma ogromne znaczenie, Użyteczność polega na DOŚWIADCZENIU życiowym i uniwersalnym sposobie na wzajemną akceptacje bardzo eklektycznych (w sensie → różnorodnych) przecież współczesnych społeczeństw. Ludzie są różni, ale cele podstawowe powinni mieć wspólne. W drastycznie różnych poglądach powinna obowiązywać tolerancja. „BŁOGOSŁAWIEŃSTWO” ma więc w moim wierszu charakterystykę polubowną, ta poetka, którą zacytowałem ma poglądy feministyczne, ale jej produkt- wiersz → niesie za sobą pewną swobodę interpretacyjną. I ja jako autor swojego zaś wiersza i w kontekście do pani Ostriker, szukam – JAKIEGOŚ KODU-SYSTEMU w wypracowaniu wzajemnego społecznego uszanowania dla wszystkich poglądów. Jestem katolikiem, więc nie miałem problemu z użyciem rzeczownika: „BŁOGOSŁAWIEŃSTWO”, może dla ludzi żyjących poza dowolną i uznaną Wiarą monoteistyczną jest to zbyt „prowokacyjny” termin, dlatego teraz i przy okazji twojego ślicznego komentarza – dopowiadam o tym wszystkim. „BŁOGOSŁAWIEŃSTWO” ma tu szerokie znaczenie – i nie musi definitywnie oznaczać przywiązania do Wiary. Choć w moim osobistym systemie wartości – MA. Wiersze czytamy (rozumiemy) przecież bardzo subiektywnie.

      To tekst też trochę o godnej roli kobiety, choć w samej treści i didaskaliach wyrażam uznanie dla wolnej woli kobiety w podejmowaniu decyzji co do prokreacji. Jestem pro-life, więc naturalnie uznaje każde życie za priorytet, no ale każdy człowiek ma własne sumienie i wolę. Tak to rozumiem.

      Nie gniewam się za odbiegnie od tematów. Dyskusje nas kształtują. A twój komentarz, jest mega wrażliwy, a ja to lubię i szanuję, opowiadasz o tym co lubisz, jak subiektywnie udrażniasz swój świat, m.in. o „listowej papeterii”, to dla mnie śliczne doświadczenie z czytelnikiem a w twoim przykładzie jeszcze do tego AUTOREM WIERSZY, i jego emocjami (tu twoimi).

      Pozdrawiam jeszcze raz. Do napisanka.

      Polubienie

      1. Boższ.. jak Ty pieknie piszesz! Zmiatasz mnie tym słownictwem. Nie mam wyjścia 😉 Czas sięgnąć do słownika i tłumaczyć, by zrozumieć 😉 Oczywiscie trochę tu żartuję, ale mój zachwyt jest szczery. To niezwykłe dla kogoś tak zwyczajnego jak ja posłuchać/tzn. poczytać takiego.. ciekawego wywodu. Aż się tęskni za takimi rozmowami.. To prawda, dyskusje nas kształtują. Inni ludzie nas ubogacają.
        A wiersze.. mi wiersze się tylko przydarzają.. To tylko przebłyski – spisane myśli szarpane, tak jak zauważyłeś – często emocjami.
        Są tylko do wirtualnej szuflady.
        Do „napisanka” (miłe, uśmiecha). Dobrej nocy 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      2. Niektórzy „pięknie” piszą (choć nie mam tu na uwadze siebie), piszę jak potrafię, i komentuję w duchu jakiejś ogólnoprzyjętej poprawności w dyskusjach, co może świadczyć, że to co napisałem przed chwilką o toleracji jest szczere. Natomiast nie oznacza tego, że w życiu realnym stosuję się do szlachetnych zasad. Jak to mówią niektórzy pięknie piszą, a niektórzy żyją. I tych co żyją pięknie stawiajmy sobie za autorytety. Nie kwalifikuję się do postaw ascetycznych i moralnych – dlatego nie musisz traktować mnie specjalnie, nie jestem też elitarystą. Jestem taki jak ty, zwyczajny, zwyczajni ludzie mają Duszę. Czasami, i jak tego pragną – oczywiście Ag Ty ją masz, widzę po różnorodności zainteresowań, pisanie do szuflady jest najbardziej humanistyczną metodą autoprezentacji. Emocje są ważne. MIŁEJ NOCKI ŻYCZĘ, BO JUŻ PÓŹNO. ELO.

        Polubione przez 1 osoba

      3. Najważniesze być sobą i nikogo nie udawać, szczególnie przed sobą. I pisać też tak jak się czuje i co się czuje. A pojęcie „piękna” jest względne. Często przyglądam się „brzydocie” (np. przemijania w przyrodzie, w nas przecież też) i szukam dobrych stron, swoistego piękna. I znajduję. Bo w tym jest sens życia, taka jest kolej rzeczy, istnienia. Gdy znika zewnętrzne piękno musimy spojrzeć głębiej, by zobaczyć to ważniejsze i cenniejsze piękno – duszę, serce, miłość, podbijające dobro. W sztuce (i w poezji też) chyba jest coś takiego i pewnie jakoś specjalnie się nazywa. Ile razy artyści wykorzystują szokujące obrazy, zestawienia słów by wywołać zatrzymanie u swoich „widzów”. Zwracają tak uwagę na problemy, na to co ważne. Czasem ciężko nadążyć za tymi obrazami/myślami autora, a czasem właściwie ich odczytanie jest nie możliwe…, bo przecież i tak każdy z nas przerzuca to wszystko przez własną perspektywę, przez własne doświadczenia i… priorytety i tak wciąż i wciąż budujemy swój obraz świata.
        Tak…, emocje są ważne. Bardzo. Trudno jest im nie ulegać. Po to się w końcu żyje, by przeżywać :)…, ale trzeba też brać odpowiedzialność za te, ktore wywołujemy w innych. Połamałam nie jedne skrzydła.
        A do zainteresowań…, to trochę jak dodawanie sensu. Im więcej się czegoś robi, co się lubi tym łatwiej i radośniej się żyje. Chyba warto cały czas szukać i próbować nowych.
        Noc była spokojna, choć sen… hehe
        odpowiadałam z historii i NIC nie wiedziałam. Śmiesznie, bo księdzu którego nie lubię ;P
        Miłego dnia, bo dopiero południe:)

        Polubienie

      4. To fakt, najwłaściwszym sensem życia jest możliwość pozostania sobą, niestety życie trochę weryfikuje ludzkie perspektywy i zachowania, taki to świat, tego nie zmienimy. Dlatego ja sobie zawsze włączam poprawki na zachowania agresywne ludzi, wtedy zamiast hejtu i obstrukcji zwrotnej stosuję metodę głębokiej analizy w punkcie spornym przykładowej dyskusji, i przenoszę punkt ciężkości na ARGUMENTY. Wówczas, niektórzy nieprzychylni odkrywają we mnie po prostu nieco bardziej wartościowego człowieka i pod maską widzą zupełnie podobnego do nich faceta, z problemami, wątpliwościami, lub osobę która logicznie argumentuje w dyskusjach i tłumaczy oddziaływanie samego tekstu lirycznego, lub i też osobę, która broni zasad – bo każdy wyznaje jakieś zasady, one się różnią i stąd te złe fluidy wynikają między ludźmi, samo życie 😜, najczęściej się udaje, bo ludzie z zasady są dobrzy, tylko uruchomiają profilaktycznie mechanizmy obronne trochę za wcześnie, gdy nie zdiagnozują dokładnie, że mają doczynienia z człowiekiem który trochę inaczej niż oni widzi świat (do czego ma prawo) a nie ich WROGA. Niestety bywają i ci niereformowalni, nieprzychylni na żadne argumenty i frustratywni.

        Tak, w poezji stosuje się różne środki oddziaływania, pewnie masz na myśli turpizm –> reprezentatywną brzydotę, lub naturalizm, w literaturze obie funkcje odgrywają istotną rolę. Napisałem wiele tekstów z elementami turpistycznymi – tu też są, łatwo mogę wskazać. Piszę różnie i to się zmienia bez względu na czas, dlatego bo wiersze traktuję jako coś obok mnie a nie we mnie. Wcielenia w potencjalnego peela nie traktuję jako praktyczne i osobiste wrażenia, wtedy nie szufladkujemy się do natarczywych celów, trendów, czy mód społecznych, środowiskowych, do „cholernej” polityki, uzysku, drastycznego hejtu. To ma sens. Dlatego nie trzeba mnie traktować ani mistycznie ani zbyt łagodnie, ani realnie. Najbardziej lubię jak ludzie spoglądają na mnie w komentarzach dyskusjach z perspektywy tekstu, tak jak ty teraz w naszych komentarzach. Wtedy też, spokojnie i bez emocji samemu możemy (jako dyskutujący) dopowiadać między wierszami o SOBIE. Wtedy jest to nienachalne nieobstrukcyjne, naturalne i można się do tego bez lęków i emocji odnosić. Ta nasza dyskusja właśnie tak przebiega. Dlatego snujemy jak barwne wieloaspektowe dywagacje.

        Widzę, sny masz plastyczne 😜 , to dobrze, umysł konsumuje reakcje i odpoczywa z dowolnym majakiem sennym, wypluwa stres i się regeneruje 💤😀

        Co do księży, nie mam nic przeciwko nim, to zawód i jakaś tam praktyka życia. Nie mam za dużo kontaktów z nimi, prawie żadnych, oprócz jakichś tam uroczystości i bardzo nieregularnych wizyt w niedzielę w kościele. Kiedyś, w szkole uczęszczałem na religię, ochrzczony jestem, u bierzmowania byłem, i ot całe moje związki z klerem. Natomiast nie lubię jak na nich się nagaduje, chyba że są ku temu merytoryczne podstawy i personalne. Zresztą wierzę w Boga a nie ludzi, prawda? Cóż, dajmy im spokój. Tu tytułowe „BŁOGOSŁAWIEŃSTWO” z wiersza może mieć szerszy zakres – nawet pozareligijny, to tolerancja, miłość, opiekuńczość, dobry stosunek do zwierząt, roślin, ludzi, klimatu i otoczenia, – to są inne wymiary „BŁOGOSŁAWIEŃSTW”, lub należy to „BŁOGOSŁAWIEŃSTWO” odnieść w relacjach duchowych już do samego STWÓRCY, a nie kleru. Zresztą poetka, której wiersz zacytowałem na wstępie, choć ma konotacje feministyczne to też używa pojęcia „błogosławieństwa” i też w subiektywnej perspektywie. Lubię jej wiersze. To też uczona. Starsza Pani z dużym doświadczeniem i estymą.

        Prośbę twoją spełniłem, co do zaproponowanej korekty twojego wyżej zamieszczonego komentarza i tego kolejnego którego tu nie ma, i nie umieszczam tego drugiego pod tekstem, bo i po co? Skoro wszystko jest teraz w normie.

        Oj się rozpisałem! 😀 Miłego popołudnia, również 😚

        Polubione przez 1 osoba

      5. Doklafnie tak. Nie ma jak siła argumentu, a nie argument siły.
        Gdy ktoś słucha, chce usłyszeć co ma do powiedzenia drugi człowiek, musi zamilknąć i dać wypłynąć słowom, choćby nie były tym co chce usłyszeć.. I uszanować, zaakceptować „inny punkt widzenia”. Jesteśmy różni, ale z wolną wolą i sumieniem. Ciężko jest zaakceptować inność, gdy byliśmy inaczej wychowywani, gdy przedstawiano nam od małego, że to zagrożenie dla nas i „naszego poukładanego zasadami” świata. Obrona tych zasad nie powinna dziwić.. jednak ślepa i bezwzględna powinna już niepokoić i włączać alarm. Od tego zaczyna się nienawiść, destrukcja, ludzkie dramaty…
        Tak, też tak myślę – ludzie z zasady (z natury) są dobrzy. Tego powinniśmy w nich szukać i to widzieć. Zło rodzi się ze złych doświadczeń, one budują ta tarczę z mechanizmami obronnymi i brakiem zaufania, wrogością.. samoobrona przed światem, którego się nie zna, nie rozumie i do siebie nie dopuszcza.. Trzymanie na „bezpieczny” dystans.
        Muszę przemyśleć to co napisałeś o swoim pisaniu, o traktowaniu ich jako „coś obok mnie”. To może być wygodniejsze i przede wszystkim swobodniejsze niż pisanie z „wewśrodka” 😉
        Nasze teksty to tylko zalążki myśli, początki wywodów, zarysy do zbudowania i pokolorowania obrazów.. według własnego „widzimisię”. Kontakt z autorem.. podpowiada „legende” do odczytu i lepszego zrozumienia. Szczególnie, gdy pozna się kontekst utworu, więcej szczegółów/faktów z powstawania. To jak wyrwane z kontekstu zdania.. Fajnie tak posnuć te „barwne wielobarwne dywagacje”. Dawno tak nie pisałam.

        Ja nie mam nic przeciwko księżom. Mam podobne odczucia i „widzenie. Jednak ten ksiądz ze snu bardzo mi podpadł.

        Polubienie

      6. Właśnie, dyskusja to w argumentacji, logice, analizach, a nie w demonstracjach kolokwializmów, hejcie czy obstrukcji. Masz racje. Zgadzam się w każdym aspekcie twojej wypowiedzi. Dialog to dyskusja – ktoś milknie drugi mówi, a potem na odwrót czyli słowo na opak w dyskusji ma sens i rozsądne uzasadnienia ewentualnej różnicy zdań, a dialog to zasada stereo – słowa docierają z co najmniej dwóch „głośników” – czyli aparatów mowy hahaha. . Często prowadzimy dyskusje w szerszym gronie – tu bywa jeszcze trudniej. Ta nasza dysputa jest właśnie troszkę taka wzorcowa (przynajmniej mam takie wrażenie), swoboda, siła argumentów, analiza, wsłuchiwanie się sumienne w poglądy intelekutora, TYLKO, ŻE MY PRAWIE WE WSZYSTKIM MAMY PODOBNE ZDANIE, oby więcej takich komentarzy i osób w necie funkcjonowało, było by całkiem miło i rozwojowo. Szkoda, że nie wszyscy tak chcą. Trudno. A ROZBIEŻNE PUNKTY WIDZENIA KAŻDY MA PRAWO MIEĆ, bycie jednakowym to byłaby dopiero NUDA 😉 Tak, ciężko jest ludziom akceptować inność, ślepa obrona zasad nie ma sensu (znów trafnie argumentujesz), chyba, że ktoś ewidentnie nie prowadzi dyskusji tylko się awanturuje, wtedy dyskusja nie ma sensu i lepiej się z niej wyłączyć.

        Co do mojej propozycji – w ucieczkach od zaangażowania subiektywnego w tekstach:
        Pisanie w dystansie do siebie – wychodzenie poza ten subiektywizm o którym wspomniałem – to ma sens, proponuje spróbować, choć każdy ma własne preferencje w autoprezentacji i to jest bezwzględnie najważniejsze.

        Ach ci księża? 😉 Lepiej niech ci się już nie śnią, niech zajmują się Wiarą, i jej prawidłową praktyką. Też nie chciałbym, by ksiądz mi się przyśnił, natomiast instytucja kościoła jest dla mnie ważna z racji czysto teologicznych i odniesieniu do mnie jako tradycyjnego katolika, lecz to stoi poza dyskusją – wątek poboczny, mało istotny. Nie lubię krytyki kościoła – kościołów, bo przecież są różne religie i różne kościoły, wiara to osobista sprawa człowieka. To uczciwa zasada. Chóralna, zbiorowa krytyka na chybił trafił religii czy instytucji z nią związanych nie ma sensu. ALE MY PRZECIEŻ TEGO NIE CZYNIMY. Niech kościół broni się sam, ja na tych sprawach się za bardzo nie znam. Niepotrzebnie wdepnąłem w ten temat.

        No i znów dziś fajnie sobie podyskutowaliśmy. Dobranoc.

        Polubione przez 1 osoba

      7. Odniosłem identyczne wrażenia. I ja dziękuję ślicznie. Jesteś bardzo mądrą zrównoważoną w dyskusji OSOBĄ. Subtelna logiczna dziewczyna. Przepraszam za to spoufalenie – ale finalnie mam przyjemność zakończyć dyskusję jak najmilszym akcentem, bo na to zasługujesz.
        Pozdrawiam Ag.

        Polubione przez 1 osoba

      8. Tomaszu, nie masz za co przepraszać. Właśnie takiego „spoufalenia” mi mocno brakuje, jednak doświadczenia każą się wycofać. Przynajmniej na ten moment 😦 Proszę nie gniewaj. To była ogromna przyjemność. Dziękuję. Może kiedyś poukładam siebie na tyle, by tu być bez strachu, że kogoś zranię.
        Dziękuję i pozdrawiam Tom.

        Polubienie

      9. Z tym „spoufaleniem” chodziło mi o to, że w dokładnie poprzednim moim komentarzu nazwałem ciebie tak ad hock (czyli bez przygotowania) –> Subtelną „Dziewczyną” – nie jestem po prostu przekonany o tym, czy tak wypadało. Może powinienem użyć bardziej wyrafinowanej formy np. „człowiekiem”, „komentującą” – o to mi tylko chodziło z tym „spoufaleniem”. Tutaj ja za wzór postawiłem naszą dyskusję pod tym moim utworem, a nic samo się przecież nie napisze. Za każdym komentarzem, kryje się zawsze jakaś konkretna osoba, gdy komentarze są na poziomie to i osoba komentująca musi posiadać pewną kulturę osobistą. Reprezentować wyższy lewel. I ty wydaje mi się jesteś taką interlokutorką.W tym duchu się wypowiadałem. A sumując dyskusję, wyrażam myśl, że śmiało i bez oporów możesz zawsze zaglądać na mój blog z dowolnym komentarzem i nawet bardzo subiektywnym, bo kultura osobista, którą zapezentowałaś tu wyżej w dyskusji dla mnie stanowi wartość dodaną. Życie osobiste mnie nie interesuje, dyskutujemy tutaj pięknie o wierszach, życiu, ideałach, dobrych proporcjach zachowań społecznych u CIEBIE I U MNIE na blogach i równolegle i to się liczy to jest super..
        Pozdrawiam sumiennie 😊

        Polubione przez 1 osoba

      10. Dziękuję, dziękuję za wyrozumiałość i za zaproszenie też. I bez niego bym zagladała do Ciebie. Lubię twoje wiersze, bo są.. „wymagające” inne niż wszystkie 🙂 Może nie zawsze zrozumiem i odczytam jak trzeba, ale zawsze to coś zupełnie innego. Lubię po prostu. To, że czasem (często czasem ;)) wyciągam słownik też lubię. To poszerza słownictwo i.. horyzonty myślowe. Dobrej nocy 🙂

        Polubienie

  2. Tomaszu, przepraszam, że tak krótko, lakonicznie. Całkiem mnie rozłożyło 😦 Nie jestem w stanie myśleć i klikać w przyciski. Chciałam odłożyć odpisanie, ale muszę choć krótko, bo wiem że czekasz. Dlatego tak bez wczuwania i wczytywania, na ile jestem w stanie. Przepraszam. Jeszcze raz dziękuję. Dawno tak nie „pogadałam”. TO było naprawdę „ŚLICZNE” 🙂 Do następnego razu.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Spokojnie, nie oczekuję. Jak jest powiadomienie odpowiadam. Dość drobiazgowo i sumiennie „rozprawiliśmy się” z tym moim tekstem. Pewnie sama Alicia Ostriker potraktowała by nas „macierzyńsko” (to raptem –> „gruba” metafora), bo i do tematów „macierzyńskich” co do oddziaływań w swej poezji często powracała. Jak rozumiem –> kurujesz się, to odpoczywaj. Internet to tylko wirtualna rzeczywistość. Mało istotna, a nawet to naiwny „złodziej czasu” 😜 Planuję ograniczenia 😘😁

      Polubione przez 1 osoba

      1. Kuruję po „swojemu”. Już nie leżę, więc chorobę „robotą” wypieram. Właśnie posiałam pomidory (mam tygodniowe opóźnienie)
        Nasza „rozprawa” To było coś.. wyjątkowego. Czasem potrzeba odpowiedniej osoby w odpowiednim momencie, by uruchomić właściwe styki 😉 Tylko dziwię się sobie. Bo ja jestem zwykła zwyczajna dziewczyna z fajnej wioski mocno ograniczona swoim (realnym) światem. Tylko poezję/sztukę i przyrodę za bardzo lubię czytać/oglądać i podglądać. To jak dodatkowe okulary do „oglądania” życia.
        A wirtualna rzeczywistość.. to tylko i aż. Za każdym razem, gdy zapieram się, że to już wszystko i czas zatrzasnąć z hukiem jej drzwi („ograniczenia” hehe.. powodzenia, mężczyźni twardsi są i mają większą siłę mocnego postanowienia 😉 Dasz radę) ta mnie zaskakuje jeszcze mocniej i włazi uchylonym oknem, lufcikiem albo inną dziurą w murze. Dla kogoś, kto pisze, albo coś tworzy – cokolwiek by to nie było – wirtualny świat to niewyczerpalna kopalnia „bogactw”, inspiracji. Ten „złodziej czasu” mocno uzależnia. „Inny” kontakt z ludźmi uzależnia. Postaram się nie „wiązać sznurków”. Właściwie to wszystkie już zerwałam i tylko strona mnie w wirtualu trzyma. Nie zdziwi mnie już żaden zbieg okoliczności. Przed chwilą odpowiadałam, a raczej majaczyłam 😉 wirtualnej koleżance coś o ekspresji i inspiracji.. Ta choroba wywołuje dziwne reakcje hehe Pozdrawiam Cię Tomaszu serdecznie.
        PS. A wiesz, że już jutro jest już równonoc wiosenna?

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ale to co? Mam rozumieć, że to cholerne „ustrojstwo” ciebie dopadło? Jeżeli tak, to mocno współczuję, dobrze, że się nie znamy i nigdy nie mieliśmy kontaktu, hahahahaha, człowiek się śmieje, bo tak tylko można odreagować na real. Ograniczenia są niezbędne, lepiej jak tylko jest taka możliwość to – ograniczać do minimum wszelkie kontakty w realu. Dlatego świat wirtualny ma dziś swoje uzasadnienie. Poezja, sztuka, to całkiem porządna i miła forma zachowania estetyki i ładu wewnętrznego, tak dzisiaj upragnionego – spokoju, znaczenie ma życie w zgodzie z samym sobą -życzę Ci tego. Pomidorki posiane? rozumiem, świetnie. „Gargamele” najlepiej lubię (te o nieregularnych kształtach – słodziutkie są! Hodowałem, to znaczy ojciec głównie, na działce, a z kupnych to tylko te z „Prusa”. „Równonoc”, powiadasz? A to by trzeba Donatana posłuchać i do „Cleo” się pomodlić hahahaha. Lubię tych artystów 😉

        Polubione przez 1 osoba

      3. Spoko, widzisz jak dobrze, że kontakty mieliśmy tylko mocno zdalne ;D Jaki dobry plus minusa 😉 Nie wiem czy to to, bo na test mnie dr nie wysłała. Ale to jakaś chorera do przejścia. Nie pierwsza i nie ostatnia. Lekarze jakby zapomnieli, że inne choroby nadal istnieją. Przyjdą dni, że będziemy musieli przejść do „normalności” i żyć z i obok korony jak z każdą inną chorobą, mniej lub bardziej śmiertelną. Słabsze osoby zawsze są bardziej narażone na powikłania. Przypomniał mi się tu banner reklamowy sprzed lat, pewnie też go pamiętasz: „Życie to śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową”. Masz rację, wirtualny świat ma dziś swoje uzasadnienie. Kovid i strach przed chorobą to dobra wymówka. Obawiam się jednak, że ten wymuszony dystans i ograniczanie kontaktów w realu wyjdzie nam w przyszłości bokiem 😦
        Wiesz, uprawiałam już tyle gatunków pomidorów, ale na gargamele jeszcze nie trafiłam. Może w przyszlym roku się uda.
        Był moment, że też dużo słuchałam Donatana i Cleo 😉 szczególnie w kuchni zmywając naczynia.. i na słuchawkach, zeby dzieci z domu nie pogoniły ;P To utwory poprawiajace nastrój. Trochę folku nikomu nie zaszkodzi 😉

        Polubione przez 1 osoba

      4. Łeeee, 😉, to pewnie zwykłe przesilenie, albo podziębionko, lekarz wie co robi, co do covida to mam niestety inne zdanie, uważam, ZDECYDOWANIE, myślę, że ograniczenie kontaktów i sterylność ma dziś wielkie znaczenie. ja nie kontaktuje się gdy nie muszę z nikim. To nie jest wina państwa, w Polsce koronawirus nie powstał. to i tak cud, że te finanse się spinają jeszcze, i na te świadczenia prorodzinne nawet wystarcza, skoro masz dzieci to wiesz. Masz rację na dobre te ograniczenia w przyszłości nie wyjdą, głównie mam na uwadze edukację dzieciaków, no ale aby ta przyszłość mogła zaistnieć – trzeba dbać o teraźniejszość. Dlatego te ograniczenia to moim zdaniem nie zabawa ale realne wymogi. Próbuję spojrzeć na sytuacje najbardziej realnie jak potrafię i tak to niestety rozumiem. To ustrojstwo zmutowało gdzieś w Anglii obecnie i trzeba uważać. No ale do komentowania sytuacji i polityki mnie nie namawiaj – BO MAŁO O TYM WIEM, prawie nul!, nie będę też komentował okołopolitycznych sugestii, bo są zazwyczaj paralelą, i często prowadzą do jakiejś zbiorowej kontestacji, jestem kompletnym laikiem w takiej dyskusji. Zresztą mam tak strasznie dość tych wszystkich newsów i dysput mega sceptycznych – że nawet sobie tego nie wyobrażasz, zresztą nie będziemy chyba tu dyskutować o covidzie czy innych choróbskach, tym bardziej, że to nas nie dotyczy. Skoro mieszkasz w siółku znasz zapewne niekonwencjonalne sposoby kuracji – ja sobie np. piję co dzień miód z cytrynką, W istocie – dobrze, że kontakty mieliśmy tylko zdalne – ale i innych przecież nigdy nie planowaliśmy 😉 , Zejdźmy z dramatów, lećmy na rymach w sterylne wymiary pozytywnych wrażeń. To ma sens. Wiem, że witalizm obecnie nie jest w natarciu, ale pragnę dyskusji o pięknie, poezji, normalności – bo to jest utylitarne dla mojej potrzeby uduchowienia. Cywilizacja śmierci mnie nie interesuje Agnieszko 😉

        Polubione przez 1 osoba

      5. Jak trzeba to trzeba, aby szybciej się skończyło i wróciła względna normalność. Innego wyjścia nie ma jak zachować zdrowy rozsądek i przetrwać. Masz rację, nie piszmy o tym. Lećmy w pozytywne wibracje 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      6. Świetnie Ago, Optymizm – to karykatura nadziei. napisał – Gilbert Cesbron, no ale Jest tylko jedna rzecz głupsza od optymizmu – pesymizm. napisał – Bernard Tristian. A najlepiej wyeksponował to nasz Stanisław Jerzy Lec, skwitował: „Optymizm i pesymizm różnią się jedynie w dacie końca świata”. Tylko teraz z punktu precyzyjnej analizy –> kwestia Leca, jest mega uniwersalna, bo nie wiadomo – który z nich –> (czy optymista czy pesymista) prawidłowo i celnie wytyczył tą niechlubną datę. Ja wolę być optymistą, wszak –> Pesymizm jest przywilejem młodych.
        Już w starszym wieku nie ma na to czasu to – słowa Winstona Churchilla, oczywiście akurat mi chodzi tu tylko o MŁODOŚĆ czy STAROŚĆ DUCHOWĄ CZŁOWIEKA. W młodym ciele młody Duch. Tu u Churchila już niekoniecznie. A ja akurat wolałbym być nieco starszym w tym Churchillowskim rozumieniu tych pojęć 😉

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.