Cukiernia-metro

graphics CC0

Tomasz Kucina

Cukiernia-metro

Érotique

Miromesnil centrum Paryża
okazjonalnie bywam
cukiernikiem straconego czasu

nowszy Marcel Proust
kremowy francuski
oferent ciasteczek

bonjour wanilio z Madagaskaru
czekoladowa – pochłania
pożywny kruchy biskwit

w chwili uchodzę w słodycz
doświadczam
estetyki jej smaku

podżegam liryzm
w syropie rumowo-cukrowym
liczni się ślinią na widok baby au-rhum

czy oby i tylko
pędzlem umoszczonym
w korpusie jagodowych ust?

chłopy ze słonego karmelu
podświadomie rozsuwają eklery
z cukierni Stohrer

pod kwiatkiem pomarańczy
urywam głowy
innym barankom z cukru

a bywa niełatwo
chcą wdzięków popróbować
oblizać palce

to z moją Madeleine Paulmier
przelewam kuwerturę
w słodsze formy metafor

różowe praliny macaroniki z maliną
dosładzam czulej i liryczniej
lepkie języczki Lotaryngii

w kremie brule
ma słodki język
podjudza kubki smakowe

dogadza podniebieniu
stoję piękny przesłodzony
na stacji metra w Paryżu

wieczór
listopad
Saint-Philippe du Roule

listopad 2015 r


graphics CC0

Werbaln@ epok@

graphics CC0

Tomasz Kucina

Werbaln@ epok@-

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie dzwiek-2.png

wiersz bez chóru

wieczorki antymimów…

spirare – łacińskie oddychaj!
akustyczne echo
przeleciało przez stół
wysycone z likszpary paszczy

ekstrema wali łapą w blat

ultradźwiękowa defektoskopia
odbija się falą od ścian
przebija przez stropy
zakwasza materią

poza granicą słyszalności

decybel zawłaszcza przestrzeń
leci na zabój
wychylając aparat mowy
poza horyzonty

skrzeczący oporny miszmasz

pulsują ośrodki sprężyste
drzewa. morza. doliny
wszystko co z alikwotów
w ciele. w cieczy. w gazie

z lawiną  jądra ziemi

zupełnie jak u Paul’a Valéry
inny świat który żyje – w tym
potomek Bashõ Matsuo w Kioto
usłyszy kukułkę

zatęsknisz za Kioto

w Portland w stanie Oregon
Marilyn Chin ciągle drastyczna
eskaluje dźwiękiem
dwukulturowa pop-psychiczna

na posklejanej membranie

oto poezja werbalna
społeczna onania
między jaźnią a duchem
majacząca pyskata kreator

żyjemy w zgiełku

tubalna aria człowieczeństwa
w szeregu harmonicznym
a u Becketta wciąż constans
próżne ambicje. brak celu…

ogłuszona beznadzieja

bezkresna cisza – do bólu