Sonet (do wyspy Wolin)

graphics CC0

Dziś w trybie i w szacunku do klasycznej formy…

Tomasz Kucina

Sonet

(do wyspy Wolin)

na klifach wyspy Wolin hula wiatr po wzgórzach
gdzieś w oparach bagiennych zakwitły storczyki
w bursztynowych zaroślach wierzba wić unurza
szara. obok uszata. zlękły się osiki

spójrz. w dąb bezszypułkowy gromy rzuca burza
zimorodkowe gniazdko w trelu ptasiej kliki
orzeł bielik nad plażą krąży niczym luzak
znów mew słychać w oddali rzewne ptasie krzyki

tutaj… rymy oplatam w żłobik koralowy
białe dzwonki potrącił zimoziół północny
podkreślając szum morza kwiatkiem fioletowym

czuję zapach i błogość… jestem paziem wiosny
kult przyrody wolińskiej. nadbałtyckiej sosny…
a ma dusza jak motyl z wolińskiej dąbrowy

Żona płodna

graphics CC0

Tomasz Kucina

Żona płodna-

dobry mąż bo wierna Żona…!
wciąż na szyi uwieszona
nie masz nigdzie takiej drugiej
która na śniadanko drugie
pcha „mecyje” i frykasy…
zaś chłop czyni „wygibasy”
cuda wianki pokazuje
bo Jej bardzo potrzebuje!
zatem smacznie i pożywnie
elegancko pozytywnie
miła z kwiatkiem erotyczna
bzem pachnąca oczy piwne
albo inne nie zielone
warto inwestować w Żonę
Ona miękka… Ona zwinna…
raz zamknięta a raz czynna
zna obrazy i padoki
w wanie bliska… nie utopi!
po marketach gna z koszykiem
obsługuje „paralizer”
po galeriach lata dronem
kalkulator pod pomponem
zbyt uważna by przepłacić
zdrowa żywność… cienka w pasie!
książki czyta na sedesie
na kolankach mały piesek
w spodnie chowa mu pończochy
bo przesądna… na zaloty!
śle bez przerwy smsy
czy w porządku? czy ma wierzyć?
by mu nie wpadała rzęsa
w oko… z przypadkową kiecką!
gra w pokerka no i w scrabble
włosy czesze… chce na żagle…
nie przełączy mu kanału
kiedy futbol z Zanzibaru
gdy ogląda z nią seriale
wzdycha… płacze… daje wiarę…
kocha ptaszki i zwierzęta
ściemnia trochę… że mniej męża…
klnie na blondi i na wrony
że przez selfi stroszą dzioby!
wymazane! bez matury!
na silikon i pazury
robią wnyki na frajerów
żeby dopiąć własnych celów!
Żona wredna! Żona groźna!
kiedy trafi się nabożna
wnet oznajmia: wiej kobietko!
Adam ma już moje żebro!
da mu miłość i potomstwo
ach! przytuli czule słodko!
gdy mąż zły i ma dylemat
prędko wrzuca miły temat
do debaty pod poduszkę
gdzie by znalazł taką wróżkę?!
co złe moce odczaruje
iż poezję kontempluje…
prozę pisze dnia każdego
chłop se pije ptasie mleko
nikt mu lepiej nie dogodzi
podziękować trzeba Bozi!
fashionistka… wizjonerka…
notoryczna kusicielka…
ramoneska… skóra… motor…
z czarną kreską w kąciku oka…
w a’la krzyku… w interakcji
kiedy mąż na palpitacji!
dyplomatka wspólne pasje
rock elektro na słuchawce
Żona jedna – żadna inna!
tylko własna! a nie gminna!
mądra zgrabna i współczulna
raz łagodna raz czupurna
taką jaką chce być – będzie!
zawsze piękna na przyjęciu…
jednym słowem Żona śliczna!
chociaż w pysk da… to liryczna! ;))