Z podwójnej helisy DNA

graphics CC0

Tomasz Kucina

Z podwójnej helisy DNA-

owinięci wokół siebie

sekunda radości…. sekunda smutku…
zmienność…sekwencja…

nie pojmujesz roli zjawiska
czas i przestrzeń
po nich kroczy ludzka przyzwoitość
anormatywna podłość… też

nie martw się
ludzkość to ciąg… wąziutki kanalik…

kapilara drzewa
unosi krew pożywną i zepsutą
przez najmniejszą tętnicę
wspina do miłości

razem…
sprężeni…

bez użycia mechanizmów
śrub Archimedesa
więc płyniesz akweduktem
od korzenia do liścia

następny
na szczeblu relacji

budulec
wypiętrzasz wspólny nurt
w komórkach
gromadzisz jony dobra i rozwoju

dziesiątki par nukleotydów
to pompy osmotyczne…

wspinamy fibryny do daru miłości

23 myśli na temat “Z podwójnej helisy DNA

  1. Nie wiem czemu, ale po przeczytaniu przyszła mi na myśl wstęga Möbiusa. Mimo zakręcenia można po niej „kroczyć” (po jednej płaszczyźnie wstęgi) w nieskończoność.

    Polubione przez 1 osoba

    1. No tak, w pewnym sensie łańcuch DNA ma właściwości takich „mobiusowych skręceń”. Zdecydowanie można dokonać takiego porównania… wstęga ma charakterystykę układu obiegowego i zamkniętego oraz obustronnego. Ciekawa właściwość. Bardzo sensowne skojarzenie, oby nasza cywilizacja posiadała typologię nieskończoności. Niestety w makrokosmosie czyha wiele zagrożeń i kosmos nie jest perpetuum mobile, … ale się ponoć rozszerza i nie wiadomo czy posiada granice. Więc… ok. Mnie jako katolika co prawda trochę niezdyscyplinowanego, ale jednak, te dywagacje tożsamości aż tak bardzo nie mobilizują, bo wszechświat dla mnie ma wiadomą i zorientowaną PRAPRZYCZYNĘ. Dzięki za super skojarzenie. Otwarty umysł masz, fantastycznie! Pozdrawiam Aga 🙂

      Polubienie

      1. Nie wiem czy mam otwarty umysł, bo ostatnio raczej zamykam się na wszystko. Może to bardziej ciekawość? Czasem nie wnikam za bardzo. Samo przyszło, samo pójdzie. To wszystko jest takie ulotne.
        Nie wszystko rozumiemy i jesteśmy w stanie pojąć. Nawet to czego doświadczamy.
        Jesteśmy tylko maleńkim elementem w tym makrokosmosie. Nasza, zdawałoby się ogromna dla nas, Ziemia niknie niczym pyłek w jego ogromie. Dopiero ledwo odkrywamy i zaczynamy conieco rozumieć/ogarniać złożoność tego.. wymiaru. A nieskończoność, wieczność, szukanie sensu tego wszystkiego.. jakaś ważna praprzyczyna na pewno musi być. A może to tylko człowiecza chęć dorabiania „filozofii” i znaczenia. Ktoś ważny dla nas powiedział „Szukajcie a znajdziecie”. Więc.. błądząc szukajmy, zawsze do czegoś dojdziemy 😉

        Polubione przez 1 osoba

      2. Weszliśmy w temat rzekę. Dla mnie Stwórcą wszechświata jest po prostu Bóg. W mojej perspektywie – Boski wymiar jest nieograniczony, nadrzędny i doskonały. Skoro to wszystko powstało, trwa, i nie wyklucza się, oraz, permanentnie wynika wzajemnie z siebie, – to nie mam powodów mieć wątpliwości. Wszystkie procesy we wszechświecie są dokładne i samowystarczalne, pomimo wszelkich destrukcji i anomalii (bo mają prawo występować) zresztą wzajemnych w świecie fauny, flory, także w obliczu zjawisk w makro i mikrokosmosie, w biologii, fizyce, matematyce, i w innych naukach. Aby życie mogło zaistnieć z punktu widzenia chociażby tylko stricte naukowego, to np. planeta musi być w określonej odległości od swojej gwiazdy, to rzecz jasna – sprawa odpowiedniej temperatury dla rozwoju życia biologicznego (nie za gorąco i nie za zimno), dalej: kwestia istnienia i występowania wody, też w odpowiedniej ilości by utworzyła atmosferę, poprzez parowanie, zamkniętej w pierścieniu oparów grawitacją globu będącego w odpowiednim biegu wirowym, takim by nie wyrzucić jej (atmosfery) poza obszar oddziaływań tejże grawitacji. Jakaż precyzja zjawiska? Dzięki atmosferze mamy dzień i noc, bo ziemia wiruje obraca się do słońca a światło solarne poprzez opary (gęstość) atmosfery powoduje jasność – oto dzień oraz noc, gdy ziemia odwóci się od gwiazdy – wszystko – w 24 godzinnym cyklu dobowym. Atmosfera konieczna – mamy wszelkie funkcje wegetatywne dla rozwoju roślin, z kolei integralnych dla produkcji tlenu, którym oddychamy. Nagromadzone atmosferyczne chmury zwaracają nam deszcz niezbędny dla życia fauny i flory. Dar cud życia planety. Precyzyjne zjawisko – znów zrównoważone. Symetria. Morza parują i opadają na twoją różę w ogródku, byś mogła zachwycić się jej urokiem? Atmosfera nie może być za cienka by promieniowanie słoneczne nas nie spaliło, ale także i odpowiednio silne by poprzez proces fotosyntezy (pochłaniania światła) rośliny mogły się odżywiać i stać się fabryką tlenu. Glob winien być pochylony i o odpowiedni kąt, (jak ziemia), by dookoła obiegu globu wokół słońca docierało ono w różnym natężeniu do powierzchni planety i tworzyło poprzez zmienną intensywność klimat i pory roku ( bo odcinek-droga promieniowania słonecznego skraca się i wydłuża w 365 dniowym cyklu obiegu planety wokół słońca na skutek nachylenia osi obrotowej ziemi), pory roku są gwarantem dla wegetacji rozwoju i uśpienia w zimie roślin i plonów, dlatego odradzają się, owocują, zbieramy to, odżywiamy się wszystkim co „Bozia” nam podarowała, oraz karmimy zwierzęta. Taka otóż planeta powina posiadać naturalne satelity (u nas jeden księżyc), księżyc odpowiada za pływy oceanów, dzięki ruchom oceanów i mórz mamy prądy morskie ciepłe i zimne ( nie za ciepłe i nie za zimne), (odpowiednie), utrzymujące temperaturę dla rozwoju życia, satelita musi więc być w odpowiedniej odległości od globu by poprzez grawitacje wywoływać precyzyjny ruch oceaniczny, (nie za szybki) bo wywołałoby to np. tsunami. Słynna grawitacja: jabłko spadające na głowę Newtona. Jakie tu mamy perspektywy? Grawitacja też musi być dokładna wręcz nominalna, byśmy nie odlecieli w kosmos, albo nie zostali wgnieceni w skorupę ziemi. Więc taki globus musi mieć odpowiednią masę, obwód i inne parametry – w proporcjach, oraz pulsujące jądro odpowiadające za ruch wirowy planety. Choć wir planet w naszym układzie jest efektem wirowania gazu i pyłu wokół gwiazdy czyli słońca w fazie jego narodzin – ono jest centrum grawitacji układu i jego elektrownią napędową. A kosmos? Miliony obiektów typu asteroidy, planetoidy czy komety muszą omijać ziemię, zaś na ziemi: odpowiedni ekosystem, uzupełniający się, idealnie wystarczalne łańcuchy pokarmowe?, więc logicznie i ich uzupełnianie?, od milionów lat nie wspomagane technologiami tylko i wyłącznie naturalne. Prawidłowe i odpowiednio nasilone procesy termojądrowe naszej gwiazdy, po to by rozwój biologii nie został zachwiany. Bez słońca nie ma życia, nadmierne promieniowanie może zabić. Ruch obrotowy planety powoduje powstawanie pola magnetycznego, ślizga się po biegunach tworzy otoczkę ochronną dla niebezpiecznego promieniowania solarnego. Poza tym słabe argumenty na ewolucję, ba, liczne luki w jej 100% potwierdzeniu. Skuteczne i powtarzalne procesy w mikrobiologii, odpowiadające za prawidłową przemianę materii, – i w końcu sprawy poza biologią – tj. wysoki model świadomości człowieka, intelekt, potrzeby wyższego rzędu, piramidka Maslowa, potrzeby emocjonalne, estetyczne, duchowość, niewytłumaczalna satysfakcja z czynienia dobra wzajemnego – czyli altruizm człowieka, intuicyjne działania samozachowawcze, potrzeba zachowania gatunku, potrzeba identyfikacji płciowej, instynt macierzyński, itd. można kontynuować do rana. CZY TO NIE ZA WIELE POWODÓW JAK NA PRÓBĘ ZAKWESTIONOWANIA ROLI STWÓRCY W DZIELE STWORZENIA – CAŁEGO WSZECHŚWIATA?, bo te procesy a także inne niezrozumiałe dla nas zjawiska fizyczne zachodzą w całym wszechświecie, który poznaliśmy lub próbujemy poznać. Trudno mi uznać, że ten precyzyjny mechanizm wszechświata jest dziełem li tylko przypadku? – nie w takiej złożoności! Więc ABSOLUT! Nie upieram się, że tylko Bóg chrześcijański, katolicki ma rację bytu. Wręcz przeciwnie, to PRAPRZYCZYNA na tyle nadrzędna, że trudno ograniczyć Boga w jednej czy jekiejkolwiek kategorii, to my jesteśmy ograniczeni. Ale dla świadomego w miarę logicznego stworzonka jakim na pewno jest człowiek wykluczenie istnienia nadrzędnej Siły, nieograniczonej poprzez wszelakie dowolne klauzule przypadkowości – jest niemożliwe, absurdalne po prostu. Dlatego ja przyjmuję Stwórcę za fakt. Wolno mi. Oczywiście szanuję wszystkich agnostyków niewierzących, wątpiących, i wyrażam szacunek do ich poglądów, bo mają do tego prawo. Nie wpływa to na moje np. gorsze postrzeganie takich ludzi. Po prostu mam własną określoną metodologię rozumienia świata i zjawisk w nim zachodzących – tłumaczę to sobie rolą Stwórcy. Tylko katolicki Bóg jest dla mnie wzorem. Ale rozumiem, że nie mam prawa zamykać Absolutu tylko we własnej perspektywie religjjnej, bo mógł kiedyś, teraz może, i na pewno zawsze – będzie mógł Bóg integrować się ze wszechświatem, w sposób dla Niego dowolny.
        Reasumując: wszystko o czym napisałaś się zgadza. Szukamy cywilizacyjnej tożsamości. I bardzo dobrze, bo dokonujemy permanentnego cywilizacyjnego rozwoju. Kiedyś człowiek polował z maczugą na zwierzęta, dziś lata w kosmos i komunikuje się interaktywnie. Moim zdaniem Bóg (i zresztą w zgodzie z tym o czym dywaguję wyżej), daje człowiekowi możliwości odkrywania co raz to nowszych technologii w proporcji do wzrostu jego świadomości. Czyli: Odpowiednia technologia do odpowiedniej samoświadomości. By nie dokonał człek przypadkiem samounicestwienia. Wyobrażasz sobie, gdyby Stwórca podrzucił walizkę z atomem i guzikiem przykładowemu Australopit(e)kowi? Masakra! 😉 Nie ograniczam Boga w niczym, nawet w potencjalnej możliwości „wypreparowania” dowolnego życia (być może nawet zupełnie alternatywnego i w innych dowolnych miejscach mikro czy makrokosmosu). Chyba tyle. Tak ja sobie rozumiem świat. A modlę się po katolicku, i nie zamierzam realizować tego inaczej. Bóg jest na tyle nadświadomy, że to rozumie. Wierzę w Chrystusa i Jego Osobę Boską obok Boga Ojca i Ducha Świętego – jest mocą wysublimowanego natchnienia ludzi. Wierzę w TE IMPERATYWY. Najważniejsza jest tolerancja i zwyczajna miłość ludzi do siebie. Sprawa jest banalnie prosta. Pozdrawiam.

        P.S.
        Oczywiście ten finalny aspekt mojej odpowiedzi – o tolerancji – nie ma nic wspólnego np. z sytuacją obecną na granicy, bo w tej chwili tak mi się pokojarzyło. Ten świat dziś taki dziwny, że różne rozważania polaryzują i mogą – w różnych wymiarach. W tej kwestii to ja jestem raczej proselektywny. Żeby była jasność. Pisałem tu o tolerancji i miłości w szczerych relacjach międzyludzkich i bez kontekstów. Na polityce to się nie znam. Ech. Co za świat. Wszędzie konteksty… te konteksty. Zero kontekstów w mych komentarzach. O granice zawsze trzeba dbać!

        Polubione przez 1 osoba

      3. Nareszcie mogę spokojnie odpisać. Przepraszam, że to tak długo trwało. Dziękuję Ci za ten wyczerpujący (w znaczeniu długi, bogaty w treść, esencjonalny itp.)  komentarz.  Uwielbiam takie rozmowy. Pierwsza myśl po przeczytaniu: szkoda, że nie „na żywo”, że dobrze byłoby usiąść (nawet w większym gronie) i porozmawiać w jakimś klimatycznym miejscu.  Podoba mi się Twoja perspektywa, podoba mi się to co napisałeś. Jest mi bliskie, choć na pewno nie takie samo. Lubię tą rzekę i uważam, że jeśli jest możliwość i jest z kim trzeba w nią wchodzić najczęściej jak się da. Bóg, świat/wszechświat, stworzenie, istnienie, sens to fundament naszego postrzegania i rozumienia świata. Każdy musi przerobić ten temat w sobie i poukładać po swojemu, a rozmowy z innymi ludźmi bardzo pomagają w tym układaniu. 
        Człowiek to taka istotka, która potrzebuje wiedzieć skąd, dlaczego i po co. Usilnie szuka odpowiedzi na nurtujące go pytania. A pytanie o stworzenie świata i o początek istnienia to pytanie zasadnicze. To fundament pojmowania świata. To pytanie o źródło i sens wszystkiego. Kto, kiedy, dlaczego, po co.. Skoro to wszystko jest, istnieje to gdzieś kiedyś ktoś zapoczątkował ten świat. Bóg Stworzyciel jest najprostszym wytłumaczeniem. Bóg jest tak jak zauważyłeś nadrzędną siłą, PRAPRZYCZYNĄ i jednocześnie odpowiedzią. Jest sensem i źródłem. Nie ważne jest jego imię. Tych imion dla jednego Boga jest tyle ile wiar na ziemi. Dar.. cud życia na naszej planecie.. a może i nie tylko na naszej? Wszechświat podobno cąły czas się rozszerza i takich układów jak nasz może być tysiące.. miliony.. możliwości..  Nie ogarniamy ziemi, a co mówić o kosmosie 😉 Chcemy i wierzymy, że jest głębszy sens tego co się działo, dzieje i będzie się dziać. [(Najtrudniej jest wytłumaczyć cierpienie. Cała mądrość znika, gdy człowiek człowiekowi świadomie robi krzywdę. Gdy historia nie uczy, gdy tacy mądrzy a jesteśmy ślepi na błędy przeszłości, nie wyciągamy wniosków)]. Ta struktura stworzenia świata, jego współzależności wskazuje na geniusz stworzyciela. Wszystko jest po coś, wszystko ma znaczenie. Podoba mi się teoria „Efektu motyla” (https://www.medianauka.pl/efekt-motyla) –  machanie skrzydłami motyla w jednym miejscu na Ziemi może wywołać tornado w innym miejscu. Jedna decyzja, jedno zdarzenie może zmienić wszystko..  Nasze pojmowanie świata jest ograniczone. Na tyle go odbieramy i tak odbieramy na ile jesteśmy w stanie go zrozumieć i wytłumaczyć sobie na podstawie tego co wiemy, doświadczamy. Jako ludzkość usilnie próbujemy nadać SENS światu, wszystkiemu co się dzieje.. przyrodzie i sobie. Dorabiamy filozofie, teorie. Odkrywamy nieodkryte. Domyślamy się tam, gdzie doświadczamy niewytłumaczalnego. Nic nie stoi w miejscu, ciągle się zmienia. Powinnam pisać ze swojej perspektywy a nie wypowiadać się za ogół. Ja to nie „ludzkość”, jestem tylko jej drobinką.. jak kropla w oceanie. 😉 Tak czy tak, życie jest cudem, to „poukładane”  istnienie/współzależności/ akurat w taki sposób i w tej czasoprzestrzeni. Jeszcze dużo przed nami do odkrycia. I.. mam nadzieję, że zdążymy i że znajdziemy dobre rozwiązania by nasz pęd za technologiami i „rozwojem” nie unicestwi naszej planety. Ona bez nas sobie poradzi, my bez niej już nie.

        „Najważniejsza jest tolerancja i zwyczajna miłość ludzi do siebie. Sprawa jest banalnie prosta.” Prawda? To takie banalnie proste.. 
        Zero kontekstów? Oj chyba tak się nie da 😉 One były, są i będą.. muszą być. Może w innym miejscu można i trzeba? 😉  Ja też się nie znam na polityce i.. przeraża mnie to co się w niej dzieje. Najgorsze jest to, że od decyzji tych ludzi zależy nasze życie i przyszłość nasza i naszych dzieci. Nieznajomość prawa szkodzi, nieznajomość polityki też. Niestety to nasze zamykanie oczu i brak reakcji.. to milcząca zgoda i pozwalanie na przekraczanie granic (przyzwoitości) 😦   Budowanie poczucia beznadziei i braku wpływu na cokolwiek to też jedno z narzędzi „sterowania” ludźmi. Dlatego w mediach jest jak jest. Ale już nic nie piszę. To nie miejsce na takowe dysputy. Granica to granica. Dziękuję Ci Tomaszu za ten komentarz. I te poprzednie też. To bardzo ważne i.. potrzebne dla mnie „zatrzymania”. 

        Polubione przez 1 osoba

      4. W zasadzie potwierdzasz to o czym pisałem, bardzo zbieżne punkty widzenia w temacie społecznej tożsamości, więc to mega cieszy. tak – TOLERANCJA – jest najważniejsza, zaliż człowiek ma prawo dowolnie interpretować rzeczywistość, Bóg jest jeden, ja wierzę w Absolut – a religii wiele, i należy szanować wszystkie wiary, oczywiście monoteistyczne, a nie te sekciarskie. Także kluczowy – szacunek dla ludzi żyjących bez wiary. O tym już zresztą pisałem wcześniej. Czasoprzestrzenne konkluzje. Kosmos jest ogromny, człowiek jest drobiną, wydarzenia, reakcje łańcuchowe w działaniach społeczeństw czy ludzi, tak to się zdarza, wszystko się zgadza, prawidłowo konkludujesz. Co do polityki nie podejmuję się analiz, bo nie mam doświadczenia. Media, medialność w Polsce nie odbiegają (oczywiście według mego uznania) od standardów światowych, oczywiście media są różne i różne prezentują punkty widzenia oraz preferencje, fakultatywnie sklasyfikowane podmioty je reprezentują. Jakie? – nie wiem, bo nie analizowałem nigdy tego. Te publiczne wywiązują się z misji historyczno-dydaktycznej, rozwijają, oferują kino ambitne, organizują ciekawe programy rozrywkowe, przekaz on line ważnych wydarzeń i sportu, a te prywatne media – również – oferują doskonałą rozrywkę, sport, są bardziej komercyjne, ale mają wysokobudżetowe kino, nowości, seriale, itd. Programów informacyjnych nie oceniam i nie kwalifikuję, bo każdy ma własne preferencje, i trudno tu byłoby wypracować racjonalny konsensus społeczny. Więc nie jest chyba tak źle, jak generalnie ludzie uważają. Najważniejsza jest możliwość korzystania z alternatywnych propozycji medialnych – i chyba tyle. Więc ja nie dramatyzuję. Sterowany być nie lubię, więc świat analizuję „własnymi kanałami percepcyjnymi”, a jak to wygląda od drugiej strony – medialnej? – nie wiem, nie mamy tu wpływu. Analizy są, będą zależne od tzw. i przysłowiowego „punktu siedzenia”, ja na kanapach w mediach nie przesiaduję i nie zamierzam, więc nie mogę tego oceniać. Oczywiście, milczenie, nie ma sensu, ale chyba nikt w Polsce nikomu nie nakazuje milczenia?, przynajmniej nie spotkałem się z czymś takim, więc – tutaj nie pomogę w rzeczowej konkluzji. Wydumana gloryfikacja rzeczywistości czy odwrotnie budowanie nieuzasadnionego poczucia beznadziei – nie czyni nic konstruktywnego, więc to rozumiem. Natomiast nie do mnie należy analiza, bo jak wyżej napisałem: nie mam zielonego pojęcia o tym, niechże analizują -ci- którym za to płacą?, ja nie zarabiam i nie chcę zarabiać. Kocham sztukę – różnych środowisk – i próbuję, po cichutku – coś od siebie tu dorzucić. Ponieważ nie jest to klasowe, oraz najwyższych lotów – więc naturalnie, nie mam do nikogo pretensji, ani niczego nie oczekuję. Jest mi z tym dobrze, i nie mam ograniczeń. Nie planowałem do naszej dyskusji wrzucać – mediów, pisałem tu o Bogu, w moim rozumieniu rzeczywistości – chrześcijańskim, rozbudowałem perspektywę nawet szerszego rozumienia Absolutu, nawet -z punktu psychologii racjonalnej – i to wszystko. Analizy polityki – nie wchodzą w zakres mojej subiektywnej potrzeby estetycznej. Zresztą i estetą szczególnym nie jestem.

        Dajmy żyć ludziom po swojemu, więc tolerancja – o której, tyle tu napisaliśmy, czyli istota najbardziej funkcjonalna dla cywilizacji. Każdy ma tu zapotrzebowanie. A SZTUKA JEST DLA WSZYSTKICH. Artystą nie jestem, ale oddaje subiektywne wrażenia – ZA DARMO, to dużo?. Więc nie mam poczucia niesmaku.

        Pozdrawiam, Agnieszko, piękne-ważne konkluzje w komentarzach. Ach, jakże… zachwycony!

        Polubione przez 1 osoba

      5. Uśmiecham się z wdzięcznością do Ciebie dziękując za to co napisałeś. Nie przestawaj pisać. To co piszesz i jak piszesz jest wyjątkowe. Dla mnie przynajmniej. Ja przecież też ekspertem nie jestem i mi za to nie płacą. Samo otworzenie się na sztukę i jej odbieranie jest już wyjściem poza przeciętność. To szukanie (i odnajdywanie) czegoś więcej. Uwrażliwianie się i przeżywanie świata „bardziej”.
        A uczestniczenie/próba uczestniczenia w tym twórczym procesie jest.. jak stwarzanie świata, tłumaczenie go własnymi słowami/obrazami, zagłębianie się w to co ważne. Może trochę mnie poniosło i oderwało ;), ale czasem mozna sobie polatać na wyżynach 😉

        Tak, sztuka jest dla wszystkich

        Zachwycona to dzisiaj jestem ja! 😀 Pozdrawiam miło 🙂

        Polubienie

      6. Kurde, pięknie napisane, że tak określę, z „motylem w brzuchu” 😉🦋, tak mądrze doświadczasz mnie jako autora, że stoję z tobą na K2 w Himalajach liryki.

        Buziak, przyjacielski, koleżeński i bez zbereźnych podtekstów z mojej strony 😘

        Polubienie

  2. Dawno już nie widziałem tak zgrabnego i romantycznego połączenia dwóch przeciwstawnych dziedzin – poezji i nauk ścisłych 🙂

    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję ślicznie za subskrybowanie Polanki! Zapraszam jak najczęściej 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bardzo miły komentarz. Celtyckość jest równie wartościowa, a’propos: wspaniały post o Monarchiniach – otwartych kobietach współczesnego świata, na blogu, z pewnością będę odwiedzał i czytał. Pozdrawiam 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      1. Komentarz jak wszystko u mnie – szczery i prosto z serca 🙂 Będę zaszczycony móc Cię gościć u siebie. Sam też od jakiegoś czasu już do Ciebie zerkam.

        Dzięki bardzo za ciepłe słowa odnośnie posta 🙂 Zawsze staram się jak mogę. Nowa notka jakoś za niedługo, najpóźniej w poniedziałek 🙂

        Do zobaczenia!

        Polubione przez 1 osoba

    1. Świetnie. Motyl jest symbolem duszy, natchnienia, duchowej przemiany, lekkości, wiary w ludzkie ideały, te prawdziwe! Wieczorkiem dorzucę komentarzyk u ciebie na blogu. Bo pewnie dużo nowych myśli i naturalnej estetyki – wygenerowałaś, każdy motyl przysiądzie… do wieczorka, pa pa, nareńka 😉

      Polubione przez 1 osoba

      1. ..na stronce nie ma za dużo. Ostatnio mało piszę. Raczej na dystans wszystko. Motyle już nie latają jak kiedyś 😉

        Dziękuję Ci za dziś. Naprawdę miło mi było z Tobą popisać.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.