Jungle

graphics CC0

Tomasz Kucina

Jungle-

bez przerwy

utrudniamy sobie życie

doszczętnie inni

 

idę

przez dżunglę

przez liście przenika światło

opisy

stają się coraz gęstsze

z wyspy

na morzu Andamańskim

korzenie oddechowe

nie metafory

a pneumatofory

depczą cię

w zatłoczonym tramwaju

nogi pokiereszowane

masz od

gęstwin kolczastych

twarde wytarte buciory namorzyn

używasz słownej maczety

przystopuj!

 

życie!… reality!

 

myśli są czyste i sterylne

wiszą

na poręczy poskręcanych lian

na śliskich chromowanych słupkach

 

synu Brahmy

kamienny kwiecie lotosu

odbijam się w tafli przeźrocza szyby

płyniesz

z prądem rzeki Brahmaputry

odpływasz z nurtem

masywów himalajskich

w poszycie zielonych epifitów

na rozwidleniu pędu intelektu pobieram

powietrze i natchnienie

dobrowolnie

odstający od pasożytów

w podniosłym

ekosystemie nadświadomości

 

na tym polega szanowna bilokacja?

nieważne!

wiart nuci i uwodzi

tak

potrafią tylko

animatorzy

zwartych chwilowych marzeń

 

potrafią…

 

bo światy obce

się przenikają?

wątpię!

w świecie chrześcijańskim mamy Boga

a ludzie poszczą

bo szczodrość w samoograniczeniu

 

16 myśli na temat “Jungle

    1. No właśnie, 😉, bardziej podświadomości to ewaluacja, jesienna dysfunkcja, jak kazdy człowiek, reaguję na porę roku 😉 Komentarz kojarzyłem tak jakoś z Józkiem Piłsudskim i jego tramwajem oraz przystankiem „Niepodległość”, ale mój guru mentalny tak nie powiedział, to ponoć Adolf Nowaczyński korespondent wojenny i ladaco tak skomentował Marszałka. Ot, taka dygresja – skojarzeniowa – bez żadnego związku z tematem wiersza. Stary to tekst jeszcze sprzed 2015 roku.

      Ponieważ dawno mnie nie było na blogu, to serdecznie pozdrawiam, miło do Was zajrzeć.

      Polubione przez 2 ludzi

  1. Zastanawialem się Szanowny Czytelniku nad słowem „gęstsze”?, pewnie i może lepiej dla ucha byłoby „gęściejsze”?, lecz forma pierwsza jest w użyciu, więc zostawiam. W słowie „wiatr” – zakradł się czeski błąd. Niech zostanie, wiersz ma grafikę, nie będę poprawiał. Bardziej wrażliwych ułożonych czytelników jednak przepraszam. W szczególności i ewentualnie pana Janka Klimenta 😉, za czeską omyłkę, bo treść rzecz jasna, nikogo nie dotyczy. Wiersz to subiektywna potrzeba tolerancji dla różnorodności ludzkiego uduchowienia.

    Polubione przez 3 ludzi

  2. Cóż, świat to dżungla, ale to nie tym się martwimy, ale faktem, że jeden człowiek drugiemu uprzykrza życie, a na to poezja nie ma sposobu, by zapobiegać.
    Zasyłam serdeczności

    Polubione przez 3 ludzi

    1. Dokladnie. Nie rolą wierszy jest nawet prewencja czyli zaobieganie w rozwoju różnorodności społeczeństw , nie sprawą poety, czy wierszoklety (jak ja) jest warunkowanie zasad życia tudzież poglądów. Dlatego tak ważną jest tolerancja, to warunek sine qua non w komunikacji. Trochę o tym jest ten wiersz. Gdzie peela celowo umieściłem w sterylnym wehikule zza szyby obserwuje stąd świat różnorodności w systemach uduchowienia, jednak pomimo wyraźnie dostrzegalnego przesytu w komunikacji bezpośrednej i pewnych zbyt bliskich reakcji rodzimego otoczenia w swoim środowisku peel czuje się bezpiecznie, nawet w tym komunikacyjnym samoograniczeniu – na co wyraźnie wskazuje epilog. Jednak „na rozwidleniu pędu intelektu” – podmiot liryczny „pobiera natchnienie” jak powietrze, co świadczy o zachwycie nad różnorodnością – algorytmem świata, i wyraźny szacunek dla innych racji. A człowiek jak słusznie i sprawnie zauważyłaś uprzykrza drugiemu życie, to niepotrzebne. Nie zmieniajmy świata, to nie ma sensu. Z wierszem czasem wyrzucasz z własnego sumienia toksyny – takie katharsis nie oznacza pozycjonowania się autora w roli nauczyciela czy mentora, raczej to wentyl dla komfortowego samopoczucia, także subiektywna pochwala dla tolerancji – ale w zaplanowanym szacunku dla rodzimych tradcji, i sposobów tradycjonalnej kompilacji w relacjach bezpośrednich. Ten tramwaj jedzie i obserwuje punkty odniesienia, obserwator- peel bilokuje tylko pozornie, w zasadzie w alternatywnych uduchowieniach definiuje sam proces cywilizacyjnego porozumienia. Ale jednocześnie ta tolerancja czasem musi oznaczać zaplanowaną świadomą selektywność, bo tylko wtedy odnaleźć można pole dla własnych preferencji – bez konieczności odczucia presji w sztucznie wypreparowanej globalizacji. Życie jest skomplikowane.

      Serdeczności dla Ciebie.

      Polubione przez 2 ludzi

  3. ..”tak

    potrafią tylko

    animatorzy

    zwartych chwilowych marzeń

     

    potrafią…”

    Piękne.. dobrze że są jeszcze, że potrafią.

    Zastanawiam się, gdzie ja jestem?! Nie widzę dżungli, lian ani torów ani dyndających myśli.. wszystko jak przez szybę, poza mną. Nie potrafię nic sensownego napisać..

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Może nie marzysz? Ta bilokacja – w treści – to podróż podświadoma, w pogoni za marzeniami, za interakcją uduchowienia. Podmiot liryczny jednak podobnie jak ty w jakimś tam stopniu kontestuje, bo „wiatr nuci i uwodzi” – za szybą – ale co do próby przenikalności do obcych światów – np. uduchowień, wartosci, tradycji, czy kultur, – pojawia się już wątpliwość w skuteczności tego realizacji – czyli w pewnym sensie i zrozumienia, albo porozumienia odmiennych systemów egzystencji, końcówka wiersza wyraźnie wskazuje na pragnienie doświadczania własnych tradycji.

      Konstatując Agnieszko, nie tylko ty oglądasz świat przez szybę – nieważne – tramwaju czy domku, – to przecież systemy współczesnych cywilizacyjnych relacji są globalne, a jednak czlowiekowi wygodniej żyć w kregu własnych przyzwyczajeń. Niewątpliwie czasem taki model życia nam ludziom doskwiera, czasem nawet doświadczamy podświadomej marginalności, ale w gruncie rzeczy w komunikacji społecznej poszukujemy częściej podobieństw. inność czy odmienność jest ciekawa, budzi fascynacje, ale kontraktuje też ewentualne zagrożenia.

      Tekst pokazuje tą ciekawość alternatywną życia, lecz – bazuje również na doświadczeniu życia w kręgu własnej kultury – czytelnej i zdefiniowanej, przez pokolenia.

      Nie odpowiadam na pytanie – co w życiu jest lepsze a co gorsze, co mniej istotne a co ważniejsze, co nam służy. To sprawa indywidualnych predyspozycji. A marzyć warto, choćby i przez chwile – jak w treści – zwarte chwilowe marzenie, to animacja stricte subiektywna. Po prostu podmiot liryczny maluje tu otoczenie – wrażeniami. Pozdrawiam, i życzę optymizmu.

      Polubione przez 2 ludzi

      1. Odłożyłam „na później” i widzisz jak to „uciekło”? I dalej pewnie będzie uciekać czekając na lepszy moment. Trudne to wszystko dla mnie ostatnio. Nie gniewaj. Dziękuję za życzenia. Postaram się 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      2. Rozumiem, nie przykładaj wagi do moich komentarzy. Muszę ograniczyć ich wielkość, to znaczy odpowiadać krócej i mniej efekciarsko, to będzie z pożytkiem dla mnie i bloga. Wciągasz w analizach moja Droga, do i komentuję ambitniej. Żyj po swojemu, internet nie może wpływać na życie realne, żyj do przodu, trudy przeminą. Pozdr. Aga.

        Polubienie

  4. Widać w tym wierszu mocne wpływy buddyjskie 🙂 Przychodzi też na myśl słynna maksyma: „Panta rhei” – „Wszystko płynie”. Taka właśnie płynność jest w tym wierszu, jakaś taka tęsknota za ucieczką od tych wszystkich przytłaczających myśli, zdarzeń i słów na co dzień. Ucieczka do takiej szeroko rozumianej pierwotności, jak ta dżungla.

    I sama ta dżungla też ma tu dwojakie znaczenie – z jednej strony przytłaczająca człowieka współczesność, z drugiej ta pierwotna, czysta, dzika Natura, do której człowiek mniej lub bardziej świadomie chciałby powrócić.

    Może zbyt głęboko się w to wczytuje (jeśli tak to wybacz), ale takie są moje wrażenia po tym wierszu 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Bardzo dogłębna interpretacja. Miło, że tekst pobudził tak „endogenne monady w analizie treści utworu”. Mega trafne konstatacje tu wpasowałeś, i chyba kierunek tych przemyśleń jest wzorcowy. Chciałbym tylko jeszcze raz podkreslić o czym pisalem w poprzednich komentarzach iż chęć kompilacji z naturą (tu symboliczną dżunglą) dla podmiotu lirycznego stanowi czysto poznawcze tło, jest jakby naturą podróżnika – odkrywcy, co pięknie zauważasz, natomiast w grę wchodzi też uwarunkowana sterylność – która tutaj będzie wyraźnym balansem dla wszelkich uduchowionych innowacyjności, utylitarna czyli użyteczna to sterylność, wynikająca z potrzeby stabilności, z szacunku dla kultury rodzimej, tego co znamy, w co wierzymy, i czego nas nauczono, to spuścizna pokoleń, historia, szlachetna istota naturyzmu kontynentalnego i przede wszystkim ojczystego, bardzo ważna dla wrażeń egzystencjonalnych podmiotu lirycznego. Istotnie, takie mamy czasy, gdzie próby i potrzeby otwarcia na świat jednocześnie blendują z dystansem konserwatywnym do życia. Może wynikać to ze współczesnego anturażu – z wydarzeń, zjawisk, zachowań społecznych. Dlatego „dżungla” jako alegoria zasieku, chaszczy, tudzież trudnego szlaku – ma uzasadnienie – CO SZLACHETNIE ZAUWAŻYŁEŚ interpretując wiersz. Dziękuję, za świetny komentarz. Pozdrawiam.

      Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.