Odwet ojly

Tomasz Kucina

Odwet ojly

klątwa ojly

„podminowana” społeczność majaczy z sowy! złowróżbna elegia
żałobny plankt pani puszczyk w zasięgu wrażeniowej reakcji.
jej szlary skupione wokół fal dźwiękowych „ogniskują” lęk!

jak trudno poczuć sową…

w niesymetrycznej anatomii otworów słuchowych
kontrolować alerty rakietowe. oddychać za siebie i pisklę
aksamitnym puszkiem z pluszaka – czuwać bezszelestnie

stereoskopia szacuje odległości…

między wrogiem a sumieniem. między bólem a wolą przetrwania
teleskopowe gałki z gigantyczną ogniskową skanują czyny.
wiarę przeżera złość i karma odwetu gdy puszczyk poczuje krew!

pan sowa poluje nocą…

na ogniskowej zoomuje teleobiektywem. zbliżenie jest dokładne
a obiekt zapamiętany. noktowizyjna nadwzroczność tunelowa
pióra czuciowe. nagi skok i szpony! wolność – kryterium drapieżcy!

przypis:

język polski jest galaktyką kontrowersji i labilnych znaczeń, w zasadzie ciągle ewoluuje. Nie wiem jednak czy tytułowa „ojla” – czyli słownikowa sowa (tudzież – alternatywnie: zdesperowana kobieta), w dopełniaczu odmienia się na: (kogo czego?) >”ojl(i)”, czy „ojl(y)”?

Nie znalazłem odpowiedzi w sieci.

Przykładowo: wilg(a) > wilg(i), sójk(a) > sójk(i), … ale już: wron(a) > wron(y), gapa > gap(y), kura >kur(y), wreszcie: SOW(A) > SOW(Y)?

Postanowiłem więc przyjąć na wyczucie kryterium wymiany mianownikowo-dopełniaczowej: (a) > (y),

więc w tytule i treści jest: „ojl(y), bo przecież „ojla” to sowa, użyłem więc „pokrewieństwa” i skrótu interpretacyjnego do: nazwy własnej. W pewnym sensie wyraźny zwrot do onomastyki – nawet, w zakres wchodzi: zoonimia. Nie znam się fachowo na podstawach słowotwórczych w języku polskim, i nie jestem polonistą, trudno też określić mi tu zasadę w etymologii czyli > w pochodzeniu tego rzeczownika. Dlatego, za ewentualny błąd w odmianie dopełniaczowej, przepraszam.

Cierpliwy Czytelniku znowu „namieszałem” w naszych relacjach, proszę wybacz! 🙂

 

Doczytałem gdzieś, że nadświadomość to część umysłu poza rozumem uświadomionym, czyli że: funkcjonalna w perspektywie poza naszą naturą intelektu, odpowiadająca m.in. za projekcję wyższych idei, zahaczająca znaczeniowo o kreatywność, uwierzytelnioną w dostępie – do potencjału nieskończoności.

Ponoć, nadświadomość posiada łączność ze źródłem- czyli nieskończonym potencjałem twórczym wszechświata, i nie pochodzi z naszych dedukcyjnych procesów myślowych i analiz, pojawia się nagle i zaskakuje genialnością. Czy ja wiem? Nie mam ku temu przekonania…

Szczerze?, zawsze byłem sceptykiem, co do większości definicji z pogranicza introwertycznej antycypacji i zwłaszcza psychologii. Przykładowo: „mesjanizm romantyczny” ciągle kojarzy się mi z projektem zamysłu artystycznego – próbującym poruszyć sumieniami i windującym nadzieje niepodległościowe w narodach indoktrynowanych, inwigilowanych a finalnie – zaanektowanych. Nadświadomość jest tu rozumiana jako artystyczny środek docelowy w dziele niepodległości. Tak właśnie subiektywnie przybliżałem sobie poezję i prozę czasów naszych protoplastów i wieszczów narodowych. Notabene, przeinterpretowaną w kolejnej epoce na „pracę u podstaw”, zatem jako świadomy utylitarny plan pod zasięg społeczny – zamiar, cel, w rezerwuarach wielu epokowych artystów.

Jednak sama nadświadomość, jeżeli w ogóle istnieje?, nie musi mieć przecież zbioru wspólnego z: historią, antycypacją, przeszłością, wiarą, czy walką społeczeństw o niepodległość, z przyszłością narodów, a nawet – ideami?

Może więc być prozaiczna, i realna.

Choćby wierszokleci tacy jak ja, próbujący nieśmiało utrzymać minimalistyczne uznanie kanonu w twórczości, nie żyją wielkimi perspektywami i pryncypiami – na co dzień. Poza tym teksty nacechowane dosłownie nutką konserwatyzmu współcześnie odczytywane są jako kicz, i posądzane o staromodną przywarę grafomanii. Zdajemy sobie sprawę z tego faktu, jednak bliskość ku formom klasycznym u wielu „liryków” jest wciąż asertywna – bo po prostu – bliższa imperatywom czysto estetycznym.

Wobec powyższych faktów > tym bardziej jakakolwiek zdefiniowana nadświadomość powiązana z ideami w obecnych czasach bywa anihilowana zaraz w zarodku, wyparta z planistyk twórczych artystów próbujących „uprawy” „natywnego słowa”, i w konsekwencji: rzadko wchodzi w ich modus operandi.

Więc piszesz często, o kolokwialnej du…ie maryny, i żyjesz w pieprzu uformowanych społecznie wulgaryzmów…

Lecz czasem…
Budzisz się rano z nieokiełznaną i mało zrozumiałą potrzebą twórczą wyższego rzędu, … załączasz kompa czy smartka… i piszesz wiersz? Jakiś zmysł, prosty plan, czynnik nagłej potrzeby… To wszystko.

No co jest do chol…ry?

Znowu to w tobie, znowu wyszło – arete > klasyka, nieposłuszna fantazja nieuzasadnionego elitaryzmu…?

Może nadświadomość? Nie wierzę.

Jednak jeżeli istnieje jakakolwiek formuła nadświadomości, (w co głęboko wątpię, i bliższy tutaj jestem – regule przypadku)… to mogłaby być zilustrowana właśnie jako ten wiersz, do którego link – poniżej.

Szczerze mówiąc, czytając go dziś czuję gęsią skórkę na ciele. Opublikowany w sierpniu 2014 roku, a napisany jeszcze dużo wcześniej, korygowany, na blogu. Utwór miał sześć „revisions”, a ostatnia korekta tego tekstu miała miejsce: – > 30 grudnia 2021 r, godzina 00;49 – [informacja z panelu edycyjnego bloga]. W bonusie – grafika.

Link do wiersza „Rankor”:

35 myśli na temat “Odwet ojly

    1. Rozumiem. Jest to dość skomplikowany tekst, jak na warunki jego przekładu na inny język. Ogólnie, jest to w pewnym sensie porównanie – czyli figura stylistyczna, ta komparacja-porównanie dotyczy klasycznej antropomorfizacji podmiotu lirycznego. Antropomorfizacja w liryce to zabieg językowy, polegający na nadawaniu niebędącym ludźmi przedmiotom, pojęciom, zjawiskom, zwierzętom itp. cech ludzkich i ludzkich motywów postępowania. TUTAJ MAMY DWIE SOWY, którym nadałem cech ludzkich. W zasadzie to wiersz o kobiecie i mężczyźnie, celowo przywdziany w sowie piórka. Ci ludzie żyją w związku, to rodzina, „pani sowa” i „pan sowa” – oraz pewien kontekst ich traumy, związany z sytuacją bardzo realną, i współczesną. Oczywiście podmioty liryczne są fikcyjne – wykreowane na potrzeby utworu, ale kontekst realny, jak napisałem wcześniej. Chyba tyle. Włącz tryb myślenia, ja nie mogę narzucać interpretacji, nie wypada, w subiektywnych aranżach czytelnik konsumuje lirykę.

      Język polski jest mega wysublimowany, nie nadaje się na dosłowne tłumaczenia (ogromny zasób słów, i mozolne konteksty), Polacy mają bardzo wysoką kulturę słowa, zwłaszcza liryka stanowi nie lada problem dla innych języków i świadomości obcojęzycznego czytelnika. No tak już jest, nic nie poradzę.

      Jeżeli z treści i języka polskiego wyciągać esencje i delektować się jakością, to proponuję i namawiam do lektur polskich klasyków literatury, głównie noblistów. Bo ci, tłumaczeni są na rozliczne języki i przez fachowców w dziedzinie językoznawstwa rodzimego i zaadoptowani prawidło do ich kultury — w sposób zrozumiały.

      Nie skupiałbym szczególnej uwagi na treściach poza polską klasyką. Bo szkoda nerwów i karkołomnych analiz. Dlatego, nie do mnie – lirycznego niezguły> a może do… np.:

      Czesława Miłosza > proponuję zajrzeć. Ten polski noblista, pisze językiem niebywale metaforycznym, ale i w opisach uświadomionej egzystencji umiejscowiona jest poezja tego mistrza pióra. Pouczająca, i oparta w doświadczeniu totalitarnej epoki.

      Czym prędzej zapraszam do:

      Wisławy Szymborskiej > noblistka najczęściej trafiająca do odbiorców, bo pisząca prostym lecz utylitarnym językiem, często z przekąsem, z lekkim sytuacyjnym humorem, i optymizmem życiowym. Język materialistyczny, bardzo porządnie „skrojony” czyli użyty, z dystansem, praktyczny, wkomponowany w morał, bez zaciężnej egzaltacji.

      Może epika? Noblista >

      Władysław Reymont, tu powieść naturystyczna, i projekt pozytywistyczny, zatem oparty w realnych opisach przyrody i trudzie życia człowieka z poprzedniej epoki – wzorcowy naturalizm..

      Pewnie:

      Olga Tokarczuk? Ostatnia polska noblistka. Uwielbiam! Język epiczny autorki dotyka wręcz psychologii. To mistrzyni wyszukanych analiz, lecz twórczość to jakby intelektualny esej, świadoma siła narracji ale jako fikcji organizującej – masową wyobraźnię, w autorce wyraźne są ambicje historycznego przewartościowania świadomości i chęć zmiany polskiej samooceny, nie wiem czy uzasadnione?, ale to nowatorska forma komunikacji z czytelnikiem. Zadeklarowana feministka, wolontariuszka. To moje propozycje, literatury polskiej – i przetłumaczonej fachowo.

      No i oczywiście mój najbardziej szanowany noblista i powieściopisarz.

      Henryk Sienkiewicz. Pisał, ku pokrzepieniu dusz i serc, w epoce zaborów, kiedy Polski nie było na politycznych mapach świata, i walczyliśmy o niepodległość a w epoce utylitarnej oraz mega racjonalnej – wykreował PATRIOTYCZNĄ NADZIEJĘ, mistrz pióra i Polak w mentalności swej uwielbiany przez naród – ponad działaniem epok, ponad czasem..

      Pozdrawiam, z Polski.

      Polubienie

  1. Nic nie namieszałeś, wręcz przeciwnie: dogłębnie wyjaśniłeś i dopowiedziałeś, tak by łatwiej było zrozumieć sens tytułu (ukryty też, bo ja wyraźnie go widzę ;)). Dobre porównanie, alegoria? 😉
    Wiersz (przynajmniej dla mnie) dobrze trafia w dość trudną sytuację (emocje) ukraińskich uchodźców..
    Pozdrawiam miło

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Oooo? Jesteś?
      Już się zacząłem zamartwiać. Gdzie jest moja ulubiona blogerka i wirtualna koleżanka?

      Do komentarza, merytorycznie:
      Tak. Tekst poza wyrażonym wprost znaczeniem. Wzorowy kierunek interpretacyjny.

      A teraz mała prywata 🙂 😉

      Co się dzieje Agnecho? Masz prywatny blog? Niestety nie widzę wpisów, tak jak zawsze. Wysłałem powiadomienie. Jakiś resecik interaktywny przed wiosną? Kobietki od czasu do czasu potrzebują liftingu, co tam u Ciebie słychać Słoneczko?

      Polubione przez 1 osoba

      1. Dobrze jest znowu Ciebie poczytać. Rozruszać zastałą i całkiem oderwaną głowę. Zawsze lubiłam to, w jaki sposób zmuszasz do myślenia w swoich wierszach. Bogu dziękować ;), że zacząłeś dopisywać przypisy i wyjaśnienia. Jest o wiele łatwiej. Zrozumieć też. Nie trzeba na nowo czytać „źródeł”, ale też jakby się chciało to łatwiej do nich trafić/wrócić.

        Ad małej prywaty 🙂
        Dziękuję Tomku.
        Chciałabym, żeby to był właśnie taki „wiosenny resecik”. Interaktywny 🙂 (znów fajnie trafiłeś :)) Reset oznacza wyłączenie, włączenie i powrót do dobrego stanu sprzed awarii 😉 Więc dobrze by to był właśnie reset.
        Twoje słowa (zainteresowanie, zatroskanie <3) są jak kojący plasterek na moją poranioną i zagubiona duszę (serce? podobno to 2w1 ;)). Parę słów, a bardzo się wzruszyłam. Może dlatego, że dotykają tego co mnie teraz dotyka wewnętrznie? ..Ostatnio (a właściwie to mniej więcej od 3 lat) sporo się zadziało, nawarstwiło i.. po prostu łupnęło. Kiedyś musiało. Rzeczywistość rozbiła mi się o wirtualne urwiska. Nie dałam rady, zgubiłam sens tego pisania, tworzenia, a nawet siebie. Jakieś wyparcie i nienawiść do siebie i "takiego" istnienia tu. Oszukiwanie siebie i innych, życie iluzją bez przełożenia na real, zatracanie rzeczywistości i cennego czasu – swojego i innych. Teraz próbuje się "podnieść", ale nadal nie potrafię się przełamać. Ja.. chciałam zniknąć, by nie kusić, by nikogo więcej nie ranić. Zamknęłam stronę. Kusiło mnie by ją usunąć, ale mimo wszystko szkoda mi było wierszy, które napisałam. To byłoby zniknięcie totalne i przekreślenie tych ponad dwudziestu lat "zabawy słowem". Rodzaj e-samounicestwienia ;)? Ale czy to ma jakieś znaczenie? 😦
        Mój mówi, bym ją przywróciła.. ale po co? Co ja tam napiszę? Wiersze ostatnio słabo mi wychodzą. Cytaty mogę. "Żerowanie" na cudzym, ale z drugiej strony rozpowszechnianie tego co wydaje się być ważne, mieć sens, co daje do myślenia.. 😦 Cudze ważne słowa zawsze lubiłam zapisywać, by do nich kiedyś tam wracać.. Mogłabym, tak z dystansem podejść, wyluzować..
        Jest jeszcze mi trudno, ale próbuje "wyjść do ludzi". Realnie, nie wirtualnie.. I nawet myślałam kiedyś, by gdzieś pojechać na warsztaty pisarskie – tylko tak, by posłuchać (myślałam, czy Ty gdzieś spotykasz się i doskonalsze swój warsztat pisarski że znajomymi z forum). Ale w tym momencie "mnie" nie widzę sensu. Siebie nadal też. Jeszcze go szukam 😉 hehe
        Teraz tonę w wirze rzeczywistości. Ogródek, praca, dom. Standardy. Cieszyć się tym co się ma. Nie sięgać po więcej. Nic ponad. Bezpieczna maska przeciętności i dystans.. widzisz ci się że mną porobiło? 😦 Ech. Przyjaciel powiedziałby, że się cofam, bo stoję w miejscu. Nie idę do przodu. Ale nic na siłę. Co ma być to będzie. Najbardziej w tej mojej samotni brakuje mi moich Przyjaciół "stąd". "Zamknięcie się" i "zniknięcie" to nic dobrego 😦

        A wiesz, że kiedyś naprawdę tak mnie nazywali? Słoneczko 🙂 I śmieszek jeszcze 🙂
        Sorki, za tą wylewność. Dawno nie otwierałam.. i nie pisałam. I tak wszystko siedzi i fermentuje w środku. Ale może będzie dobrze? I z tego jeszcze wyjdzie jakieś dobre wino? 😉 Pozdrawiam miło
        Agnieszka Joanna

        Polubione przez 2 ludzi

      2. ‚Nie przejmuj się, prawdopodobnie to zagubienie o którym dowodzisz wynika z dysproporcji, albo precyzyjniej z braku SYMETRII pomiędzy wirtualnym światem a realnym życiem. To problem dotykający wielu ludzi współcześnie, spójrz na to w tym kontekście, i dodaj sobie otuchy.

        Bardzo dobrze, że to się w tobie buntuje, i takie antrakty-przerwy w kontaktach z internetem ROBIĄ DOBRZE, I MAJĄ GŁĘBOKI SENS.

        Gorzej z ludźmi, którzy nie zauważają tych niebezpieczeństw. Ty je widzisz, reagujesz i zapobiegasz. Więc ok.

        Co do kwestii tego „co Ciebie dotyka wewnętrznie” i ma wpływ na… [z kolei] …życie realne – TO NIE ODNIOSĘ SIĘ, bo nie znam twoich realnych problemów, czy tam zapewne rozterek. Nie mam upoważnienia do udzielania porad psychologicznych, od tego są fachowcy. Ale, na wyczucie… taka całkiem zaplanowana odskocznia od wirtualu i pokierowanie się ku realności MA UZASADNIENIE. Wiosna, wszystko wraca do życia, przyroda, brak obostrzeń!, wolność! – to na pewno zrobi dobrze każdemu. TAKŻE TOBIE SŁONKO. Tylko ta CHOLERNA WOJNA, tuż za granicami? -. Jednak bądźmy dobrej myśli. W końcu jesteśmy RODZINĄ ŚWIADOMYCH i ZDETERMINOWANYCH W WOLNOŚCI I SOJUSZACH – GODNYCH NARODÓW ŚWIATA. Więc umiar, ALE I HUMANITARYZM, HUMANIZM W PRIORYTETACH, – OBY! 😉

        Bloga nie zamykaj, bo rzeczywiście szkoda wierszy – pracy wieloletniej. Albo je skopiuj i zachowaj. Musisz mieć taką alternatywę – jeśli nie chcesz reaktywować bloga. „Fermentu” się pozbądź, głowa do góry i w życie – DUMNA KOBIETA! POLKA! MATKA! POETESSA! ileż zalet?!

        A stronka „Utylizator myśli” – to twój nowy projekt? Bo szukając dotychczasowego twojego literackiego bloga na nią trafiłem przypadkiem?

        Polubione przez 1 osoba

      3. Mhhhhm, Użyłaś w poprzednim komentarzu „fermentu”, intuicyjnie pociągnąłem kwestię, ale wspomniałaś i o winku – jak to mówią: nawet najbardziej wykwintne winko „fermentuje”, ale efekt finalny delektuje kubki smakowe. mam nadzieję, i przekonanie, że to „tajne miejsce” stanie się przyczynkiem do pozyskania równowagi wewnętrznej i siły witalnej, skoro realizujesz katharsis w takim trybie. Tego życzę, z całego serca. 💓

        Polubione przez 1 osoba

      4. Już nie musisz odpowiadać, stronka znikła, w związku z tym – powinienem był użyć czasu przeszłego, czyli [nie były] wskazane.😜

        U mnie zawsze mile widziane Twoje komentarze. Gdy tylko będziesz miała ochotę na dyskusję, pisz śmiało, komentuj, krytykuj lub chwal, wedle życzenia, no bo, ja nie mam już możliwości napisania słówka pod twoim wpisem, i kontaktu – skoro „zamrozilaś” blogi. Pozdrawiam cieplutko Agnieszko 🙂

        Polubienie

      5. „Już nie musisz (…)”. Ten komentarz nie doszedł do mnie. Dopiero z Twojej strony zobaczyłam. To nie jest tak, że nie chcę. Boję się zbliżać do kogokolwiek, by nie poranić. Biję się z myślami. Dopóki „się jakoś nie ogarnę” bezpieczniej będzie dla Ciebie, i każdego innego dobrego człowieka być z dala ode mnie 😦 Przepraszam 😦

        Polubienie

      6. Nie doszedł komentarz, bo po prostu masz prywatny status obu blogów. Tak to rozumiem. Nie jestem ekspertem, ale chyba nie przychodzą powiadomienia na blogi reglamentowane od osób niewidzących tych treści? Czyli – piszesz u mnie pod postem, TO NIE WAŻNE I NIE MA ZNACZENIA, bo po mojej odpowiedzi powiadomienie przychodzi na twój panel administracyjny (zarządzasz w nim blogiem, blogami), bo przecież nie na prywatny adres? np. mail. Skoro twoje blogi są niedostępne, to informacje ode mnie nie są dla ciebie widoczne – także powiadomienia, bo nie mam uprawnień do obserwacji twojej strony. Dlatego nie mam prawa zaśmiecać cię powiadomieniami, pomimo faktu, że to ty piszesz u mnie na blogu (bo masz u mnie „zielone światło” dla obserwacji), innymi słowy powiadomienie o moich interakcjach względem ciebie dotyczy twojego prywatnego panelu, więc wordpress cię nie powiadamia. Jak prywatny status to prywatny – i z wszelkimi konsekwencjami, piszemy przez witrynę, w której przysłowiową „słuchawką do kontaktu” są nasze strony a nie osobiste linie bezpośrednie. Oczywiście masz e-mail, widzę go w opisie konta, lecz z tej drogi indywidualnego kontaktu nie mam w zwyczaju nigdy korzystać. Tak to rozumiem, chociaż może błędnie, Nie ważne. Ganc egal.

        Agnieszko, oczywiście rozumiem. Po prostu grzecznie i rzeczowo odpowiadam na twoje komentarze.

        Zawsze i w dobrej wierze traktuję komentujących mieszczących się w standardach merytorycznej dyskusji, ty do nich należysz.

        Nie ma między nami i nie było kontaktu prywatnego, np. przez mail, więc nie musisz obawiać się o relacje.

        Nie wypada nie odpowiedzieć na miły i życzliwy komentarz pod postem, a ten wstępny twój komentarz i pozostałe również > wpisują się w te konkluzje.

        Oczywiście i w trybie natychmiastowym wypełnię zalecenia.

        SZANUJĘ I RESPEKTUJĘ DECYCJĘ I WOLĘ, tym bardziej, że…[ jak czytam] twój punkt widzenia – ma charakter zbiorowy, tzn. wyraźnie skierowany do WSZYSTKICH TWOICH CZYTELNIKÓW, … rozumiem, ty wiesz najlepiej co Ci służy.

        Pamiętaj, o przyjaciołach, w razie „odszpuntowania” i kontynuacji bloga, albo innego projektu publicystycznego – wrzuć do mnie jakieś krótkie info, To z przyjemnością dokoptuję do obserwujących. DO NAPISANKA! Pozdrawiam, ślę koleżeńskie serduszka: 💓💖💗 Ciao!

        Polubione przez 1 osoba

      7. Ale namieszałam tym swoim zaskorupianiem, zamykaniem i otwieraniem. Przepraszam. Sam widzisz, że lepiej byłoby mi siedzieć cicho.. jeszcze troszkę.
        Wiedz, że mieć Ciebie wśród znajomych, obserwujących i komentujących to dla mnie zaszczyt. Twoje komentarze mają to „coś”, co lubię, co bardzo cenię. Kiedyś już Ci o tym pisałam. Chciałabym mieć kiedyś możliwość spotkania i porozmawiania z Tobą (planujesz jakieś wieczorki autorskie?). To bardzo rzadkie trafić na kogoś, z kim można tak „popisać”/porozmawiać jak z Tobą.. „poszarpać myśli” – tak to kiedyś pisałam/mówiłam 😉
        Sama mam nadzieję, na szybkie „odszpuntowanie” (fajne). Daj mi, proszę, trochę czasu.

        PS. Kontaktu prywatnego nie ma, nie było (?)… hmm.. zastanawiam się więc do kogo poszły moje e-maile?

        PS’. Dziękuję Ci. Jakoś mi lepiej się zrobiło po twoich słowach. 🙂
        Łapie te koleżeńskie serduszka 🙂 Pozdrawiam miło.

        Polubione przez 1 osoba

      8. Do mnie pisałaś jakieś e-maile? Kiedy to było? Jeżeli… to pewnie wywaliłem, setki spamu w skrzynce, reklamy, reklamy, reklamy,… absolutnie nie kontroluję tego – wszystko w kosz na tym mailu, więc nie odpisując na żadną wiadomość prywatną (skoro twierdzisz, że pisałaś) nie uczyniłem tego świadomie, za gapiostwo pocztowe – przepraszam. Na mailu blogowym prawie żadnych treści nie analizuję, ile powiadomień, histeria! LOL.

        Nie organizuję wieczorków autorskich, „ordynarne” chłopaki nie recytują, żadnej pulpitowej papierologii, 😉 stół u mnie służy do jedzenia, popijawek i jeszcze może paru fajnych rzeczy, hahaha. Oczywiście żartuję Słoneczko. No dobra, jak chandra minie, i otworzysz bloga miło będzie kontynuować dyskusje pod wierszami. W zasadzie życia wirtualnego nie „fastryguję” z realnym. Jak mi się odmieni, to będziesz pierwszą internautką, którą zaproszę na kawę, może tak być? 😉

        P.S.
        … jeszcze w kwestii dyskutowanych e-maili, aż zajrzałem do skrzynki, no tak, przychodzą powiadomienia i wiadomości z bloga. Pewnie w tym trybie prowadzisz konwersacje na blogu – z pozycji wiadomości e-mail. Ja nawet nie mam na kompie zalogowanej poczty, wszedłem teraz przez googla na adres i skrzynkę email logując się, setki wiadomości pocztowych, od instytucji, rekamodawców, blogosfery, sklepów netowych, allegro itp. STWIERDZAM: to totalna inwigilacja osobista, hehs, napiszesz , że jadłeś kiełbasę na kolacje > e-maile od „zwyczajnej” po „myśliwską” – kużwa rzeźniki! hahaha ;)) trzeba wyczyścić! W wyszukiwarce poczty wpisałem twój nick i dotarłem do ostatnich wiadomości – to NASZA BLOGOWA KOMUNIKACJA (KOMENTARZE). Aga, ja odpowiadam zawsze przez blog, nie email- to alternatywne rozwiązania. Ponieważ jestem wylogowany z poczty – to nic mi nie pika, nie dzwoni, nie wibruje – i mam spokój, brak powiadomień dźwiękowych. Logując się na blog dopiero przeglądam powiadomienia – ze strony czyli bloga > I mam spokój, i spokojny tryb życia. W telefonach też. ALE NIE TRAKTUJĘ POWIADOMIEŃ Z WORDPRESSA JAKO stricte bezpośrednich naszych e-mailowych komunikacji, bo są zawiadywane- ze strony, Jestem „facet” więc dla mnie jak piszesz słowo e-mail czy poczta – to mnie kojarzy się to z prywatną wymianą informacji, tzn. np. ty-ja, oraz admin poczty, bez trzecich i kolejnych pośredników. tutaj są jeszcze operatorzy wordpressa? Zresztą komentarze na blogu są publiczne i każdy je czyta w wersji otwartej bloga. Ty pewnie z maili komunikujesz, a nie z bloga ze strony internetowej…. A ŁATWO TEMU ZARADZIĆ, PO PROSTU MOŻNA WYŁĄCZYĆ TRYB POWIADOMIEŃ: BLOG > E-MAIL. I wówczas, na e-mail nic nie przychodzi. Reasumując -„konsumujesz” moje posty i komentarze przez e-mala, wyłącz tryb komunikacji mojego bloga z własnym e-mailem poprzez bloga i w ustawieniach, np. w kokpicie w -> „użytkownicy”, i na twoją pocztę wiadomości z mojego bloga nie będą „wpadały”, wówczas na komentarze i powiadomienia odpowiesz z bloga, a na blog wchodzisz kiedy masz życzenie, to nie telefon, wtedy: weryfikujesz czy odpisujesz w czasie dla ciebie wygodnym…, tak samo możesz uczynić z całą blogosferą wordpressa. Będzie spokój i już, bo się nerwowo wykończysz, Pewnie od tego masz dosyć kontaktów w necie. Wcale się nie dziwię! LOL.

        Jeżeli różne urządzenia mobilne czy stacjonarne (telefony, komputery, laptopy, tablety… etc. etc. etc.) masz skomunikowane z tym samym adresem e-mail, który również jest tożsamy z twoim blogiem, WSZĘDZIE PRZYCHODZĄ WIADOMOŚCI, po prostu powyłączaj te wszelkie powiadomienia, a e-maila wykorzystaj tylko do kontaktów bezpośrednich, no chyba, że masz inną pocztę, do kontaktów bezpośrednich. KONKLUDUJĄC: W naszym przypadku – po między twoim e-mailem a moim blogiem mamy POŚREDNIKA – czyli administrację wordpressa. Dlatego ja takich kontaktów nie traktuję jako stricte osobistych. Pewnie to wszystko „kumasz”, więc KOŃCZĘ, OJ, ja to dopiero namieszałem! Upppppssss! 😉

        Polubione przez 1 osoba

  2. Dzięki, tak tak kumam bardzo 😉 (interaktywna żaba ;P hehe) Tłumaczysz bardzo dokładnie i mniej więcej się orientuje, ale ja wzrokowiec i dotykowiec jestem. Żeby coś lepiej zrozumieć muszę usłyszeć, zobaczyć i najlepiej od razu wykonać w praktyce. To co już wiem i umiem na ten moment wystarcza. Ale sporo jeszcze przede mną.
    ___
    Ano pisałam. I nie z poziomu wordpress’a, czy powiadomień (też je mam). Napisałam wiadomość tak normalnie, jak to e-mail, logując się na pocztę gazety (agnecha@gazeta.pl). Listy papierowe, takie zwykłe (niezwykłe chyba już dzisiaj hihi bo mało kto je teraz pisze), pisane na papierze, piórem, też czasem pisze 😉
    E-mail wysłałam w środę 13-ego (by nie robić za dużej „prywaty” na Twojej stronie z wierszami) i we wrześniu zeszłego roku, po poruszającym komentarzu pod moim wpisem – Wisława Szymborska „Rozmowa z kamieniem”. Właśnie teraz, z ciekawości, sprawdziłam korespondencję i, hehe, faktycznie. Dopiero zauważyłam, że na te poprzednie e-maile też nie odpisałeś. A ja taka „spokojna” byłam, że wytłumaczyłam i że jest ok, a tu się okazuje, że mogło Ci być przykro, że komentarz zostawiłam bez odpowiedzi. Przepraszam. Ale jeśli chcesz mogę jeszcze raz je do Ciebie przesłać.

    Powiedzmy, że „wieczorek poetycki” to tylko pretekst do spotkania i dyskusji na przeróżne tematy. Podoba mi się Twoje żartowanie 😀 Stół jak najbardziej może być, i nawet powinien być 😉 wykorzystany w zaznaczony przez Ciebie sposób 😀 A wiesz, że jednym z moich sposobów na „stanięcie” na nogi jest właśnie zorganizowanie takiego a’la klubu do dyskusji, rozmów, rozwoju? Jeszcze nie wiem konkretnie co i jak. Pierwsze kroki zrobione (zapewne widziałeś na moim utylizatorze myśli). Tężnię już niedługo otworzą. Miejsce na spotkania będzie. I ogród jeszcze, z dala od zgiełku.. przy ognisku. Stawiam na rzeczywistość, tak chcę przynajmniej. Zebrać parę pozytywnych osób, które zechcą spędzić miło czas na rozmowach, kulturalnych, dających do myślenia dyskusjach. Bez polityki i religii, bo to zapalniki.
    Internet.. wirtual.. to szukanie inspiracji, czytanie tekstów, blogów.. ludzie, niesamowici ludzie, ich historie, emocje.. to tak wciąga, pochłania i zabiera mnóstwo czasu. Trzeba to zderzyć z rzeczywistością, zrobić konfrontację, by nie było tylko tu, by „sprawdzić” prawdziwość i ile w tym autentyczności. Chcę więcej reala, spotkań, namacalnych rozmów, doświadczeń, realnych przyjaciół, znajomych. Tak by w końcu odejść od monitów i telefonów i zmniejszyć dystans i to co w ludziach się porobiło przez izolacje/pandemię. Chce znaleźć jakąś równowagę w tym wszystkim.. Nie wiem czy starczy mi zapału..

    Napisałeś „W zasadzie życia wirtualnego nie „fastryguję” z realnym.” Ja też nie „fastrygowałam” tzn. od początku była zasada nie przenoszenia wirtualnych znajomości do reala. Ale tak się nie da. W tym momencie moje kłopoty chyba właśnie z tego się biorą. Mam wątpliwość, a wręcz bunt, czy to dobre podejście. Próbuję to zmienić. Te „światy” powinny współistnieć, uzupełniać się, nawzajem „nakręcać do działania”. Tu jest sens i wartość. Niestety moje „otoczenie” tego nie jest w stanie zrozumieć. Ja nie umiem i nie mam cierpliwości tłumaczyć. Kwitują i oceniają krótko: uzależnienie 😦
    To chce zmienić. Dlatego zamknęłam stronę i odcięłam się od wirtualnych znajomych 😦 Trudne to i nie jest ok.
    Odciąć źródło problemu, by było łatwiej zacząć w realu. Nie wiem czy robię dobrze. Próbuje.

    Z chęcią normalnie porozmawiałbym z Tobą o „fastrygowaniu” ;). Może to nie taki zły pomysł, ta kawa? Aż uśmiecham się na samą myśl 🙂 I „rosnę” bo byłabym pierwszą internautką ;D

    Dużo tego „mieszania” ;), z obu stron. Ale jak się miesza to się nie przypali. A i może coś strawnego wyjdzie?? Przez Ciebie (i dzięki Tobie) przerwałam milczenie. Wystawiłam czułki z tej mojej skorupy. To dobrze. Naprawdę czuję się z tym lepiej.

    Uśmiechnięta pozdrawiam miło

    Polubienie

    1. No to popłynelim? hehehe – szerokim nurtem w tej karczemnej dyskusji. Oj! Mozolnie?! ;))))

      Napiszę tak…
      Bardzo logicznie myślisz, analizujesz, wyciągasz sumaryczne wnioski, dyskusja nasza –> rzeczowa, merytoryczna do bólu. AŻ TRUDNO MI PO PROSTU ZROZUMIEĆ, że masz z sobą problemy na tyle poważne, że tak to OPISUJESZ? Reglamentujesz-wydzielasz sobie ścieżki postępowania, nakładasz kary?, samoocena to zjawisko prawidłowe, na tym polega świadomość człowieka, jego inteligencja – to samokontrola. – ale pod warunkiem, że nie stawia się siebie w POZYCJI KOGOŚ ZDESPEROWANEGO i jakoby ZAGUBIONEGO DO IMENTU? Tylko to mi przeszkadza, W TOBIE – bo jakby nie pasuje do twojego analitycznego wizerunku życia i świata?, rzekłbym nawet do mądrości, doświadczenia i wrażliwości sensualnej. MOIM ZDANIEM TO NIEPOTRZEBNE. PRZESADZASZ. Ktoś cię zakwalifikował do ludzi z problemami i w to uwierzyłaś. Rozumiem, że można zmieniać priorytety postępowania, i ty to po prostu chyba czynisz, masz potrzebę otwarcia, i prawo do realności i kontrakcji życia, REALIZUJ SIĘ! chcesz zmienić parytety pomiędzy wirtualnym kontaktem a realem – MASZ PRAWO, RÓB TO! Ale, na Boga – nie rób z siebie osoby autystycznej, i nie zarzucaj sobie małostkowości, i nie narzucaj hermetyzacji – dla zachowania równowagi w kontaktach z ludźmi, to niepotrzebne… Ludzie są ludźmi, i takiego zezwierzęcenia jakie ja obserwuję współcześnie w życiu publicznym – NIGDY NIE WIDZIAŁEM! Co się dzieje w Europie. – WARCHOLSTWO! Ekstema i fanatyzm. I gwarantuje Ci, ŻE TAK WRAŻLIWYCH I PO PROSTU MĄDRYCH I DOBRYCH LUDZI JAK TY BRAKUJE W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ, i tej REALNEJ I WIRTUALNEJ. Więc weź to proszę pod rozwagę, i głowa do góry.

      Na razie nie aspiruję, do kontaktów w realu, mam swoje życie, trochę obowiązków wbrew pozorom, i w tym sobie uroczo egzystuję, i dlatego te wszystkie dookólne projekcje artystyczne są dla mnie trochę na wyrost. Dla mnie kontakt z poezją, ze sztuką generalnie, musi być subiektywny i prawdziwy, a nie oparty, na wrażeniach zbiorowych, dyskusjach, tudzież laurkach, nagrodach, publikacjach, medialności, merkantylności czy fejmie. Piszę od serca, bez konieczności zakwalifikowania się do mód i trendów. I z tym mi dobrze. Ale TO NIE JEST SPONA – SPOSÓB NA PRAWDĘ CZY UNIWERSALIZM ŻYCIOWY. To potrzeba subiektywna, a każdy jest inny – i dobrze, że ludzie się różnią. I w sztuce i w deskrypcji czyli opisach potrzeb. Ty masz potrzebę dorealnienia – więc PROJEKTUJ ŻYCIE, WEDLE POTRZEB. Ale tylko –> nie kosztem rodziny, czy najbliższych, jeżeli nie ma takich zagrożeń – IDŹ NA CAŁOŚĆ!

      Niech to będzie podsumowanie. Pozdrawiam Buzia.

      Zmykam, bo oglądamy: The voice of Poland. Uwielbiam!

      Polubienie

    2. Jeszcze muszę dopisać. Tak. Odnalazłem ten mail z 13-tego, o którym piszesz – przed chwilą go namierzyłem, okazało się był w spamie, a precyzyjniej – w koszu, wcześniej w folderze spam – poczty. Wiesz?, nie miałem nawet pojęcia o tym twoim adresie mailowym tj. agnecha@gazeta.pl? Widzę tylko adres publiczny ten – z opisu konta, czyli: eridia1@gmail.com.

      Ogromna ilość spamu u mnie!, dlatego twój mail poszedł w kosz, ze spamu – ale przywróciłem, bo kosz nie był na szczęście opróżniony.

      Już wiem, doczytałem. Nie będę szeroko komentował, bo to prywatna korespondencja. Co do opinii o tobie, a teraz w kontekście tego e-maila, to jak wyżej, w sentencji –> Czyli głowa do góry i WIARA W SIEBIE!

      Zastosowałem się do prośby, usunąłem link do strony (do bloga „Utylizator”, z mojego komentarza, więc jesteś już anonimowa.
      Przepraszam za link, blog był publiczny, więc nie przyszło do głowy, że to intymne posty. Nie martw się, przeczytałem zdaje się dwa ostatnie posty, a zachowałem się jak trzeba, poinformowałem, że wiem o stronie i zapytałem czy jest twoja? Przecież mógłbym sobie podczytywać ukradkiem – bez konsekwencji? Pełna lojalność Aga z mojej strony. A na stronkę trafiłem banalnie, nie przez karkołomne eksperymenta. Było to tak: ponieważ blog ten twój oficjalny – zablokowałaś, to wpisałem w wyszukiwarkę czytnika wordpressowego – na blogu – po prostu: twój nick, i wyświetliła się stronka „Utylizatora” oraz wpisy, także twój avatarek kosmiczny, i pokojarzyłem od razu. Żaden podstęp, zwykły przypadek.

      Reszta niech pozostanie bez komentarza z mojej strony, bo wiadomość prywatna. Poszukam w takim razie jeszcze tego drugiego e-maila z września 2021, skoro twierdzisz, że wysłałaś?, jak znajdę to się odniosę, jak nie – no to nie będzie takiej możliwości. Pozdrawiam. 3m_się.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Życie to ciąg komplikacji. Lecz nie możesz oceniać siebie tylko krytycznie. Tylu niewinnych, utrapionych, umęczonych LUDZI ma większe problemy niż ty, ja,… a jeszcze inni i gorsi od nas quasi-destruktorzy z poziomów przedpiekła, czyli licznych enklaw konsumpcyjnego świata – o to „skutecznie dbają”. – Więc: „Czuwaj Wiaro”!

        Przeczytałem twoje e-maile, dotarłem i do tego drugiego z września 2021 r. Yes! W rzeczy samej, masz rację: odnalazłem go w tej samej wiadomości prywatnej. Tak jak, zasugerowałaś w trzecim- ostatnim mailu do mnie. Przepraszam, że nie dotarłem do trzech wiadomości – wcześniej.

        Agnieszko, z zasady nie komunikuję się nigdy z czytelnikami bloga poprzez e-mail bezpośredni, tak jak wspominałem: odczytuję i odnoszę się jedynie do oficjalnych (otwartych) komentarzy na blogu, i tylko przez bloga, na rzeczowe wiadomości – odpowiadam, a nie przez e-maila prywatnego.

        …Ale… ponieważ jesteś Szczególną Blogerką, notabene: prowadzisz stronkę o „pokrewnej tematyce”,… a… w tym uroczym miejscu (na blogu: „Wirtualny zakątek”) zawsze odnajdywałem finezyjne twoje wiersze, oraz inne cenne treści, to też i… > tę oto odpowiedź: po prostu SKOPIUJĘ oraz WYŚLĘ na TAMTE PRYWATNE MAILE >. W Szacunku dla Ciebie, by nie pozostawić prywatnych wiadomości bez odpowiedzi, wszak: zupełny brak interakcji > to też nieładne zachowanie.

        Nie przejmuj się, szczegółowo nie skomentuję (nie odpowiem) w dalszej tu części na twoje przemyślenia, … a są osobiste i cenne.

        Będzie tylko ogólna konkluzja:

        Po odczytaniu maili >mniej więcej zrozumiałem z czego wynikają twoje problemy (jeżeli to są w ogóle problemy? LOL),… NIE ANALIZUJMY JUŻ TEGO. Napiszę, tylko, że obdarzam ciebie współczuciem ( i wielce… KOLEŻEŃSKIM!), dodam tylko, że tego typu dylematy o których napisałaś w e-mailu – ma co najmniej 50% ludzi na świecie, również i ja nie żyję bez stresów oraz trudności natury osobistej – tak charakterystycznych, zwłaszcza > dla współczesnych czasów. Więc tylko optymizm, i powoli wychodzić z dylematów, poprzez banalizowanie ich… One nie są warte uwagi i reakcji aż tak dojmujących? Nie warto przeżywać wszystkiego tak naturystycznie- ekspresyjnie, w absmaku wrażeń auto-kontestować życia i otoczenia, na serio! – Zasugeruję ci młodzieżowym slangiem: „miej wywalone na przyszcz”! I tyle.

        Tu, w którymś poprzednim komentarzu napisałaś (mniej więcej), że starasz się być, czuć > z dala od: polityki, religii, bo generalnie – budują kontrasty.

        Pewnie z polityką masz sporo racji…

        Cóż ja mogę ci doradzić? Trudno jest weryfikować zachowania ludzi. Zróżnicowane są: wzorce zachowań, modele postępowań, potrzeby estetyczne, wiara – bądź agnostyczna interpretacja duchowa, tradycje, zasobność społeczeństw jest różna, więc – choćby najszczersza porada może doprowadzić do „zwarcia” w dyskusji, właśnie ze względu na te kontrasty, na różne konstrukty rozumienia świata.

        No cóż…

        Mieliśmy przed chwilą Wielkanoc. Jako katolikowi chyba wypadałoby mi zaproponować tylko Zbawiciela. Bo to według mnie najdoskonalszy imperatyw prawdy. Nie znam rozsądniejszej odpowiedzi, czy perspektywy na spokój Ducha. Piszę to jako ktoś, kto nie ma żadnych związków z instytucją Kościoła… (tudzież w moim przypadku)… katolickiego, OPRÓCZ OCZYWIŚCIE FAKTU NATURALNEJ PRZYNALEŻNOŚCI DO WSPÓLNOTY RZYMSKO-KATOLICKICH WARTOŚCI, jestem bowiem ochrzczony, brałem komunię, po bierzmowaniu, itd. Do kościoła zaglądam nieczęsto, lecz warto uczęszczać i należy, ale > staram się, więc z takiej całkiem naturalnej projekcji przemyśleń – odpowiadam na kolejne komentarze…

        Konkludując:

        Może więc właśnie Chrystus, Zmartwychwstały? Bo, Zbawiciel przezwycieżył całe zło, które zaburza-destruuje „wymiary” także… (a może w szczególności)… i współczesnego nam świata?

        Więc logicznie dla przykładnego katolika my ludzie – jesteśmy już zwycięzcami w walce ze złem, nie musimy dramatyzować. Zamartwiać o wszystko, i przeżywać katusze Duszy, ducha – jak tam wolisz. Może spróbuj odszukać Jezusa? Nie wiem, ale… jest to pewien kierunek praktyczny życia. Do wyboru oczywiście. Bez nakazu.

        Nie znam przepisu na udane życie Agnieszko. Każdy ma problemy, nie odbiegam od średniej społecznej utrapień. NA PEWNO: Rodzina, przyjaciele- są priorytetem, trwałym konstruktem ludzkiej siły i mocy. Tego ładu pokoleniowej harmonii nie należy kwestionować. To zawsze bierz pod uwagę, i nie daj się nabierać na łatwe propozycje nieszczerych ludzi, na porzucenie otoczenia dla jakichś wymiernych korzyści, chociażby projekcji życia w kondominiach sztuki, to są albo liberalne ambaje, albo życie w komunie, i nie o komunę polityczną mi chodzi, ale o naiwne substytuty – czyli zastępcze motywy dla życia w rodzinie – to czysta iluzja. Realizacja własnych potrzeb – jak najbardziej, ale pamiętaj miłość rodzinna ma znaczenie, człowiek , który przeżywa deficyty w tym zakresie – może czuć się jeszcze bardziej nieszczęśliwym niż ty, bo twoje problemy są banalne, tzn. dość powszechne (z potrzeby rozwoju osobistego może wynikają?, nie wiem?) ale na 100% można im zaradzić praktycznym, mniej wrażeniowym podejściem do rzeczywistości. Spróbuj to zrobić. A realizować się w założonej grupie poetyckiej… (do czego się przymierzasz) …jak najbardziej wypada. Może to być twoja odskocznia, konik,… . Do realizacji pasji ZAWSZE MAMY PRAWO. Nie wiem?, Idź do kosmetyczki, zrób sobie imidż, strzel extra ciucha, od rzeczy najprostszych zacznij, i będzie cool!

        Jedno zauważyłem, ten ostatni mail, wskazuje na wyraźnie lepszy poziom twojego samopoczucia, więc jest postęp, nie regres, pewnie za moment otworzysz bloga i będziesz kontynuować… OBY! A w razie powodów – po prostu – skorzystaj z porad fachowców. Nie jestem w tym zakresie uprawniony. Ja mogę tylko starać się o powrót witalności, tylko tyle mogę, chcę, i tyle… mi wolno.

        … może, ten oldsulowy mój wiersz zamieszczony – poniżej, będzie jakimś tam drogowskazem dla ciebie, tekst opowiada o tym, że dobro, które nam służy, to… „czuwa” przeważnie tuż obok nas. Ale, oczywiście nie jest tak zawsze i wszędzie. Bo zło funkcjonuje równolegle. Trzeba mieć tego świadomość. I zwracać się > ku DOBRU.

        Wesołych Świąt, spokoju Duszy, spokoju sumienia – jak tam wolisz… od serca Ci życzę,

        A dokładną kopię tej wiadomości doślę na twojego e-maila i w odpowiedzi, tak jak wyżej informowałem, więc nie musisz już tam wczuwać się w szczegóły.

        Link do zaproponowanego Tobie wiersza (na poprawę samopoczucia, i rozejrzenia się dookoła własnego zaplecza bliskich Ci ludzi) :

        Im dalej

        Pzdr! Ag!

        Polubione przez 1 osoba

      2. Dziękuję Ci Tomku, za tak dogłębne pochylenie się nad moimi dylematami/problemami. Dałeś mi inną perspektywę, której bardzo potrzebowałam. Przerwałeś ciszę, w którą uciekałam. Co prawda zaskoczyłeś mnie, bo nie spodziewałam się, że odpowiesz tak publicznie u siebie na blogu, ale skoro taka cena nadużywania Twojej skrzynki pocztowej 😉 (za co szczerze przepraszam), to niech tak będzie. Dzięki temu.. „odsłonięciu” Twoje rady i przemyślenia mogą pomóc nie tylko mi. Taką przynajmniej mam nadzieję 🙂
        Obiecuję nie kontaktować się już drogą e-mailową. Pozostańmy na blogu.
        A mi teraz.. pozostaje tylko samej zagłębić się jeszcze raz nad tym wszystkim, ułożyć, nabrać dystansu i.. może wrócić? Dałeś mi do zastanowienia. Dziękuję Ci serdecznie.
        Pozdrawiam miło
        Agnieszka Joanna

        Polubienie

      3. Odpowiedziałem przez blog, ale skopiowałem odpowiedź i wysłałem też na twój e-mail (w wiadomości prywatnej). Więc nie ma chyba problemu? Tak. W zasadzie chodzi o to:, że komunikuję tylko przez stronę internetową (blog), czasem sporadycznie przez urządzenia mobilnie. Bardzo rzadko. Na laptopie nie mam skrzynki mailowej – właściwej dla bloga jako zainstalowanej aplikacji. Nie ma przecież takiego wymogu? Do bloga możesz zalogować się z dowolnego urządzenia i w dowolnym miejscu. Decydują dane zalogowania. W związku z faktem powyższym (czyli: braku aplikacji e-maila w systemie operacyjnym lapka)… To: > aby przeczytać dowolny e-mail, muszę koniecznie najpierw na laptopie zalogować się z przeglądarki na mój blogowy e-mail. Ponadto twoje e-maile nie przychodzą na folder skrzynki odbiorczej jak większość innych – ALE WPADAJĄ DO SPAMU. Nie wiem jaka tego przyczyna? W wersji mobilnych urządzeń mam dostęp do folderu spam. Jednak przeważnie na blog wchodzę z laptopa, a tutaj, po zalogowaniu na e-mailu z przeglądarki nie wyświetla się W OGÓLE folder ze spamem. Fizycznie nie istnieje. Nie ma go? To fakty. Nie chcę tutaj dyskutować o mojej domenie e-maila, i o adresie, ALE TY. ADRES ZNASZ. Dla potwierdzenia tego o czym piszę: > Załóż sobie e-maila na mojej domenie, następnie wejdź na niego z przeglądarki i sama się przekonasz, że nie będziesz mieć dostępu do folderu SPAM. Agnieszko dotarłem do twoich prywatnych wiadomości tylko dlatego: BO W DYSKUSJI TEJ NASZEJ W KTÓRYMŚ TAM KOMENTARZU NAPISAŁAŚ ŻE E-MAILE DO MNIE WYSŁAŁAŚ. Wtedy zacząłem to weryfikować i odnalazłem. Wiesz jak do nich dotarłem? Wpisałem w wyszukiwarkę e-maila na przeglądarce twój adres – ten właściwy i wyświetliło mi linki do nich w wynikach wyszukiwarki, klikając w te odczytałem maile. ALE FOLDERU SPAM (z przeglądarki)) NIE MAM. NIE ISTNIEJE. Dlatego po naszej dyskusji wstępnej – kiedy wysłałaś jeszcze kolejny czyli ten trzeci (ostatni mail) już wczoraj czy przedwczoraj (bo nie pamiętam) to znów nic nie wiedziałem. Inne e-maile wskakują prawidłowo do skrzynki odbiorczej, a twoje do spamu. Teraz mam dostęp do nich, bo mam je w folderze wysłane – a faktycznie rekomentujemy na jednym e-mailu. Jednak i tak to dla mnie utrudnienie, bo najpierw muszę fizycznie zalogować się do e-maila żeby w ogóle zobaczyć powiadomienia na skrzynce. A powiadomienia od ciebie nie wchodzą > bo dotyczą spamu, którego nie mam jako folderu fizycznego. w wyświetlonej stronie Więc co? Mam co dzień logować się do e-maila i w wyszukiwarce szukać twoich maili? No nie, nie chce mi się? A aplikacji e-maila nie będę instalował. Bo wszystko mi wtedy: pika, cyka, wibruje, lub biperuje. Ja jestem człowiek wymagający spokoju. Poeta! hahaha. Lekkoduch! Logując się do maila sam decyduję kiedy i co czytam. Wtedy mam też możliwość usuwania maili ZBIORCZO. Po pięćdziesiąt na raz! Wiesz jaki to komfort? 😋😅 Nie ma takich możliwości w wersji aplikacyjnej maila. Każdy z osobna trzeba usuwać. Setki spamu!, w takim wypadku > łatwo nie zauważyć czy skasować i usunąć ważną wiadomość. Dlatego u mnie jest prosta zasada > inna poczta, (inny e-mail) dla ważnych treści. Ty komunikujesz na mail blogowy. A do tych maili, to telefon mam nawet wyłączony, leży gdzieś w szufladzie i wyładowany, a na laptop czy smartfon osobisty ta poczta nie przychodzi. Chyba, że się fizycznie zaloguję przez przegądarki. Tak,… że sama widzisz?, praktycznie kontakt mailowy jest ze mną niemożliwy. Pisz przez bloga. Masz dużo racji… Odpowiedziałem też przez blog, bo może ktoś przeczyta, i pozna moje nawyki, i nie będzie komunikował do mnie: na mail. Bo w praktyce to BEZCELOWE. Co do kwestii twoich problemów, napisaliśmy już tyle… że chyba nic wartościowszego nie da się dopisać i wykoncypować w umyśle. Dla mnie WIARA jest sumieniem, więc z sumienia doradzałem. Głowa do góry. WRACAJ NA BLOG. Będziemy komentować Twoje piękne wiersze. Ciao! Sajoniarka! Agnieszko Joanno. „Matko Joanno od Aniołów” hahaha. Żartuję Słoneczko. 😋☺

        Polubione przez 1 osoba

      4. Hehe, aż się uśmiałam z tej „matki Joanny od Aniołów” 😉 Nie wiedziałam, że taka jest 🙂 To już też wiem, dlaczego ciągle na „anioły” trafiam ;P Dzięki z całego serducha za każdą myśl. Sprawdź, bo może i w Twojej szafie gdzieś skrzydła są schowane 😉 I aureola pod prześcieradłami ;P hihi

        Odpuścimy już ten mailowy temat. Tylko jeszcze Ci napiszę krótko, bo może Też mam konto na Gmail. Telefon zainstalowam Googla razem z dodatkami, więc wszystko mam w telefonie. Wibracje i dźwięki powiadomień można wyłączyć i nie pika i nie wibruje. Powiadomienia o e-mailach (z Gmail i z gazety) przychodzą na bieżąco, od razu mam podgląd. To wygoda. A gmail jest o tyle lepszy, że tak spamu nie przepuszcza. Gazeta to tragedia, sam spam.
        Tak pomyślałam, że może to i lepiej? Tak nie mieć kontaktu przez e-mail? O jedno miejsce mniej do zaglądania? Więcej czasu na inne ważne sprawy 🙂 Nic na siłę, jak będzie potrzebne i będziesz chciał to sam to.. „dostosujesz do siebie”. A tak, niech inni się dostosują do Ciebie i twoich nawyków. A tak na serio to ostatnio chciałam wyciągnąć (i wyciągnęłam) moją starą nokie 3310, ale.. w pracy muszę czasem zrobić zdjęcia, no i doopka blada. Zostałam przy tym combo. Przecież nie będę (tak jak kiedyś) nosić jeszcze aparatu kompaktowego i ciągle ładować te akumulatorki enelopa ;p
        Przypomniało mi się jak ze dwa lata temu, jak naprawdę i na chwilę tylko zmieniłam tel. na tą nokie (bo musiałam), dzieci w przedszkolu zrobiły wielkie WOW i próbowały obsłużyć ją dotykowo, na ekranie hihi A ona tylko na przyciski 😀 Ależ było śmiesznie! Syna też „ukarałam” (bo naganę dostał za używanie tel. w szkole) zabierając mu tel. i dając tylko do kontaktu tą nokie do szkoły . Efekt był odwrotny: pół klasy na przerwie siedziało w nokii i w węża grało. Z daleka było słychać charakterystyczne pikanie. Zrobił furorę hihi 😉
        Btw, jak już się tak cofam w technologii i w ogóle. Dziś mi przyszedł stary bagażnik na kaszlaka tzn. malucha. Przygotowuje go ze swoim do sezonu. Będzie wesoło ;D To był dobry dzień.
        Miało być krótko, prawda?
        Czas na spacer.
        Dobrego wieczoru i nocy Ci życzę 🙂

        Polubienie

      5. O i taką ciebie lubię. Wesołą, skorą do życia w realu, z planami i realizacją zamierzeń.

        Tak, masz rację, powiadomienia, dźwięki w e-mailu można wyłączyć, tylko po co wtedy instalować taką pocztę w system?
        jak nie mam to nie, z przeglądarki też mogę przejrzeć. Nie wiem tylko, dlaczego nie ma u mnie folderu „spam” w poczcie po zalogowaniu z przeglądarki na laptopie, w telefonach jest, i dlaczego w ogóle niektóre maile poczta kwalifikuje do tego spamu. Żadnych priorytetów w ustawieniach nie nadawałem, więc nie wiem, nie znam się na tych technikaliach aż tak merytorycznie. Małoistotne.

        No dobra, najważniejsze, że równowaga powróciła u ciebie. Otwórz tam kiedyś bloga, i do dzieła. Pisz! Będę podczytywał.

        Cze!

        Acha, „Matka Joanna od Aniołów” zajefajna klasyka polskiego klimatycznego kina.😉

        Polubione przez 1 osoba

      6. I mam nowy cel: nadrobić klasykę 😉 A z tym powrotem.. daj mi jeszcze chwilę. Będzie mi miło, że będziesz zaglądał 🙂
        Uśmiecham się do Ciebie 😀 i pozdrawiam miło

        Polubione przez 1 osoba

      7. Doskonały pomysł. – podsunęłaś Chyba zajrzę dziś sobie nocką do Marka Hłaski, bo to ulubiony mój autor, może nie w kanonie ścisłej usankcjonowanej klasyki, ale dla mnie kultowy. Jego opowiadania są bezkonkurencyjne.

        Polubione przez 1 osoba

      8. Barańczaka uwielbiam. Bo lingwistyczna poezja ma coś w sobie. Naturę słowa, chyba. Ryszard Krynicki i Staszek Barańczak, szczególnie! Barańczaka tautogramy, geniusz! W ogóle NOWA FALA, Julian Kornhauser – tata Pierwszej Damy RP, Stanisław Stabro, Adam Zagajewski, oni odrzucili eskapizm – jako próbę ucieczki od rzeczywistości, od problemów społecznych, a więc realiści – do bólu, bo przecież w komunie, taki eskapistyczny warsztat mógł stanowić możliwość odnalezienia się poprzez antyrealim w sztuce. Przedstawiciele Nowej Fali byli jednak na tyle silni i zdeterminowani, że odrzucili estetyzm w sztuce i eskapistyczny model fantazjowania w liryce, jako zbyt układny, miękki model PRL-u, zakonserwowany, … przynajmniej ja tak sobie tłumaczę tę Grupę Literacką, i bardzo cenię. słynny list – bunt przeciw uznaniu kierowniczej roli PZPRu w Polsce. Odważny krok, godny. Proponuję obejrzeć też film „Marcowe migdały” – to ekstra klasyka kina, jeżeli do klasyki masz zapał, to warto obejrzeć, chyba, że oglądałaś. Tak, że Barańczak – ok! Kult.

        Polubienie

      9. Nowa fala, dla mnie całkiem nowe nazwiska. Jak to wszystko ogarnąć jak ja jeszcze ze „starej fali” niewiele liznelam?!? 😉
        Jak Ty to wszystko umiesz ładnie ubrać w słowa, wyciągnąć sens, powiązać z ówczesną rzeczywistością, wyciągnąć wnioski.
        Napiszę szczerze, bo lubię szczerość i ja cenię, z tym odbiorem i rozumieniem poezji jest u mnie jak jest. Po prostu próbuje dobrze ja odebrać, zrozumieć i odczytać to co autor włożył w swoje wersety. Więc czytam, wyobrażam, szukam znaczeń, przekazywanych myśli. Ale to nie jest proste. U Barańczaka, u Różewicza, i w ogóle u każdego innego autora. Niewiele zostaje na dłużej 😦 (Może jeszcze to zależy od tematyki?) Czasem czymś się zainspiruje, bo da mi do myslenia. Myślę, że prościej by było, gdybym lepiej poznała biografie i historię tamtych lat.. a ja.. no cóż z historią mi nie po drodze. Od zawsze. Niestety. Nic na siłę. Biorę więc wszystko po wierzchu i rozumiem tyle na ile jestem w stanie zrozumieć bez zagłębiania się w realizm historyczny.. Ale czytam, nie poddaje się. Mój się ciągle dziwi i pyta: „Po co?” 😉 Bo lubię? Bo a nóż widelec zaskoczę i zrozumiem więcej. Rzeczywistości też. ;P

        Polubione przez 1 osoba

      10. Barańczak równa się demaskatorska postawa wobec języka, troszkę inklinował ku Mironowi Białoszewskiemu, no wiesz, ten słynny lingwista i powstaniec warszawski, jego słynne „pamiętniki”, szedł kultowymi kanałami w Powstaniu1944. Więc Barańczak też był lingwistą, całe pokolenie Nowej Fali, kontestowali „oskarżali” język i świadomie nim manipulowali w wariancie antysystemowym, został banitą, 81 roku, zostawił nas w Massachusetts. Transcendentalizm – wrażliwa duchowość też przenika z mistrza twórczości, tęsknił pewnie za Polską, na emigracji. Marzył o osobowym spotkaniu z Bogiem, ze stwórcą. Różewicz, to poeta katastroficzny przede wszystkim, z traumą po 2 wojnie światowej, wyjałowienie języka z elitarnej poetyki, porzucenie estetyki. zamiana tragizmu w komizm – tzw. teatr absurdów, w słynnej „Kartotece” to doskonale możesz odczytać. Trauma po Auschwitz, ale jest tam próba odbudowy wewnętrznej człowieka, więc nie bezrefleksyjna norma utopii, ale filozoficzna rekonwalescencja po pierwszym totalitaryzmie. W „Ocalonym” doskonale to widać, te wewnętrzne fluktuacje osobowe poety. Chyba tyle, co do twoich idoli, o czym dowodzisz.

        Rozumiem, dobrze, że poezję konsumujesz zmysłami, nic lepszego nie da się uczynić. Poszukiwanie „znaczeń”, „wyobrażenia”, tak!, oczywiście! Generalnie odczyn subiektywny odbiorcy – dla autora jest najważniejszy. Zresztą, wiesz Agnieszko, czy Joasiu? Ci wszyscy znawcy poezji ustawiają się zaraz pod życiorysy, bo rzeczowa interpretacja liryki jest nieosiągalna. Nikt nie siedzi w głowie przykładowego poety, czasami interpretacje „fachowców od literatury” zaskakują konstruktywnych autorów. Konsumuj lirykę – zmysłami, to wystarczy. Dobry kierunek. Aczkolwiek, historia jest ważna, może ważniejsza niż normy estetyczne.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.