Europa XXI wieku

bullying-2778163_640

graphics CC0

Tomasz Kucina

Europa XXI wieku-

 

We współczesnych czasach wzorce wciąż modnego w ostatniej 70_cio letniej historii Europy zachodniej – liberalno–oświeceniowego systemu wartości – (bo liberalizm ma źródła właśnie w oświeceniu, i przyjął oświeceniowe postulaty z całym inwentarzem ), lansującego między innymi – deizm, indyferentyzm religijny i modny naturalizm, oraz krytykę Kościoła jako instytucji wprowadzającej pewne ograniczenia w wolności co do nieograniczonej konkurencyjności gospodarczej, – dzisiaj coraz częściej bywają podmieniane w wartości i idee konserwatywne. Oznacza to (moim zdaniem) nieprecyzyjny (w sensie nierozpoznany w zakresie skutków) proces zużycia tych prowolnościowych standardów w aktualnej koncepcji kontynentu. Przyjrzyjmy się teraz nieco dokładniej tym prądom uwrażliwionym w konstrukcie liberalnym. Pierwszy deizm. Deizm w rozumieniu „Boga bezosobowego”, jako źródła prawideł napędzających mechanizmy świata w działaniach praktycznych – nie dźwiga sensu istnienia jednostki. Szuka ona wyższego wymiaru i przede wszystkim własnego gatunkowego uzasadnienia. Koncepcja Boga w normie fizyczno–teologicznej ograniczająca Go jedynie do przemian materii tudzież energii oraz prostych bądź bardziej złożonych oddziaływań między tymi – w konsekwencji sprowadza również i samego człowieka (którego Bóg jest architektem) do (li tylko) wielkości fizycznej, czegoś co można zmierzyć, określić tensorem, wektorem, lub liczbą – i wstawić do gablotki z napisem „produkt hipotetyczny”. Wypaczenia sensu stricto „ubierające” Absolut w deizm z perspektywy czysto teologicznej stanowią utopię znaczeniową. Bo skoro ledwie mają sprowadzać Boga do wzoru, lub doświadczenia uzasadnionego naukowo – to jest to w zarodku czyli w genezie już – anty_teologiczne. Współcześni naukowcy rozumiejący zasięg prawidłowości funkcji wszechświata (w fizyce kwantowej cząstek, i nie tylko) są dziś prawie pewni, że ład panujący we wszechświecie nie może (z naukowego punktu widzenia) mieć żadnego wytłumaczenia. Bo prawa fizyki cząstek elementarnych sobie przeczą a jednak wszechświat jest stuprocentowo prawidłowy. Jedyną sensowną wykładnią będzie tu teologiczny wymiar Boga w sensie – nie „fides quaerens intellectum” – tzn. wiara poszukująca zrozumienia (w koncepcji Anzelma z Aosty, który twierdził, iż rozum to produkt niezbędny dla wykreowania w umyśle człowieka dokładnej idei Boga, zatem nadrzędny) – a ortodoksyjnej filozofii chrześcijańskiej (od Św. Augustyna w zalążku koncepcji patrystycznej – jako studium przemyśleń Ojców Kościoła Katolickiego – i roli nadrzędnej nadświadomego Boga – nieograniczonego i perfekcyjnego, na tyle łaskawego człowiekowi, że aż uosobionego – w Chrystusie). Współczesna nauka rozumiejąca zasięg i precyzyjność materii wszechświata (poświadczająca doświadczalnie ład w makro_ i mikro_kosmosie), oraz próbująca nieśmiało zgłębiać antymaterie, musi podważać własne dotychczasowo wypracowane koncepcje. Wszystko co logiczne ale i nielogiczne zwłaszcza – zdaje zaprzeczać liberalnemu deizmowi, ostatecznie próbuje być przeczuwalne także poza laboratorium, staje więc świadomie w łasce uznaniowej współczesnego człowieka Europy, bo świat nauki nie jest już hermetyczny, tzn. pochłania potrzeby cywilizacji ale i wydala pewne teorie niepotwierdzone, lecz choćby przeczuwalne. Nauka w przyszłości (wydaje się) nie będzie aż tak intensywnie materialistyczna – nie musi stać w kontrze do Boga teologicznego. Cały ten indyferentyzm religijny charakterystyczny dla liberalnych tendencji końca wieku XX i początku następnego wyrażonego w apateizmie promującym przekonanie, że Bóg i religia nie mają znaczenia dla ludzkiego życia i istnienia, – współcześnie – nie są w cenie (to znaczy są – lecz przeczuwalnie z dnia na dzień tracą na jakości i skłaniają współczesnych ludzi do kontestacji z przyczyny naukowego empirycznego bezładu praw układających wszechświat w całość, albo inaczej – ładu wszechświata – w szokującym bezładzie praw nauki)  . Rolą człowieka jest dziś uduchowienie, bo wdraża sens nieprzemijalności i wprost – do egzystencji społeczeństw. Chyba tak skonstruowany świat (przez Boga) wyraża się w każdym aspekcie cywilizacji. Raczej wszystkie wydarzenia w historii (te wspaniałe i niezaszczytne) miały na celu (przynajmniej podświadomie) zbudować (jakąś)(kogoś) markę odnotowaną wytłuszczoną czcionką w historii naszej cywilizacji. Miały na celu ciąg do nieskończoności. Eksperymenty i wynalazki naukowe, podboje, wojny, wszystkie imperialne systemy, wielkie cesarstwa, a także ludzka odwieczna ciągota reprodukcyjna, – wszędzie i w każdym wymiarze chcieliśmy i chcemy zmierzać do nieśmiertelności (nie możemy się tego zaprzeć), to dar Boski, a nie atrybut przyziemnego liberalizmu przywiązującego wagę do doczesności i wolności, także w wymiarze dziejowym oraz duchowym – a przede wszystkim istnieniowym. Ontologia przyczynowości, czasu, przestrzeni, konieczności, cała ta przestrzeń absolutna (newton’owska) co jest areną wszystkich zdarzeń, lub relacyjna (leibniz’owska) gdzie zalążek zależności buduje koncepcje świata i wkracza między byty materialne i pomiędzy nas ludzi, a także świat wirtualny – logika temporalna wykorzystywana dziś w informatyce – wszystkie te pojęcia są mega antynaturalne. W naturalizmie jako w kolejnym modelowym aspekcie liberalnym, istnieje tylko rzeczywistość materialna (natura), wszystko co wydarza się wokół nas jest w działaniu praw przyrody. Metodologia postulatu naturalistycznego nakazuje wyjaśniać wszystkie zjawiska w odniesieniu do przyrody. Zaprzecza więc całej ideologii platońskiej świata ponadnaturalnego, ostatecznie przyjmuje postać funkcjonalizmu, zatem wyrzuca z naszej świadomości nie tylko idee (platońskie) a i zjawiska niefunkcjonalne, a przecież wieloaspektowość rzeczy niefunkcjonalnych nasz świat przytłacza. Co znaczy być – żyć w wymiarze naturalnym, skoro współczesna nauka przewiduje możliwość istnienia nawet powyżej dziesięciu wymiarów, jak wytłumaczyć zjawiska inkarnacji cząstek elementarnych w mikroświecie i w kontrze z uporządkowanym makrokosmosem w klasycznym modelu tegoż wszechświata – wielce przewidywalnym (obliczonym)? Liberalizm jako światopogląd bezwzględnie wdrażający naturalizm jest tu może bliższy ideologii deterministycznej, paradygmaty zdarzeń zawsze połączone związkiem przyczynowo-skutkowym, (zdeterminowane), jak w przyrodzie – naturalne, ale zawsze prawdziwe, identyczne i oparte w powtarzalnych prawach fizyki?, ależ nie! Przykład? Woda. Wszystkie substancje wraz ze wzrostem temperatury zwiększają własną objętość (powtarzam – wszystkie), a ze spadkiem zmniejszają „osobistą” objętość, ale woda nie zawsze. Do 40 stopni woda co prawda zmniejsza objętość, a poniżej tej granicznej temperatury – zwiększa!? Wystaw butelkę plastikową na  mróz – jej objętość powiększy się. Z czego wynika ta anomalna rozszerzalność temperaturowa wody? I jak to ma się do zasady determinizmu? Nijak! Przykładów zjawisk anomalnych w przyrodzie jest mnóstwo, a choćby zjawisko Halla (dotyczące przenikalności magnetycznej próżni), świetliste kule w Bear Ridge, tajemniczo przesuwające się kamienie w jeziorze Reystak-Playa w USA, również efekt błękitnego księżyca, czy… wulkaniczne błyskawice, a słyszeliście o zjawisku „piorunów Catatumbo” w Wenezueli, mamy kuriozum „piankowego morza cappuccino”, gdzie akwen w pewnym czasie pieni się jak kawa z espresso , (chociaż część z tych anomalii daje się jakoś naukowo uzasadnić. jednak nie każde, – nie one są jednak tematem wiodącym tego mini referatu). Wracamy do determinizmu, Sam determinizm (z kolei) jest już bardzo bliski – marksizmowi, który powstał w jego znaczeniowej satelicie, przyczyna i skutek, człowiek i maszyna, społeczeństwo i klasa, a wszelkie problemy w światopoglądach są wtórne i drugorzędne najważniejsza jest ekonomia baza wytwórcza i siły produkcji masowej. Czy oby tak można zaspokoić uduchowione i ponad przyczynowe potrzeby człowieka? Chyba nie. Pozostaje jeszcze do omówienia krytyka kościoła, według tej koncepcji system wierzeń był jedynie próbą wyjaśnienia zjawisk w kosmosie, Alvin Platinga uznał teizm jako system niezdolny do zrewidowania żadnych poglądów w obliczu uznania nienaruszalnego dogmatu Boga, to prawda, – jednakże – po co zmieniać poglądy (permanentnie ewoluować w systemie Ducha grzebać czy majsterkować, w metodzie [chybił – trafił] jak w lotto budować pseudo – tożsamość cywilizacji),  skoro Bóg jest nieomylny, teiści próbujący rewidować poglądy w zakresie własnej Wiary staliby się liberalnymi wyznawcami duchowego bezhołowia – a nie Boga, absurd logiczny? Richard Dawkins jest zwolennikiem wojny nauki z religią, cóż z tego skoro obecne poglądy nowoczesnych naukowców w obliczu sprzecznych modeli w nauce zdają się potwierdzać istnienie wyższego stanu uporządkowania we wszechświecie (jak wykazałem – wyżej), czyż to nie Bóg wygrywa tę wojnę? Bertrand Russell uważa, że Wiara jest szkodliwa bo jej wyznawcy chrześcijanie twierdzą że ta prowadzi do dobra, a inne wiary sprowadzają na ludzkość nieszczęście. Nie rozumiem. Zaliż na tym polega credo Wiary, inna może być perspektywa Boga, który zechce dokonać zbawienia w obliczu choćby najmniejszego dobra, wypływającego z człowieka który błądzi przez większość swojego życia, bo Bóg jest miłosierny. Żadna Wiara nie każe stawiać człowieka w roli hegemona, któremu wolno wszystko, bo jest panem tego kruchego świata, a to prowadzi w krótkiej już perspektywie do – wojen, niepokojów, albo merkantylnych wynaturzeń – w sensie sprowadzenia życia i bliźniego do roli banknotu. Ohydne.

Fresk 2050

fresk

Tomasz Kucina

Fresk 2050

  • krzyk odbił się od fresku duszy
    na wilgotnej elewacji wżery pamięci
    w kompresji każdego człowieka
    okazy i ruch jak u Caravaggio
    Dawid z głową Goliata przepych i barok
    podparta rola zwycięzców na lasce matuzalem
    nie pod pysznym mieczem moralności więcej keszu ciągnie kieszenie do piekieł
  • człowiek przytulony do zimnej ściany
    przejmuje bruzdy to scany przemijalności
    pod którą słychać szept alkalicznej zaprawy wapna
    gdyby namalować szablonową duszę?
    skrzyknąć kaskady całej cywilizacji potoki fałszu co zechce
    szemrać od historii ku histerii sztuczne jazy-koryta sukcesu z prądem wody
  • klozetowe odchody
    płynie czas czynele z mosiądzu to gwiazdy aparycji
    uderzyć w talerze populi
    jak fresk fotograficzny rola rasy ludzkiej
    stać się kolejną giornatą muralem egoizmu
    tyleż z tego baroku
    byle pozostać na mokrej ścianie sukcesu.