Po treningu

graphics CC0

Tomasz Kucina

Po treningu-

 

rozcieńczone życie smuci

użyteczne jak oranżada po treningu

przekwitła w wysiłku bezsilności

na spinningowym rowerku i żelowym krzesełku

pochylona w triatlonowej pozycji z pupą stalową

pokrytą sproszkowanym lakierem

gdy słońce zachodzi szczuplejsze w pasie

mniej owalne marzenie drenuje w społecznym parseku kalorii

dystansem pulsem zbliżona do granicy poznanego wszechświata

na kwasie mlekowym odkarmiona ciszą

uszczelnia wzory w czworogłowych mięśniach ud

na haju kaskady reakcji chemicznej

dryfuje z nurtem neuroplastycznego orgazmu

w drastycznej potrzebie ukształtowania sylwetki

konsumuje ten wysiłek

a jednak…

aksonem neuronu na innej komórce

w szczelinie synaptycznej zagłodzonej anoreksją

dryfuje jej neuroprzekaźnik

może wystarczy tego teatrum?

w strzale adrenaliny w kurkuminie i kadzidełkach

suplementuje kontrowersyjne przyjemności

na paradyzie innych mięśni modem rozdziela praktyczne nasienie

w żyłach łoskotu którym łomocze jej serce

a zegar biologiczny z liśćmi akantu

wytycza czas ostatecznego odprężenia

 

Sen nocy letniej Sundarbanów

graphics CC0

Tomasz Kucina

Sen nocy letniej Sundarbanów-

dziś przyśnił mi się bengalski oryl
zapyziały skośnooki biedak
z kawałkiem kija czy wiosła w dłoni

wśród bandy wąsiastych daaku – przemytników soli
płynął po rzece pełnej krokodyli pod kościstą banderą
gdy nagle:

zachód słońca podświetlił srebrne ryby w strumieniu
gdzieś daleko na lazurowej wysepce tygrys bengalski
wystrzelił białym kłem z labiryntu dżungli

zaciągnął w krzaki rogatego gaura i zagrzebał w liściach.
wyspy piaszczyste poprzecinane licznymi kanałami
w meandrach rwących potoków…

świat to jawnie antytetyczny. żółw batagur
zagląda ci w oczy… lasy tu tarczą przeciw huraganom
zatrzymują cyklony na wielkich drzewach keora

piasek przesuwa klepsydry tworząc nowe mikro-kontynenty
uczynny żeglarz dobija do brzegu mętnej rzeki
odgarnia kosturem gęste zarośla…

żołny. tkacze i perkołyski… skrzeczą na alarm!
gniazd pilnują w komyszach namorzynowych lasów
nasz flisak klnie w sundarbany w mięsistym dialekcie

chwytając macek mangrowej dżungli
pod jedną z lian podszywa się… łuskonośny wąż!
skrycie przepełza… po krtani poszarpanego snu…

wybudza mnie z koszmaru… uff! gada tu nie ma!
to tylko twoja maleńka śliczna dłoń!
plus… duszny zapach ylangu!

Heleno do Demetriusza… nie przeginaj! 😉

*daaku (hin.) – (ang.) dacoit – bandyta, oszust, rzezimieszek

*wersja oryginalna-ostateczna