(18+) Dreszcz-

graphics; CC0

Tomasz Kucina

Dreszcz-

zwracałem żółcią 
byłaś za bardzo organiczna
nie mogłem dopiąć aranżu myśli
w zakamarkach absurdu
czułem się jak histrion

tyle blizn
na przepięciach ustawicznego wstrętu
malowałem obrazy
kobiety bez przystani

a jednak jesteś piękna
w brawurze swej nieustępliwości
w dostępie do czynu
którego nie potrzebuję

nigdy się nie wyrzeknę
tej pokusy do monstrum
co fason ma bezcielesności
i żyje w apogeum
ustawicznego trudu

jestem tylko ze słowem
potrzebujesz mnie
bo żyję w twych marzeniach
mówisz przeze mnie
ciałem białym
jak brystol

to znaczy zbyt dojrzałym
jak skaner – lub – korpuskuła
która dręczy
przenika
bo nie ja cię zawłaszczam
ale ty żyjesz – we mnie

będę ci czasem wierny
niech uwodzą mnie torsje
to będzie nasz konsensus
turpistyczna poezjo

Hołysz

graphics; CC0

Tomasz Kucina

Hołysz-

 

ludzkość
cień to jakby słabnący
ulotny fantom potrzeby egalitarnej
obłoczek z naparu utrapienia
oćma co dźwiga kontur
karczemny oksymoron żywego trupa
pospolitego tubylca
niczym zbutwiały kołnierz
otulający toksyczną cywilizację
z żarciem z marketu oswojoną jak wilk
w trybie patogenu do ceny
patrz! – człowiek
uwłaczający wegetacji
autochton czyli tuziemiec
odkłada na później litość
nad swoim przepychem biedy
gdyż marzy od wieków – o niczym
przecząc ludzkim odruchom
spotyka codziennie sobowtóra
to replay kolejnej ulicy
cuchnący denaturatem
odstręcza – lecz budzi litość
galwanizując szkielet mozolnej moralności