Don Kichot i brodate panny

graphics CC0

Tomasz Kucina

Don Kichot i brodate panny-

A były takie czary dosięgły i perseid
Don Kichot rycerz z Manchy dla cudnej Dulcynei
poleciał z giermkiem Sancho konikiem na biegunach
a do królestwa Kandii – zazdrości La Coruna

Bo Donnie DolorydzieTrifaldi cud hrabinie
urosła długa broda i innym damom przymierz
do pasa gęstą szczeć – to sprawka czarnoksięska
olbrzyma Malambruna co w Kandii sobie mieszkał

Malambrun ukradł konia wielkiemu Merlinowi
a koń był nadzwyczajny – drewniany hebanowy
buńczuczny olbrzym Malam obiecał Dolorydzie
że konia przyśle prędko gdy zechce wybawiciel

Ratować Dulcyneę porwaną przez jastrzębie
od czarów złych brodatych uwolnić dwór czym prędzej
ten koń był nienarowny i latał w chmurach z miedzi
drewniany kołek w czaszce pokręcisz i polecisz

Chevillard doń wołali nie lubił Rosynanda
a protomagik Merlin wystrugał go do kanta
i Piotr z Prowansji dumnie ujerzdzał go do czasu
a mu Malambrun srogi czarami konia straszył

Aż w końcu go przywłaszczył wszak sama Megallona
zsiadała z tego konia na tron Francji w pokłonach
już błędny rycerz z Manchy dosiada bucefała
za siodłem Sancho Pansa na oklep – zapitala

Ocalić ukochaną i panią swego serca
czy dziś rycerzy błędnych spotyka innowierka?
czy kochać tak potrafi – w szaleństwie do obłędu
na której galaktyce? – drżyj magu i jastrzębiu!

Zechcieli polecieli – choć giermek był sceptykiem
lecz skoro sam pan hrabia o żony długi dzyndzel
zawadza się przewraca i nie chce iść do łoża
to wtedy mądry giermek pomoże – bo to zgroza!

A hrabia przecież zacny – gubernatorem wyspy
obiecał Sancho Pansę obwieścić w dzień turysty
nie co dzień przecież – drodzy – pojawia się ta szansa
ponadto – młode dwórki – podobne do szympansa

Więc lecą. niech się dzieje Don Kichot i świniopas
hrabina Doloryda chusteczką tyka oka
a potem daje pomysł by oczy przesłonili
na takiej wysokości lęk sięga już satyry

A ongiś – swego czasu – podstępne diabły gminne
porwały Torrawly’ego zobaczył księżyc w Rzymie
dwanaście godzin leciał – by widzieć śmierć Bourbona
Konnetabl witał kosę – Torrawly śmigła drona

Szalona to historia dlatego błędny rycerz
zakazał Sancho Pansie podejrzeć nieba lica
podobno sam Chevillard nie patrzy nigdy w dół
zakręcisz kołkiem we łbie – i lecisz – owsa nul!

Lecz trzeba ci szanowny i wierny czytelniku
zrozumieć że opowieść jest szyta grubą nicią
bo ani Doloryda ni żadna śliczna dwórka
nie zapuściła brody Malambrun – z masłem bułka

Do rany chcesz to przyłóż Merlina to druh wierny
a wszystko na rycerza pułapką było celną
król Clavio i królowa Antonomasja – mili
ich hrabia i hrabina – dla żartu wymyślili

By zadrwić z Don Kichota – zasłonić głupcom oczy
i wysłać ich w tą podróż – na niby – choć uroczą
zaś giermka w kicz omotać. więc w koniu Chevillardzie
petardy umieszczono – by dać wnet wiarę – farsie

W rumaku zadudniło – Don Kichot upadł z gracją
świniopas łbem gdzieś wyrżnął eksplozja całkiem z klasą
a wszystko tylko po to – by sobie pomyśleli
że w Kandii lądowanie – to twarde – na bakelit

Don Kichot ściągnął chustkę i okiem sięga wokół
a obok włócznia wbita w ubity grunt – protokół
spisany w papirusie – to świetna informacja
że z czarów Malambruna lud rycerz – wykaraskał

I nie ma już hrabina Trifaldi długiej brody
a panny gładkie śliczne – i pewne swej urody
zaś sama Doloryda i mąż jej wdzięków pewny
czekają z Dulcyneą na Don Kichota – „every”

Jastrzębi groźnych zero – a w Kandii – radość pokój
Don Kichot już nie zważa na Dulcynei wotum
i tylko głupi giermek – bajerów wciska melanż
że kiedy tak lecieli dosięgli nieba plejad

– A skąd to wiesz – mój głupcze – zakryte miałeś oczy
dopyta Doloryda – grubego Sancho – w nocy
– bo odsłoniłem oko na „siedem kóz” – gwiazdozbiór
dwie były czerwonawe zielone dwie na pozór

Następne dwie niebieskie – ostatnia zaś pstrokata
plejada kozich planet na pewno też brodata
spojrzałem sobie niżej a ziemia małe ziarnko
a ludzie malusieńcy jak muchy o poranku

Uśmiecha się i kwiczy rozgrzana Doloryda
ty Sancho – głupi jesteś – do tego męska świnia
leżymy tu na sianku – a mucha ci na oku
usiadła i przypadkiem znalazłeś się w mym kroku 😉

napisano w całości: 08.01.2021r. – ewentualnie treść może ulegać drobnym korektom, skutkiem przyszłego spojrzenia na utwór z perspektywy czasu., ale niekoniecznie.

*tekst nieco absurdalny, subiektywny, raczej zgodny z motywami powieści Miguela de Cervantesa, zasugerowany w liryce (powieść ma przecież cechy – prozy) ze strony autora – z wyjątkiem mocno przekombinowanego epilogu, i drobnych różnic mniej istotnych w przekroju i sensie całej treści – który naturalnie stanowi uznaniowość autorską – nie należy traktować tekstu jako obiektywne streszczenie wątku z powieści .