Podtapianie smartfona

graphics CC0

Tomasz Kucina

Podtapianie smartfona-

czasami ostro się przegrzewasz
ziejesz ogniem jak smok i wijesz

na krzemie społecznych rejestrów
jak tani
procesorek ze stosowną aktualizacją
uwikłany w trudny argument

reproduktor myśli i pozorów

inni tacy sami
w clean roomach
poszerzają kąty standardowego widzenia
zmieniają balans bieli

z zimnego na ciepły rasowy bo zółty

koreańskie snapdragony w apetycznych flagowcach 
puszczają bąbelki
robią tsunami
w szampańskiej wannie fortunatów

pełnej cyfrowych dziewuch

szklane ich plecy klasy premium
a kuper z monokryształków

… a z okazji Narodowego Święta Niepodległości w Polsce

(11 listopada)

bonus w postaci dwóch linków do moich wierszy patriotycznych.

linki poniżej:

Terytorial(s)ka

Zaślubiny

Aksamit do kolacji

graphics CC0

Tomasz Kucina

Aksamit do kolacji

gradacja mruży ciało księżnej bibelotów

jej imitacja w odcieniu rzemiosła

efemeryda z retuszu i destylacji
z wrażeń optycznych

tu nie pomogą

niebieskie kwiatki anemonu
ustawione na stole jak katafalk

wszystko jest plasterkiem miodu

zegar z kurantem wybija dwudziestą

mimesis opada kroplą kruchej natury
w złocienie i tapety w kilimy huculskie

jacyś mężczyźni podróżują
w jamistym oddechu

a styl i otoczenie zieje w otchłań mahoniu

makieta to epicka
oderwana od marzeń w garderobie dizajnu

lub werset gnomiczny uszyty
z maksym i aforyzmów

od Skamandra lub z techno Cocktail Clubów

kolejnych przygodnych kolesiów

dopartych do ściany
pod działaniem pulsarycznych stroboskopów

spojrzenie od Zofii Stryjeńskiej

powabne zalotne

na gałce oka z wyoblonym kubizmem
pod wysoki połysk

spoglądam więc nieco senniej na
wazon Furstenberga w kolorze écru

a księżna tli się w zamian z inkrustacji z
mosiądzu lub miedzi

sumienie ma falliczne i płynne
w kokilach pożądliwości

choć w kącie pod różą z aluminium

zakrzepła krew na podpasce
pamięta obrazy Tamary Łempickiej

francuski romans w angielskim dialekcie

w kulturze dworskiej dopieszcza tajnej miłości mit

zapala klimat

abażur wypuszcza światło przez
tekstylną pończochę

w popiele zasypane gruszki
luki pamięci w plastyce silikonów

ambasady języka Dada

opowiadają mi nonsensy
w tym kabarecie Voltaire

jej nihilizm jest sztuką kolażu

aranżuje mnie syntaktycznie

jest formą znaków implikujących w treść
mojego hoodie z kapturem

czyli – hip hopowego absurdu
który klasą nie pasuje tu do niczego

już wiem

jej porcelanowa natura to dramatyczny monolog
jabłko pokusy podane na graniastej dłoni

w zasadzie samej sobie

zbyt długi wiersz narracyjny

jak kartki kalendarza
w czekoladowej trufli w tej bajce carpe diem

co za sen….

pod oknem zielone bugatti
świruje do mnie lubieżnym pawim okiem

hi- men!