Dotyk ogrodu

graphics CC0

Tomasz Kucina

Dotyk ogrodu-

 

korozja stóp
kiedy idziesz przez szorstki trawnik przenikasz w głąb ukłuć
seledynowy fakir karmi grunt znów pachnie indonezyjski kaffir
i jest mu cytrusowo od spodu egzotycznie wiruj kiedy inni irytują
zaklinacz dotyku dociera do miejsca wrzenia zadrżyj więc
w dzień rdzawy narośl patyny zzielenieje z haluksem
prowincja słodkawym posmakiem na języku łaskocze podniebienie
ogrodowy karzeł to cerber z sąsiedztwa w istocie cyniczny uśmieszek
przykryty liściem łopianu możemy więc poczuć i wstrzelić
w obłok przemieszczenia minąć to miejsce despoty
z syntetycznego polimeru schowane za parkanem to droga kroków
skórka szaleju okrzepła na śródstopiu
malachitowe turkotanie korbą leszczyny przepycha czas
słońce wibrysą jak złoty krugerrand dostojne kolekcjonerskie
przenika struną pieprzu rozgrzewa teflon kurzu
ciepłolubny zachwyt twój efekt szklarni zawsze pod kloszem wiecznie
spragniony cienia samorodek w kraju gorączki złotabutte nugget
w pokoście słońca dlaczego boso spomiędzy kiczu – nago
i w samo południe

Małe nieMadzie

graphics; CC0

Tomasz Kucina

Małe nieMadzie –

wiersz dedykowany wszystkim porzuconym dzieciom, oraz sumieniu ich rodziców

losowe wyczyny ciężarnych nadużyć. zew krzywd. niepłodu
których się dopuszczono w oknach życia. gdy szła do ludzi
dokładnie wypucowana. schludna. i upuszczona w kocyk

jej matka pielęgnowała marzenie. a potem mały trybik
wykruszył z sumienia decydując o szczęściu które odeszło
i czas mijał. choć przetrwał w ośrodkach potrzeby serotoniny

meduza czochrała włosy gdy z miśkiem córki tupała
w monopolowy zodiak. tymczasem małej podano już zamiar
kaszka na mleku i list do preadopcji. był i protokół

wszystko co ludzkie znaczy karmiące. z gołębich skrzydeł
zero czczych pytań – sekt i bełkotu – rzeczników i detektywów
tylko gołąbek siadał tam co dzień. w oknie wyrodnym sekretu

dyplomatyczny ptak na receptę
egzystencjalny patron kolokwium
dziewiczy. bez zaliczenia