Prawie heksametrem o leniwym natchnieniu

graphics CC0

Tomasz Kucina

Prawie heksametrem o leniwym natchnieniu-

 

Świadomie grzeszymy lenistwem bo przecież wygoda jest słodka
Tu rzekłbym że wszystko co grzeszne przenika od rdzenia – od środka
Bywałem pod ślepiem cyklonu spotkałem tam ciszę i fiskus
Mieniłem się barwą orientu odmienną – mahonie z półmisków
Spływały po moich ustach – jak madras herbata plus mleko
Lecz wolę się byczyć w Mumbaju – i niech mnie mianują – poetą

Torpedy z kłębiastych cirrusów serfują pod żaglem błękitów
Płynący na wietrze żaglowiec – ty dmuchaj w poezji garnitur
Czerwone od rymów masz uszy – powoi kwieciste dywany
Rytmiczny heksametr piętrowy językiem marathi – śpiewamy
Leniwą emocją wachlarzy różowej powieki zamętem
Ździebełkiem słomianej łodyżki – ubranej w Mumbaju zaklęcie

Świadectwem błogości jest wolność utkana w cejlońskie szafiry
Gdy streszczą więź duszy przeźroczem – melodie jak słów panegiryk
Zwój harfy buksuje gdzieś w środku – muzyka – konkani z allegro
Przez płatki kwitnącej przepaści w saksofon uderza – receptor
Otwiera się cela z grynszpanu miedzianym promieniem słonecznym
I wtedy indyjskim lenistwem – zapładniasz- całe powietrze

Kurtyzana

zdjęcie - licencja darmowa CC0 - creative commons

Tomasz Kucina

Kurtyzana-

 

świt z blasku nie ucieknie podbrzusze – w słońcu
rozwija pąki
brezylka – nadobna w herbie Barbadosu
jej wonne kłącza amarantu
salsera wepnie w krucze włosy
i wskrzesi taniec erotyczny
zacienią skronie
wulkany i wapienie – na kładach archipelagu

z cukrowej trzciny
słodkawe industrialne pędy
czerwony skrzek zapalający napalm szeptów
gdy zagrzmi Tajin – bóg deszczu i pioruna
na nieba płat okryty egzotyczną palmą
wyrzuci obolałe biodra
salsera sunie – jej niebo niczym żeber fraktal
dosięga szczytu Mount Hillaby

wciąż płyną morza jak izochory sinusoid
tu – nie ma żadnej hibernacji
nie wrzucisz oka w senny jacht