Geneza

graphics CC0

Tomasz Kucina

Geneza–

 

digambarowie – przyodziani w powietrze – nadzy
śwetambarowie – w bieli – jak mistyczne Anioły
dźiniści – bezdomni asceci – wolni i naturalni…

a estetyczna Europa
ile tu luzu i tolerancji?
a jednak bez kompromisu dla Wiary
i w obowiązującej normie świeckości

jakoby kontynent poukładany – z sampli

w nakazie bycia liberałem
szanującym każdą alternatywną przestrzeń
kontrowersyjnych osobowości i płci
lecz z wyrzuceniem (poza nawias) instytucji samego Boga

jakże osobowego – wręcz do bólu – i w praktyce?

kultura Azji jest inna
życie codzienne usankcjonowane zawsze
w tradycji oraz religii – skierowane
na cel ostateczny – choć mnóstwo jest metod

które prowadzą do tego celu – i go osiągają

aparigraha – tu musisz być wolnym od pożądania
rzeczy materialnych – nie wolno ci nawet
przywiązywać wagi do myśli – bo są
formą zachłanną – wywołują wrażenia – aż

sadhaka w cyklach kolejnych wcieleń osiągnie wolność

czymże jest konsumeryzm świata zachodu
w porównaniu do hinduskich metod
przezwyciężania ciała w podporządkowaniu
go – wyższym celom w czystym rynsztunku tożsamości

wynikającej z mocy ducha – a nie natury i ciała?

umiłowanie tradycjimistykaduchowość
wszystko czego zazdrościmy – tegoż zakorzenienia
w minimalizmie i kulturze zen (prostej) – jest także
w naszym paradygmacie Wiary – lecz ktoś nam zabrania

wykiełkować z korzenia – z ziarna – i nazywa średniowieczem

lub moherem – chcę poczuć genem rodów…
być rycerzem…
przestrzegać… „na rany Chrystusa” – a wierzę w zombie boy?

Europa XXI wieku

bullying-2778163_640

graphics CC0

Tomasz Kucina

Europa XXI wieku-

 

We współczesnych czasach wzorce wciąż modnego w ostatniej 70_cio letniej historii Europy zachodniej – liberalno–oświeceniowego systemu wartości – (bo liberalizm ma źródła właśnie w oświeceniu, i przyjął oświeceniowe postulaty z całym inwentarzem ), lansującego między innymi – deizm, indyferentyzm religijny i modny naturalizm, oraz krytykę Kościoła jako instytucji wprowadzającej pewne ograniczenia w wolności co do nieograniczonej konkurencyjności gospodarczej, – dzisiaj coraz częściej bywają podmieniane w wartości i idee konserwatywne. Oznacza to (moim zdaniem) nieprecyzyjny (w sensie nierozpoznany w zakresie skutków) proces zużycia tych prowolnościowych standardów w aktualnej koncepcji kontynentu. Przyjrzyjmy się teraz nieco dokładniej tym prądom uwrażliwionym w konstrukcie liberalnym. Pierwszy deizm. Deizm w rozumieniu „Boga bezosobowego”, jako źródła prawideł napędzających mechanizmy świata w działaniach praktycznych – nie dźwiga sensu istnienia jednostki. Szuka ona wyższego wymiaru i przede wszystkim własnego gatunkowego uzasadnienia. Koncepcja Boga w normie fizyczno–teologicznej ograniczająca Go jedynie do przemian materii tudzież energii oraz prostych bądź bardziej złożonych oddziaływań między tymi – w konsekwencji sprowadza również i samego człowieka (którego Bóg jest architektem) do (li tylko) wielkości fizycznej, czegoś co można zmierzyć, określić tensorem, wektorem, lub liczbą – i wstawić do gablotki z napisem „produkt hipotetyczny”. Wypaczenia sensu stricto „ubierające” Absolut w deizm z perspektywy czysto teologicznej stanowią utopię znaczeniową. Bo skoro ledwie mają sprowadzać Boga do wzoru, lub doświadczenia uzasadnionego naukowo – to jest to w zarodku czyli w genezie już – anty_teologiczne. Współcześni naukowcy rozumiejący zasięg prawidłowości funkcji wszechświata (w fizyce kwantowej cząstek, i nie tylko) są dziś prawie pewni, że ład panujący we wszechświecie nie może (z naukowego punktu widzenia) mieć żadnego wytłumaczenia. Bo prawa fizyki cząstek elementarnych sobie przeczą a jednak wszechświat jest stuprocentowo prawidłowy. Jedyną sensowną wykładnią będzie tu teologiczny wymiar Boga w sensie – nie „fides quaerens intellectum” – tzn. wiara poszukująca zrozumienia (w koncepcji Anzelma z Aosty, który twierdził, iż rozum to produkt niezbędny dla wykreowania w umyśle człowieka dokładnej idei Boga, zatem nadrzędny) – a ortodoksyjnej filozofii chrześcijańskiej (od Św. Augustyna w zalążku koncepcji patrystycznej – jako studium przemyśleń Ojców Kościoła Katolickiego – i roli nadrzędnej nadświadomego Boga – nieograniczonego i perfekcyjnego, na tyle łaskawego człowiekowi, że aż uosobionego – w Chrystusie). Współczesna nauka rozumiejąca zasięg i precyzyjność materii wszechświata (poświadczająca doświadczalnie ład w makro_ i mikro_kosmosie), oraz próbująca nieśmiało zgłębiać antymaterie, musi podważać własne dotychczasowo wypracowane koncepcje. Wszystko co logiczne ale i nielogiczne zwłaszcza – zdaje zaprzeczać liberalnemu deizmowi, ostatecznie próbuje być przeczuwalne także poza laboratorium, staje więc świadomie w łasce uznaniowej współczesnego człowieka Europy, bo świat nauki nie jest już hermetyczny, tzn. pochłania potrzeby cywilizacji ale i wydala pewne teorie niepotwierdzone, lecz choćby przeczuwalne. Nauka w przyszłości (wydaje się) nie będzie aż tak intensywnie materialistyczna – nie musi stać w kontrze do Boga teologicznego. Cały ten indyferentyzm religijny charakterystyczny dla liberalnych tendencji końca wieku XX i początku następnego wyrażonego w apateizmie promującym przekonanie, że Bóg i religia nie mają znaczenia dla ludzkiego życia i istnienia, – współcześnie – nie są w cenie (to znaczy są – lecz przeczuwalnie z dnia na dzień tracą na jakości i skłaniają współczesnych ludzi do kontestacji z przyczyny naukowego empirycznego bezładu praw układających wszechświat w całość, albo inaczej – ładu wszechświata – w szokującym bezładzie praw nauki)  . Rolą człowieka jest dziś uduchowienie, bo wdraża sens nieprzemijalności i wprost – do egzystencji społeczeństw. Chyba tak skonstruowany świat (przez Boga) wyraża się w każdym aspekcie cywilizacji. Raczej wszystkie wydarzenia w historii (te wspaniałe i niezaszczytne) miały na celu (przynajmniej podświadomie) zbudować (jakąś)(kogoś) markę odnotowaną wytłuszczoną czcionką w historii naszej cywilizacji. Miały na celu ciąg do nieskończoności. Eksperymenty i wynalazki naukowe, podboje, wojny, wszystkie imperialne systemy, wielkie cesarstwa, a także ludzka odwieczna ciągota reprodukcyjna, – wszędzie i w każdym wymiarze chcieliśmy i chcemy zmierzać do nieśmiertelności (nie możemy się tego zaprzeć), to dar Boski, a nie atrybut przyziemnego liberalizmu przywiązującego wagę do doczesności i wolności, także w wymiarze dziejowym oraz duchowym – a przede wszystkim istnieniowym. Ontologia przyczynowości, czasu, przestrzeni, konieczności, cała ta przestrzeń absolutna (newton’owska) co jest areną wszystkich zdarzeń, lub relacyjna (leibniz’owska) gdzie zalążek zależności buduje koncepcje świata i wkracza między byty materialne i pomiędzy nas ludzi, a także świat wirtualny – logika temporalna wykorzystywana dziś w informatyce – wszystkie te pojęcia są mega antynaturalne. W naturalizmie jako w kolejnym modelowym aspekcie liberalnym, istnieje tylko rzeczywistość materialna (natura), wszystko co wydarza się wokół nas jest w działaniu praw przyrody. Metodologia postulatu naturalistycznego nakazuje wyjaśniać wszystkie zjawiska w odniesieniu do przyrody. Zaprzecza więc całej ideologii platońskiej świata ponadnaturalnego, ostatecznie przyjmuje postać funkcjonalizmu, zatem wyrzuca z naszej świadomości nie tylko idee (platońskie) a i zjawiska niefunkcjonalne, a przecież wieloaspektowość rzeczy niefunkcjonalnych nasz świat przytłacza. Co znaczy być – żyć w wymiarze naturalnym, skoro współczesna nauka przewiduje możliwość istnienia nawet powyżej dziesięciu wymiarów, jak wytłumaczyć zjawiska inkarnacji cząstek elementarnych w mikroświecie i w kontrze z uporządkowanym makrokosmosem w klasycznym modelu tegoż wszechświata – wielce przewidywalnym (obliczonym)? Liberalizm jako światopogląd bezwzględnie wdrażający naturalizm jest tu może bliższy ideologii deterministycznej, paradygmaty zdarzeń zawsze połączone związkiem przyczynowo-skutkowym, (zdeterminowane), jak w przyrodzie – naturalne, ale zawsze prawdziwe, identyczne i oparte w powtarzalnych prawach fizyki?, ależ nie! Przykład? Woda. Wszystkie substancje wraz ze wzrostem temperatury zwiększają własną objętość (powtarzam – wszystkie), a ze spadkiem zmniejszają „osobistą” objętość, ale woda nie zawsze. Do 40 stopni woda co prawda zmniejsza objętość, a poniżej tej granicznej temperatury – zwiększa!? Wystaw butelkę plastikową na  mróz – jej objętość powiększy się. Z czego wynika ta anomalna rozszerzalność temperaturowa wody? I jak to ma się do zasady determinizmu? Nijak! Przykładów zjawisk anomalnych w przyrodzie jest mnóstwo, a choćby zjawisko Halla (dotyczące przenikalności magnetycznej próżni), świetliste kule w Bear Ridge, tajemniczo przesuwające się kamienie w jeziorze Reystak-Playa w USA, również efekt błękitnego księżyca, czy… wulkaniczne błyskawice, a słyszeliście o zjawisku „piorunów Catatumbo” w Wenezueli, mamy kuriozum „piankowego morza cappuccino”, gdzie akwen w pewnym czasie pieni się jak kawa z espresso , (chociaż część z tych anomalii daje się jakoś naukowo uzasadnić. jednak nie każde, – nie one są jednak tematem wiodącym tego mini referatu). Wracamy do determinizmu, Sam determinizm (z kolei) jest już bardzo bliski – marksizmowi, który powstał w jego znaczeniowej satelicie, przyczyna i skutek, człowiek i maszyna, społeczeństwo i klasa, a wszelkie problemy w światopoglądach są wtórne i drugorzędne najważniejsza jest ekonomia baza wytwórcza i siły produkcji masowej. Czy oby tak można zaspokoić uduchowione i ponad przyczynowe potrzeby człowieka? Chyba nie. Pozostaje jeszcze do omówienia krytyka kościoła, według tej koncepcji system wierzeń był jedynie próbą wyjaśnienia zjawisk w kosmosie, Alvin Platinga uznał teizm jako system niezdolny do zrewidowania żadnych poglądów w obliczu uznania nienaruszalnego dogmatu Boga, to prawda, – jednakże – po co zmieniać poglądy (permanentnie ewoluować w systemie Ducha grzebać czy majsterkować, w metodzie [chybił – trafił] jak w lotto budować pseudo – tożsamość cywilizacji),  skoro Bóg jest nieomylny, teiści próbujący rewidować poglądy w zakresie własnej Wiary staliby się liberalnymi wyznawcami duchowego bezhołowia – a nie Boga, absurd logiczny? Richard Dawkins jest zwolennikiem wojny nauki z religią, cóż z tego skoro obecne poglądy nowoczesnych naukowców w obliczu sprzecznych modeli w nauce zdają się potwierdzać istnienie wyższego stanu uporządkowania we wszechświecie (jak wykazałem – wyżej), czyż to nie Bóg wygrywa tę wojnę? Bertrand Russell uważa, że Wiara jest szkodliwa bo jej wyznawcy chrześcijanie twierdzą że ta prowadzi do dobra, a inne wiary sprowadzają na ludzkość nieszczęście. Nie rozumiem. Zaliż na tym polega credo Wiary, inna może być perspektywa Boga, który zechce dokonać zbawienia w obliczu choćby najmniejszego dobra, wypływającego z człowieka który błądzi przez większość swojego życia, bo Bóg jest miłosierny. Żadna Wiara nie każe stawiać człowieka w roli hegemona, któremu wolno wszystko, bo jest panem tego kruchego świata, a to prowadzi w krótkiej już perspektywie do – wojen, niepokojów, albo merkantylnych wynaturzeń – w sensie sprowadzenia życia i bliźniego do roli banknotu. Ohydne.