Półtora drabble z mowy jaskółczej

 

jaskółki-wiersz-1-anime gif

graphics CC0

Tomasz Kucina

Półtora drabble (150 słów) – z mowy jaskółczej-

Pod Greenpeace w Amsterdamie anonimowy performer POSTANOWIŁ ZROBIĆ JASKÓŁKĘ, chciał przez chwilę poczuć się jak Kumi Naidoo, zapragnął być rysunkiem ptaka z pustyni Nazca Pampas de Jumana w Peru, żółtobiałą krechą wyżłobioną w czerwonym żwirze geoglifów, spróbował też zamknąć oczy, posiąść wyobrażenie, by zrozumieć KIM NIE JEST W DOSŁOWNYM ZNACZENIU. Wszyscy ZIELONI GUŚLARZE patrzyli nań jak na kosmopolityczną plamę jaskółczego pleonazmu. Stając na jednej nodze wyśpiewał wszem i wobec o kontynentach gdzie mieszka z wyjątkiem Antarktyki, zaświadczył że umie migrować, że żyje pod ochroną, a lotna aerodynamika jest darem białych Aniołów w prezencie. Opowiedział im niebo, łączące w pary monogamiczne, a nie irracjonalne SEKTY, o potomstwie jaskółczym wysiadywanym z partnerką pod normą bliskich im parytetów, i o Świętym Franciszku z Asyżu, braciach – ptactwu licznie go obsiadającym, choć patron wiosny nie uczynił. ZIELONE MÓZGOWCE łypały nań spode łbów – jak na wredne ptaszysko, pukając w głowy, skrzeczeli chórem:

„Co ty pierdolisz*… CZŁO-WIE-CZKU?!”.

*drabble – gra słowna, krótkie fikcyjne dzieło literackie, napisane prozą, zamknięte dokładnie w 100u słowach (nie licząc znaków interpunkcyjnych), czasem stosuje się krótsze formy – 50cio słowne, tzw. dribble, albo dłuższe – 200 słowne, drubble, oraz wersję pośrednią – złożoną ze 150 słów, one and a half drabble. Celem ostatecznym drabble najczęściej jest zaskakująca puenta.

szlaczek01

Warneńczyk legenda

graphics CC0

żartobliwy tekst – o cechach opowiadania lub legendy niewspółczesny, w charakterystyce klasycznej rymowanki.

Tomasz Kucina

Warneńczyk legenda–

[dygresja osjaniczna]

polskie żmudne legendy – bitwa pod Warną
zatrzymać to tureckie jarzmo
próbował polski król – i poprowadził armię
dlaczego tam poległeś w chwale na sztandarów farmie?
w krucjacie przeciw Osmańczykom z agresywnym planem
a któż to face to face nakazał stanąć ci – z sułtanem?
dwudziestoletni niedojrzały królu
opłakujemy ciebie w kraju – w smutku – oraz bólu
kto zwróci życie zadba o majestat? meandry dyplomacji
nie zaprowadzą ciebie do kanonizacji
ach zła strategia. zerwałeś traktat w Segedynie
a legat Cesarini na purpurach i cicho
siedzi sobie w gminie. co za licho?
widziałeś co z Bułgarem no i z Serbem zrobił Turek?
w jasyr brał matki – lecz znacznie więcej córek
więc wojna? po tobie droga wolna do Bizancjum
Konstantynopol przemianują rychło w Stambuł
Serbów tu nawet nie ma – i za mało mieczy
a sam wołoski hospodar w odsieczy
ta garstka Węgrów i witezie Hunyady’ego?
po których przejdą hordy – nie zostawiając niczego
galer weneckich i papieskich brak. oj będzie gorzko
sułtan Murad przez Dardanele a potem i Bosfor
zgrabnie przeprawił oręż na czele janczarskiego wojska
i czeka już na ciebie. armaty ciągnie. ochoczo konie chłosta
niewielu gości krzyżowych u boku twego Władysławie?
a takie ci czynili fochy żeś w niechrześcijańskiej sławie
dziś – chętnych brak i nikt nie nadstawia karku
za murami wenecką lub papieską grają kartą
dlatego poniosłeś klęskę zatraciłeś życie
lecz ludziom mało – dobrej woli
nadwerężają chwałę króla w kolejnym micie
kto? to intryganci obleśni puchacze historii
dorabiają ci gębę udając sowicie
że sumują legendę w chwale oraz glorii
choć ciała twego nie znalazły wataha i tureckie lordy
w kraju nad Wisłą złożono niejasne raporty
i nikt o niczym nie wiedział – pełno teorii:
czy żyje król? czy umarł król? a może gdyby
w tureckim bunkrze siedzi: zakuty w dyby?
podobno już po śmierci widziano ciebie w Portugalii
jako Henryka Alemano przybyłeś z góry Synaj w stali
uciekłeś do Franciszkanów z pola bitwy w habicie
w klasztorze Świętej Katarzyny skryłeś i tam przeżyłeś życie
że do Lizbony przyjechałeś od Alfonsa króla otrzymałeś dar
a to była posiadłość Madalena de Mar
że cię rozpoznano po sześciu palcach u stopy
że miałeś piękną żonę Annę bez cnoty
i dzieci dwoje ci urodziła: Zygmusia i Basię
i że jadłeś
żur na kiełbasie w pustelni Santiago de Compostella
i zamknąłeś się w celach – tam ta – ra –ram!
że czeski magnat Lew z Rozmitalu
widział ciebie w kwietniu a może już maju – tam
albo na innym balu
nie znaleziono ciała. ni żaden ślad nie świadczył
że król dwudziestoletni przeżył że spotkał go ten zaszczyt
zawsze ktoś w nową bajkę wierzy w pociotkach
król Władysław Warneńczyk – nie przeżył. i kropka.