Dumne posągi

 

graphics CC0

Tomasz Kucina

Dumne posągi–

teraz wiem. ciężar żyje.
wyrasta z gzymsów
z kamiennych torsów i bazaltowych oczodołów.
zaciężna masa z postumentów
może ożyć gdzie zechce.
dla przykładu
jako rodzina wydostająca się wprost
z dakarskiego wulkanu w Senegalu.
ożywa z krateru afrykańsko-odrodzona
aktywizuje posąg kobiety lub jej męża
unoszącego ich latorośl
na sztabie ramienia z cyzelowanego brązu.

włókna cenotafów są zaczynem. strzegą prawdy.
kształtują kurs i puls przykładowej epoki.
w Myanmar ogromny posąg Buddy w pobliżu
Świątyni wskazuje palcem na miasto Mong La.
okryte niechlubną sławą.
gdzie kwitnie prostytucja.
handel prochami
i gatunkami zagrożonych zwierząt.
bóstwo wygraża. obraca kołem Dharmy.

w Meksyku w Isla Mujeres i Cancǘn.
multimilionerzy w płetwach i pod tlenem
zaglądają aż na dno Morza Karaibskiego
by odwiedzić posągi biednych anonimowych wieśniaków
w zaskakujących pozach
wtłoczonych przez Jason’a de Caires Taylor’a
w rafę koralową
żądza celebry i przepychu – kontra –
cicha ewolucja atolu.

więc oto zrozumiałem…
że ciężar żyje. raczkuje w moralnych zasadach.
a w moich wierszach jawnie umilkła statyczna pycha
zaś cichszy człowiek wyrzucił balast i śni.
w Stolicy przy klasztorze Wizytek
odwiedzisz ławeczkę księdza Twardowskiego
i tam odnajdziesz pewien mechanizm.
naciśnij przycisk – odsłuchaj kolejny ślicznie ludzki wiersz.
odkryj prostotę
której u mnie – nigdzie nie doświadczysz.

etyka to masa galaktyki. zaczarowana Alicjo
za posągami „królika goń!” z własnym „androidem”…
zawrzyj Traktat Królewski w Gnieźnie.
zetknij się z przewodnikiem. poczęstuj
niedźwiedzia Wojtka cukierkiem.

na fortepianie Rubinsteina w Łodzi
zagrasz tylko po prawej stronie tego instrumentu.

a do kufra Reymonta nawet nie zajrzysz bo
przysiadł na nim sam maestro od Jagny
i pilnuje z klasą – tradycyjnej Polski.

choć kufer to ponoć podróżny
i selfik galerianek przy Pałacu Kindermanna...

gdzie upuściłem latem rożka.

 

Fotka

   graphics CC0

Tomasz Kucina

Fotka–

w książce kucharskiej
znalazłem czyjeś stare zdjęcie

mój Boże…

niezidentyfikowana gawra roboli
przy uchu wrastają w czyn spocone bakenbardy
jak kiełki rzeżuchy posadzone na wacie
w oknie tego działu montażu fabryki
brudne szklanki a z grzałki pręty zaśniedziałe
syczą jak wąż i iskrzą w herbacie batumi
plakaty gołych bab na zardzewiałej szafce
wypinają zadki

w imadle gruba śruba
kanapka owinięta w gazetę na blacie
już prawie słyszę że świat pęka
młoty łomoczące w blachy upaprane w smary
ktoś w kufajce zasuwa w żeliwo w amoku
wspawane w twardy korpus tej cywilizacji
o której tyle mi opowiadano
w zimowe niedzielne popołudnia

a dziś styropian to tylko kokon izolacji
bo nie chce być fasadą marzeń o wolności

i stale bracie szykuj na coś kesz