Do teatru

venice-2490742__480

Tomasz Kucina
Do teatru –

sprofanowane marzenia
w kopercie podróży
twarda mi prycza twego pępka
jakby zalakowana
i obręcz barkowa
spina dreszcz w kabłąk
czerwone szpilki
szminka
rozkminia słowa

jeszcze ja
Biała poszetka
w górnej kieszonce marynarki
bukiecik w butonierce
parkury
w mózgu
męska godność pod paskiem

ty jesteś gaz
uwodzą
transmitery duszącego zapachu
z szamerunku zasłony
kleją wzory
kształtnego ciała

znowu ja
z wyszukanej uprzejmości
z persyflażu
spoglądam w układ wklęsłych brwi
w twoje
szare oczy

wychodzimy?

Dywagacje frustrata

graphics CC0

Tomasz Kucina

Dywagacje frustrata-

 

Uczeni, robole, czyszczący obory
Ci pierwsi, kolejni – są ze mną na pan
Choć mają, [tyż prowda], nieliczne walory
Zamykam w pokoju, odcinam od dram

I siedzę w fotelu wpatrzony w tynk ściany
Rozmowa z sumieniem – pasywny gros myśli
Chore otoczenie w sobie zadufane
Zagląda przez okno, wściekle, z nienawiści

Mój wzrok jest daleko, i blisko nie będzie
Nie patrzę przez okno, lecz sięgam daleko
Me myśli szalone są nigdzie i wszędzie
czarne jak smoła, i białe jak mleko

Odrzucę schematy, dogmaty, wskazówki
I pójdę przed siebie, gdzie rzuci mnie los
Strategie, idee niewarte złotówki,
Porzucę te maski, i wyjdę przed klosz

Nieświeże oddechy w tramwaje wtłoczone
Czcze wsparte na kole oblicza szulerskie,
Umysły na cyfry, umysły uczone
Kobiety na szpilkach, ich kształty anielskie

I liście pożółkłe we włosach frustratów
Ogórki kiszone przy wódce na stole,
Uściski pijackie wymiętych kamratów
I szmaty i koty, rozdarte na kole

Robiących za chóry, wiszących w więzieniach
Płaczących w butelkę, pijących do dna
Zapartych w sedesach, rzeźbiących w kamieniach
Nie śpiących do rana, wstających – w świt dnia

(wiersz wczesno-młodzieńczy. T.K.)