Kot Odo i sople

graphics CC0

Tomasz Kucina

Kot Odo i sople–

 

zimno, choć grudzień nieco pasywny, Odo niczym bajkowy kot
przeciąga na śniegu, czarne futro – lśni
od feomelaniny. nawis z kontrastu strąconych sopli

zagrały jak Jankielowe cymbały gdy grzbietem po nich
przeciągnął, upuścił pazurki w śnieg jak drążki z palców
wypadły. pod parapetem to koncert – a gra czarny kocur

śnieg sypie. wozownię, bociana gniazdo przyprószył, żuraw
kłania się studni. ogródek lecz nie u tej panny Zosi szczęka ząbkami
z zimna. kot nie „wykrada się z łozy” i nie „prześmiga po łące”

w „jarzyny” nie „skacze” czy „sad” – bo nie potrafi – jak w epopei
u pana Wieszcza – w księdze XI – i w wierszu: cztery osiem dziewięć.
to inna duchowa pora roku. w zamian masz…

bożonarodzeniowy śnieżny fluidów kutner – i blask słońca,
roztkliwia Muzy nad innym zupełnie folwarkiem, a ślepia tego kota
Odo – są szkliste i cierpkie, jak szron – w likierze benedyktyńskim

Kot Wania od Konwickiego

graphics CC0

Tomasz Kucina

Kot Wania od Konwickiego-

Konwicki był cholernym kociarzem, kot Iwan ma nawet konto na facebooku
Szymborska pewnie rzekłaby: „umrzeć, tego się nie robi kotu”
a jednak odeszli, przekraczając granicę własnej rzeczywistości
wkroczyli do wszechświata „gdzie koty mają wielkie wpływy i kolosalną pozycję”
może ten najsłynniejszy kot PRL-u jest teraz lwem poezji, bywalcem salonowym
tam, za wymiarem literatur
gdzie pulchny Putto zakrada do baroku z zamkniętą księgą w ręku
niczym motyw dekoracyjny z pomnika Nepomucena

w krainie lirycznych mikrofonów
na powrót pan Tadeusz udziela wywiadów, nikt o rodzinę, znajomych, i twórczość
wszyscy anieli pytają tylko o kota
nie tego z Cheshire, od Alicji i czarów
którego uśmiech „trwał jeszcze przez pewien czas, gdy reszta już dawno zniknęła”
czworonóg kapryśny i bezczelny, z podniesionym wąsem
opowiada świętym bajki, jak sam Krasicki o swoich kotach w „Myszeidos”

ma własne poglądy na życie, heroikomiczny, drugi kot Mruczysław
wróg prawdziwej religii, nauki, i sztuki
naturą bliższy Behemotowi, u Bułhakowa zyskał alchemiczne uznanie

Julia Hartwig wyzwała go wczoraj od „gangsterów, oszustów i wyłudzaczy”
bo wielka w niej demoluje „potrzeba kochania”
wśród „szklanek i kieliszków” ustawionych na chmurce podniebnego landszaftu

u Porazińskiej wchodził po drabinie
na ostatnim szczebelku, stwierdził: „lepiej wróbel w garści niż gołąb na dachu”,
pan Perrault spadł w butach z kotem, z kalenicy,
ile było krzyku prawo musicalu, gdy w teatrze Roma Eliot sprzedał ”Koty”
.

wiersz inspirowany tekstem Janusza R. Kowalczyka. Wiersz jest promocją tego tekstu.