Warneńczyk legenda

graphics CC0

żartobliwy tekst – o cechach opowiadania lub legendy niewspółczesny, w charakterystyce klasycznej rymowanki.

Tomasz Kucina

Warneńczyk legenda–

[dygresja osjaniczna]

polskie żmudne legendy – bitwa pod Warną
zatrzymać to tureckie jarzmo
próbował polski król – i poprowadził armię
dlaczego tam poległeś w chwale na sztandarów farmie?
w krucjacie przeciw Osmańczykom z agresywnym planem
a któż to face to face nakazał stanąć ci – z sułtanem?
dwudziestoletni niedojrzały królu
opłakujemy ciebie w kraju – w smutku – oraz bólu
kto zwróci życie zadba o majestat? meandry dyplomacji
nie zaprowadzą ciebie do kanonizacji
ach zła strategia. zerwałeś traktat w Segedynie
a legat Cesarini na purpurach i cicho
siedzi sobie w gminie. co za licho?
widziałeś co z Bułgarem no i z Serbem zrobił Turek?
w jasyr brał matki – lecz znacznie więcej córek
więc wojna? po tobie droga wolna do Bizancjum
Konstantynopol przemianują rychło w Stambuł
Serbów tu nawet nie ma – i za mało mieczy
a sam wołoski hospodar w odsieczy
ta garstka Węgrów i witezie Hunyady’ego?
po których przejdą hordy – nie zostawiając niczego
galer weneckich i papieskich brak. oj będzie gorzko
sułtan Murad przez Dardanele a potem i Bosfor
zgrabnie przeprawił oręż na czele janczarskiego wojska
i czeka już na ciebie. armaty ciągnie. ochoczo konie chłosta
niewielu gości krzyżowych u boku twego Władysławie?
a takie ci czynili fochy żeś w niechrześcijańskiej sławie
dziś – chętnych brak i nikt nie nadstawia karku
za murami wenecką lub papieską grają kartą
dlatego poniosłeś klęskę zatraciłeś życie
lecz ludziom mało – dobrej woli
nadwerężają chwałę króla w kolejnym micie
kto? to intryganci obleśni puchacze historii
dorabiają ci gębę udając sowicie
że sumują legendę w chwale oraz glorii
choć ciała twego nie znalazły wataha i tureckie lordy
w kraju nad Wisłą złożono niejasne raporty
i nikt o niczym nie wiedział – pełno teorii:
czy żyje król? czy umarł król? a może gdyby
w tureckim bunkrze siedzi: zakuty w dyby?
podobno już po śmierci widziano ciebie w Portugalii
jako Henryka Alemano przybyłeś z góry Synaj w stali
uciekłeś do Franciszkanów z pola bitwy w habicie
w klasztorze Świętej Katarzyny skryłeś i tam przeżyłeś życie
że do Lizbony przyjechałeś od Alfonsa króla otrzymałeś dar
a to była posiadłość Madalena de Mar
że cię rozpoznano po sześciu palcach u stopy
że miałeś piękną żonę Annę bez cnoty
i dzieci dwoje ci urodziła: Zygmusia i Basię
i że jadłeś
żur na kiełbasie w pustelni Santiago de Compostella
i zamknąłeś się w celach – tam ta – ra –ram!
że czeski magnat Lew z Rozmitalu
widział ciebie w kwietniu a może już maju – tam
albo na innym balu
nie znaleziono ciała. ni żaden ślad nie świadczył
że król dwudziestoletni przeżył że spotkał go ten zaszczyt
zawsze ktoś w nową bajkę wierzy w pociotkach
król Władysław Warneńczyk – nie przeżył. i kropka.

Dzieje Perseusza

graphics CC0

Tomasz Kucina

Dzieje Perseusza –

W Argos panował Akrizjos
Nie był to dobry król
Miał śliczną córkę Danae
Kochał ją cały dwór

Król nie był jednak szczęśliwy
Bo – bał się o swój byt
Gdyż mu wróżyła wyrocznia
Że wnuk mu wejdzie – w szyk

Kiedy Danae dojrzała
Wypełnił się wróżby mit
Obmyta wszak złotym deszczem
Zeusa wybrana Miss

Aż w końcu powiła syna
Śliczny był bobas ów
Dano mu imię Perseusz
A król ze złości – spuchł

Więc uknuł pomysł szatański
By się ich pozbyć – stąd
Zamknął ich w wielkiej skrzyni
I w morza rzucił – toń

Płynęła skrzynia po wodzie
Był taki bogów plan
Żal im było – tych dwojga
Więc dołożyli fal

Kufer dopłynął do wyspy
Co się Serifos zwie
I tam znaleźli swe miejsce
Matka i syn – już wiesz

Szły lata dni i miesiące
Perseusz dojrzał w mig
Ach – wszystko byłoby dobrze
Gdyby nie – uczuć plik

W Serifos król Polidekes
Już popadł prawie w szał
Szukał na gwałt małżonki
Czas – lata batem gnał

Na złość ci poznał przypadkiem
Śliczną Danae – gdzieś
Zauroczony w dzierlatce
Już – nie mógł spać – i jeść

Pragnął ją pojąć za żonę
(Pewnie – by rzekła – tak)
Ale Perseusz zaborczy
Nie chciał ojczyma – znać

Toć Polidekes zawodził
Na cóż mu było żyć
Skoro ta piękna Danae
Nie miała – jego – być?

Więc zmyślił genialny fortel
Udał – że inną chce
A była to Hipodamia
Ojnomaosa gen

Królewna z wyspy Elidy
Z nią ślub się odbyć – miał
I Polidekes głosił
Że wkrótce nie będzie sam

Więc wszyscy jego dworzanie
Wołali – wiwat król! 
I szykowali prezenty
Co młodym dać – na ślub?

O – jeden tylko Perseusz
Siedział skromnie i zmilkł
Bo nie miał nic szczególnego
Co by królowi zbyć

Myślał – i myślał – bez przerwy
Toż króla trzeba czcić
A prezent musi być godny
By nie znieważył – czci

Gdy przyszła na niego kolej
To przyrzekł wobec i wszem
Że skręci głowę Meduzie
Oj – nie zawaha się!

Na to czekał monarcha
Wyzwaniu poklask dał
Pochwalił ci Perseusza
Lecz fortel – za tym stał

Mniemał iż młody pyszałek
Szybko poniesie śmierć
Meduza – najmłodsza z Gorgon
Nie da – pokonać się

Perseusz wyruszył w drogę
Lecz – dokąd było iść?
Atena mu doradziła
By Starek spytał złych

Starki zwane Grajami
Wzute w jaskini pleśń
Siwiutkie od urodzenia
Żałobną ciągły pieśń

Te wiedźmy o jednym oku
I zębie jednym – też
Którego sobie w dodatku
Poży-czały – by jeść

I dostał od nich hełm złoty
Niewidzialności cud
Buty skrzydlate – by latać
Wśród Gorgonświńskich kłów

A z Gorgon były – trzy siostry
Z rąk brązowych ćmił blask
Włosy z wężów uwite
I skrzydeł złotych – las

Najmłodsza była Meduza
W jej wzroku wił się syk
I w kamień – ten się przemieniał
Kto – zerknął w trupi sznyt

Te wampy spały nad morzem
Koszmarne miały sny
Perseusz stanął doń tyłem
By nie oglądać – ich

I widział w lustrze odbicie
Gdy – ciął Meduzie łeb
Sierpem co dał mu go – Hermes 
Złodziei bóg i kiep

Z rozciętej szyi Meduzy
Skrzydlaty skoczył koń
I tak narodził się – Pegaz 
Sklepień niebieskich – dron

Gdy się zbudziły dwie siostry
Za późno było już
Odleciał Perseusz w butach 
Skrzydlatych – w nieba róż

Nie mogły go – też zobaczyć
Na głowie miał złoty hełm
Stał się więc niewidzialny
Jak nieuchwytny – cel

Gdy pruł nad klifem Etiopii
To spostrzegł nagą gicz
A była to Andromeda
Słodka jak wina – kiść

Ledwo oddana Smokowi
Co pustoszył ten kraj 
Cielesna niewinna ofiara
Wotywny – ludu – dar

Uwolnił – ją – więc Perseusz
I zabił smoka w mig
A potem z nią się ożenił
Ich miłość jak morza wir

W końcu – powrócił do matki
Przedstawił żonę – jej
A wszyscy tacy szczęśliwi
(To na uwadze – miej)

Zaś żądny król Polidekes
Pod nieobecność syna
Chciał się ożenić z Danae
I taki – miał być finał

Lecz – koniec wszelkich nadużyć
Perseusz skarcił – go
Pokazał głowę Meduzy
Zmieniając w kamień tron

I całe odtąd królestwo
Wyspa Serifos – też
Okrzepła białym marmurem
Los czasem – straszny jest

Później Perseusz i matka
Do Argos wzięli kurs
Wraz z nimi Andromeda
Przy mężu – to nie mus

I wtedy się dopełniło
To – co miało się stać
A wszystko przez te – igrzyska
(Na cztery lata – raz)

Ach – mnóstwo stanęło śmiałków
W szranki – by zdobyć laur
I całe pytało Argos 
Kto dyskiem rzuca – w dal?

Do boju stanął Perseusz
Gdy puścił w niebo dysk
Ten – z dłoni mu – wyśliznął
I trafił dziadka w pysk!

Tak przewidziała wyrocznia
Taki tu miał być finał
„Akrizjos utraci życie
A wnuka – to będzie wina”

Dziś w Argos nowego króla
Wybrano skoro czas
I został nim sam Perseusz
& Andromeda – z gwiazd

I żyli odtąd szczęśliwi
A razem z nimi lud
Bogowie pili ambrozję
Zaś ludzie – słodki miód

A ściętą głowę Meduzy
Atenie dano – raz
Ta – wpięła ją w swoją tarczę
By wrogów zmieniać – w głaz!