Melancholia bis

graphics CC0

Tomasz Kucina

Melancholia bis

przywykli. życie to fraktal z Andy’ego Warhola / mój mistrz!

jak namalować duszę NARODÓW?
wybudzić z onirycznych wizji. co złowróżbną wolą
zbiorowych kontekstów – jak u Malczewskiego?

w nowym mieście najdoskonalsze bywa tylko ciało!
radosne. otoczone kultem
skula ramiona w papirus z fetyszem metabolizmów
wytrawione kwasem w nadruku modystek.

w systemach uzurpacji gruchają marakasy fingują wuwuzele.
szur szur. szast prast. … i z bicza strzela następna epoka
trwa trans piaskowych już nieco cichszych instrumentów.

to „melancholia bis” rodowód z Malczewskiego.
współczesne dzieci Saturna z obrazów
oparci o sztalugi plują wysiękiem niklowanych zmysłów
do industrialnej butelki podświetlonej na parapecie.

fotonów ruch. miraż. przesyt metaloych rekwizytów.
choć nie powstańcy – lecz jeszcze ludzie przez chwilkę…
choć bez kajdanek – to zdecydowani na niewolę?!

alegoryczne „dzieciokwiaty” w samogwałcie zbiorowym
własnych interesów. w ornamentyce elektrycznych skrzypiec
w głowie im Harley Benton. litografie Marilyn Monroe. wierzą
w hieroglify i księgi lecz odpinają ze ścian karabele i proporce!

Mao Zedong wulgarne usta pacykuje im czerwienią. przetwarza
w pomidorowe puszki… źli. niedołężni. starzy… suną do okna
jak ponure chochoły! za tamtą granicą – kompromis wolności…

przeklina… czarna epokowa melancholia.

*tekst m.in. nawiązuje do dzieła Jacka Malczewskiego pt. „Melancholia”, obraz jest alegorycznym opisem epoki w której żył artysta-malarz, pośrednio do twórczości Andy’ego Warhola – tu tylko symbolicznie.

Sepia

1photo

graphics CC0

Tomasz Kucina

Sepia–

w promieniu – na parseku słońca

obrady klinicznego snu
referat z banicji – oddajesz mi opis

proso powiek drga tonicznie
bezimienne kalorie oniryczne
dreszczy przymglonych zwoje
to znaki z przepony istnienia

oko perskie mruga do Morfeusza
w bioelektrycznych wyładowaniach snu

z elektro_ence_falo_gramu
migają pulsary przysłoniętych gałek
całkiem irracjonalna osnuta w kokon
i lepkość pajęczych suchych warg

przeplatasz sieci mózgu
przez zachłanną światłość – motorycznym bodźcem

kliniczne gromy
na kropelkach z mistyki
jak odruch światła po rosie
pełgających oczu z azuryntu

otwierasz je dyktują kształty
jawa to golem – czy omam utleniony z blasku?

spocony kark odwracasz
toksyczne drżenie rąk paruje
gdy rozsypują się ćmy
po cieniach sklepień naszego dormitorium

rozbrzmiewa lutnia ckliwej nadświadomości
taktyczne zbratanie dusz – to cały sens i dobro

kojarzę nas w dualny absurd
znów pragnę poczuć tak jak ty
pytasz co robię ?
opowiadam ci tylko – twój skroplony sen

co czarem jest epilepsji
obudź się – znów ożyj … wracamy stamtąd

w promieniu – na parseku słońca