Rach ciach

graphics CC0

Tomasz Kucina

Rach-ciach

zamęt uczynny niczego winny

liczne usterki

nudne przymioty

stres czy wymówka. znurzenie.

boga z księżyca. czy z europy

wszystko u was

doceniam

w krzywym zwierciadle

ujrzałem siebie

farsa. derywat pokoleń

podmiot liryczny

urząd hipsterski

tron

a może taboret?

społeczna sraczka

tremens delirium

traktat rozprawa

totalizator sportowy

puszczone przodem

sprzeniewierzenia

totalitarne narody!

poeta bury bez przyrodzenia

wdzięku narcyzmu

wredna maszkara

bez czci. pod wiatr…. mimochodem

dyplomatyczna

słodka zakała

sól okraszona miodem

korny lecz dumny i niepodległy

wilk i baranek

okno webowskie

głodny paciorek sarkazmu

co szuka dreszczy

szczodrych objawień

pośród ludzkiego marazmu

nie zauważam chociaż rozumiem

że generuj€ koszty

francuski piesek

krem delikates

zadziorny atmo-sfe-ryczny

szalony zimny zafiksowany

może polisemiczny?

zimą czy latem

zmierzam do celu

nigdy nie biorę… w czapę!

okoniem staję

systematycznym

broniąc czasami kitu kaperów

ale dyplomatycznie!

to co zbyt cenne sercem szachuję

kiedyś dostałem lecz nie oddałem

dobrą… wierną kobietę

szanuję gejów

choć nie przystaję

do nich w ogóle!

macie…

swojego poetę

W ich rozumieniu (my tubylcy)

graphics CC0

Tomasz Kucina

W ich rozumieniu (my tubylcy)–

(mają nas za dzikusów – dokonaliśmy raptem wyboru)

 

ruch Turaga przemawia w rozumnym języku Raga

tak wypada – postanowiliśmy w końcu

pozostać rasowymi tubylcami na wyspach Vanuatu
i zrobić sobie raz – a dobrze malując księcia Filipa męża
najjaśniejszej królowej Elżbietyna czarno – i mianując

na tangbunijnego guru czyli uczynne bóstwo górskiego ducha

jako uczciwe plemię Yaohnanen wyczekujące przez wieki
na prowiant – wpatrzone w niebo przez trójząb Pacyfiku
w potrzebie dobrobytu z rdzennym mesjaszem Johnem Frum’em

zadecydowaliśmy rozkrzewić w genie – swój powab tubylczy

a żyje nas tu wielu – bardzo wielu bez opp-shoppingu
na prowincji poza pozorowanym rajem niklowanej Melanezji
w Papui-Nowej GwineiKaledonii nawet w hinduskim Fidżi

czekamy na US Navy-fortece pod technologicznymi banderami

my – rdzenni Kanakowie wyznając kult statków towarowych
wierząc od zarania dziejów
że biali wykradli Bogu tajemnicę produkcji dóbr materialnych

zbudujemy własne doki lądowiska i hub’y – zaprowadzając tu pokój

zaś miejscowe kakao taro pochrzyn korale i wołowinę
zamienimy na broń pojazdy i urządzenia wysoce mobilne
już wybraliśmy sobie praktyczny rząd tubylczy

a w New Hanover Island czekamy nurtów republikańskich

desegregując się rasowo – współczujemy buńczucznej masie nadludzi

*wiersz rozwojowo-postępowy z nutką żartobliwego niepersonalnego sarkazmu
* w nawiązaniu do melanezyjskiej legendy – o tubylczym kulcie statków towarowych