Chiara i wszystko własne

graphics CC0

Tomasz Kucina

Chiara i wszystko własne–

gwałt na Lampedusie.

koczujący po molo Bejowie Tunisu.
współczesne tsunami w obozie karapaksów.
bydlęce odruchy w chuci animalnej.
gamety żółwi w dołach.
tu zachwyt budzi młodziutka Chiara
pelagijska piękność z plaży królików.

wiklinowy koszyk założyła na głowę.
boldem z letnim deszczem wytłuszcza szyldy
włoskich pensjonatów.
cholera leje. a ona przechodzi obok ośrodka azylantów.
pulsuje rapem
audio-Terraferma.

spokojnie. niebawem w jej rów mariański
spuszczą batyskafy.
na samo dno rapu. melorecytując z diagramów
o waginowej pogodzie. wówczas
grzeszna aż lepka niczym lasagne’a z Napoli
odruchowo wpadnie w tumany sprośnego kurzu…

i zbełta z farszem
cały ten samczy świat plemiennych absmaków
afrykańskich żądz.
to będzie walka freestyleowa
na którą notabene
nie podpisała żadnego kontraktu.

* tekst fikcyjny, w charakterze tylko imitowanym. Wszelkie ewentualne podobieństwa do wydarzeń, osób czy sytuacji będą więc zawsze przypadkowe.

* tytuł utworu jest zaś humorystyczną onomatopeją tytułu znanego niemieckiego kryminalnego serialu, choć treść wiersza nie jest w założeniu groteską.

Sygnatura – do mojego mema

 

mem płeć świąteczny

własna grafika; CC0

Tomasz Kucina

Sygnatura – do mojego mema

Otóż mamy tu obrazek w orbicie parodii społecznej. Bezpardonowa wojna środowisk o multikulturowość płci w Polsce w ostatnim czasie przekracza granicę dobrego obyczaju czy smaku. Dlatego powstał ten mem. Spotykamy tu bałwana i kobietę, czyli nie do końca zdefiniowany związek, albo raczej nie do zdefiniowania – w ogóle.

Przechodzę z marszu do meritum interpretacyjnego:

W treści mema (jak się domyślamy) kontrowersyjny facet (tudzież memowy bałwan) reprezentuje modny ostatnio absurdalny pogląd w nieograniczonym respektowaniu ludzkich praw i przywilejów przy doborze lub wyborze płci kulturowej, (bo przecież miejmy nadzieję że nie płci w stricte fizycznym znaczeniu – wszak musiałoby się to zrealizować poprzez ingerencje chirurgiczną? Oto dramat jednostki i ułomność w jej asocjacji, no ale takie postawy i problemy się wydarzają.); Tudzież w przerysowanej i parabolicznej wymowie ta osoba reprezentuje raczej śnieżnego chłodnego spekulanta – a absurd sytuacyjny wyznacza w memie charakterystykę groteski a nawet farsy. Śmiało możemy więc potraktować narysowaną postać jako lobbystę mulikulturowości, lub jej przedstawiciela. Widzimy też kobietę bez szacunku do siebie nagą i bez zahamowań – być może wymagającą społecznej tolerancji płcio-kulturowej, lecz w zamian nietolerancyjnej i inwektywnej w kontaktach bezpośrednich, w rodzinie.

Istnieje inny kierunek interpretacji tego mema, tutaj facet – bałwan nie reprezentuje mulikulturowych grup, a tylko przy okazji tradycyjnego Święta katolickiego we własnym domu próbuje udowodnić samemu sobie (i przy okazji partnerce), że być może nie musi wcale agitować opresyjno-retorsyjnych mniejszości tożsamościowych, i ulegać modom cywilizacyjnym, wszak całkiem sprawnie oraz naturalnie czuje się w tradycyjnym związku z partnerką. Postanawia więc (przez chwilę) przyjąć demonstracyjną postawę i zmierzyć się z rolą „zimnego samca Alfa”, dla przykładu sugerując się celowo uznanym nieco szowinistycznym męskim kinem z lat dziewięćdziesiątych… i jeszcze „w imię zasad” – co wyraźnie emanuje z jego wypowiedzi (z chmurki w memie) i ubrane jest w dość kolokwialne żeby nie skonstatować wulgarne znaczenie. Szybko jednak partnerka wyprowadza go z błędu – dosłownie w jednym zdaniu wykładając istotę rzeczy i porównując mężczyznę do równie zimnego ale raptem – życiowego bałwana. Bałwan na kanapie dosłownie może więc reprezentować nie tyle ulepiony ze śniegu abstrakcyjny obiekt, ile być bolesnym stanem świadomości tego mężczyzny i powodem jego impulsywnej artykulacji, ewentualnie może też kompilować z alegorycznym wolumenem kompleksów egzystencjalnych całej epoki „niesamców”, z którą mężczyzna się nie identyfikuje osobiście – zaledwie kurtuazyjnie toleruje inne wrażliwości. Prezent na kolanach śniegowego celadona będzie wtedy – pretekstem. Można potraktować go jako synonim osobistego i nagłego sprzeciwu jednostki wobec zbiorowego społecznego buntu płci (czytaj: tożsamości) i taktycznych manipulacji w definicjach dotyczących samej genetyki. To taki pakiet bzdur zapakowany i owinięty wstążeczką. Zupełnie tak jakby kanapowicz chciał powiedzieć partnerce: „dziś przyjmuję pozę démodé – zimnego skur….na i nie dostaniesz ode mnie tego opakowanego w kolorowy papierek prezentu – kochanie, a tym pewniej, że mamy Święta o charakterze konserwatywnym”mężczyzna wyznacza rygor jakby nie rozumiejąc, że święta Bożego Narodzenia są dla konserwatywnych katolików synonimem miłości, tolerancji i pokoju zwłaszcza w rodzinie. To łagodniejsza wersja interpretacyjna mema.

Na opak – można też paczkę na kolanach bałwana potraktować jako dar ofiarowany mężczyźnie przez partnerkę zza kanapy, a w paczkę kobieta być może upakowała ubrania lub bieliznę?, (zauważamy, że w memie stoi naga za kanapą), oto zaplanowany i buńczuczny performance reprezentantki gatunku – powiedzmy, że parytetowy, to także zaplanowana demonstracja, i w celu zaakcentowania partnerowi by raczył zauważyć jej potrzeby osobiste i zorientował się w swoim „bałwaństwie” i samczym bałwochwalstwie – a nie poszukiwał uparcie tylko tolerancji tożsamościowej dla obcych mu sodomiczno-gomorycznych środowisk i tkwił w absurdalnych analizach poza zbiorem wspólnym własnej rodziny lub związku. Kobieta stoi tam naga, za kanapą, (jak biblijna Ewa) i wygłasza to drastyczne jednozdaniowe oświadczenie do swojego zdezorientowanego w tolerancji płciowej Casanovy – oto ta drastyczniejsza analiza mema.

Obrazek można też zinterpretować zupełnie inaczej. Jako przytyk do nadużyć wewnętrznych w tradycyjnym modelu rodziny – tzn. heteronormatywnym. (jeżeli w ten sposób potraktujemy tą parę, bez uprzedzeń do innych preferencji) wnioski wtedy – są inne. W tej egzegezie będą to ludzie, którzy pomimo rutynowych i żelaznych zasad, które preferują, komunikują ze sobą w te uroczyste Święta katolickie poprzez inwektywy i szowinistyczny hejt dla inności – zaś gruntowny obrzęd katolicki sprowadzają li tylko do sztucznej choinki, kanapy, lodowatych stosunków w rodzinie i właśnie bałwańskiej relacji materialnej. Merkantylne nihilistyczne stosunki w tak rozumianej rodzinie wykluczają konserwatywny ład i są zaprzeczeniem tradycji i szacunku, kanonu społecznego, oraz chadeckich prawideł w życiu rodziny – egalitarnych – zupełnie i podobnie jak chociażby u Mrożka w „Tango”. Dowolna płeć kulturowa (otagowana w memie nagłówkiem) będzie w tym rozumieniu absolutnie akonserwatywnym antyobrzędowym i niekatolickim szablonem rodzinnego współżycia czyli nieprzyzwoitego morale tego związku.

Mem ma oczywiście charakter fikcyjny i symboliczny, i może być alternatywnie interpretowany, czemu dowodzę powyżej, a ma na celu po prostu okiełznanie społecznych emocji, bowiem w oczywisty sposób żadnej ze skonfliktowanych stron – te nie służą.

Interpretował: @zagonbzu