Wspólność steampunk´u

graphics CC0

Tomasz Kucina

Wspólność steampunk´u-

Zaparowana…

na co nam iunctim?
i tak wszystko nas łączy nie dzieli
to może być na przykład…
MOST
stalowe conjunctivitis
ukrwione oko w przestrzeni
wyładowania i burza elektronów
dalekosiężność konstrukcji w ruchu
nasz
wiadukt wspornikowy w Québec
mrugają halogenowe reflektory
w stalowe przęsła nocy
uwodzi
iluzoryczność przyczółków

zmierzamy do przestrzennych celów
najlepiej do Las Vegas kliniczna Barbie w tobie szaleje

jak Iza Miko w „Step Up 5”
szyk akrobacji na TRAPEZIE
uświadomiona konstrukcja hotelarki w molochu
pod gwiazdą z czworoboku okna
ja
nie mam na imię Sean 

nie jestem z miasta aniołów
z integralności wybrałem tylko okulary 3D

analizujesz w trójwymiarze
przez WIĘZY PĘPOWINY
to pobratymstwo w choreografii
kierunków też doświadczam
tyś plama
w wibracji współzależnej barwy
pod szkieletem mostu SYMBOLE WEKSYLOIDÓW
UKRWIONE SERCE I STRZAŁA
dredy steampunk´u
w systemach dysproporcji

nie będę nigdy przynależny
bo nie mam takiej potrzeby

Komisura strun liry

graphics CC0

Tomasz Kucina

Komisura strun liry-

myśl przenika przez mikro-wymiary

tajemne kręgi aparycji
promują połysk strun
ślizgając się po grzebieniach cerebrum
lametą z eonów
ów blask zjada rozrzedzone kontury
budzi niepewną wrażliwość

a wszystko w przezroczach i achromatach

emaliowane spandrele
szkło nieprzezierne
na ścianie gościnnego pokoju
błoga redukcja efektu oślepienia
przenika w zapach i szept
strzelając fotonami po antracytach

obrazy ćmią w tyglu źrenicy i w oczopląsach

a deseń procesu z kolażu Muzy
wymoszcza mą godność i duszę
nie marzę o słowach i dźwięku
nie zastanawiam się nawet
nad
srebrzystą biologią stylowych efektów

myślę o genetycznej etymologii

deliberując nad faktem
kto uczynił
z niej tak unikalny fantom intelektu
wtedy przez prozę życia
przenika obłędne światło
wdrażając moce w istotę zachwytu

choćby i jeden dobry użytek z gwiazd

struny bow branda
jedwabny uślizg aksonu
jak w wardze tygrysa w pazurku tipsa
zastyga jej wasalna nadświadomość
wszczepia się w dendryt i rdzeń
w dyktat synaps kresomózgowia

oto larwa poezji wykluwa motyla

pod którym łagodnieje me zwierzę
żądne krytyki popędliwej materii
ze świata – co klnie i wróży
od fobii i w dysocjacjach 
kolejnych ironistów podróżujących
w tunelach bez światła i ładu