Cywilizacja

graphics CC0

Tomasz Kucina

Cywilizacja-

 

oczy – to drogi oblodzone
chaotyczne lub nieruchome magistrale

zapatrzone
w monotonię kosmosu
a szare komórki umysłów ziemi
przyszpilone nostalgią
krążą
wokół gwiazdy centralnej dość statycznego układu

oczy minorowej planety
jak
zastygły heksagonalny zbiór atomów
w piramidce z kryształków
nie są – spojrzeniem w ósmym przykazaniu
ale… w fałszywce świadectwa – iluzji

ty jesteś
południk zerowy z Greenwich
którego przesunięto – o lat parę
więc chwilowo nie istniejesz
gdy – ziemia jeszcze nie poznała
twojego odpowiednika

ten świat to – viral?
efekt Troxlera
nieruchomy punkt w polu widzenia peryferyjnego
a wszystko co wokół nas – zaczyna znikać
gdy
wzrok zamrozisz – na dłużej

w iluzji żyje ta zimna cywilizacja
choć
lodowce w Alpach zaczęły się już cofać
w wieku gorącej pary absurdów i paradoksu
i od razu
z początkiem – rewolucji przemysłowej

przypis: wiersz nie dotyczy klimatu, choć pozornie treść może to sugerować, dotyczy szerszych aspektów kondycji cywilizacji w procesie zanikających relacji międzyludzkich, lub ich powszechne trywializowanie, które jest kosztem w postępie kultury masowej i technologii.

Miasta neonów

graphics CC0

Tomasz Kucina

Miasta neonów–

 

a – miasta co nie chodzą spać?
a – dłonie które budzą smak?

zegarki zapomniały zasnąć
znów blask dobudził neonów miasto
gdy pytasz – o pozory rasy
z mniej ludzkiej plastikowej masy
bez zgiełku – po godzinach szczytu
zza szczujni wulgarnego syfu
nieporoniona i morowa
pytasz i pytasz – jak mądra sowa
przechodzisz przez tunele czasu
przez blade światło z mego mirażu
przez smak zbyt mocnej kawy
przez triki i roszady
na słowach poplamionych kłamstwem
na prawdzie wypieszczonej – z zaklęć
i na poduszce intelektu
pod prześcieradłem i na wierzchu
dla wyższych erudycji – celów
do ustalonych jasnych reguł
po pachy i po czubek nosa
z ubawu – i gdzie wiersz do kosza
w szyku fasonu i kompetencji
z braku szacunku – może atencji
w imię miłości co jest pierwsza
dotyka centrum Duszy – serca
za powonieniem – wiersza smakiem
siadasz na mnie okrakiem

i pytasz: czym są szwindle miasta?
spójrz – to ta zrzucona nocna – maska