Człowiek

linear-1525080_1280

graphis CC0

Tomasz Kucina

Człowiek-

 

byłeś robotem
ale znów jesteś człowiekiem
gdzieś w tobie
przekrwił się wykres
w rozpoznawalny sygnał
w ciepły dotyk
przez fraktal
linii papilarnej
rozpoznałeś ludzkie geny
z krainy kodów
w krainę szeptów
ze świata funkcji
do świata ślicznej cywilizacji
przez przepływ ciepła
a – nie prądu
wyrażasz czuły zachwyt
teraz
stąpasz po ziemi
choć słyszysz jeszcze uchem cyfrowym
iskra pod
wskazującym palcem
łaskocze
intymne wrażenia

i po co było to napięcie?
opór – i natężenie prądu
zawsze byłeś tak ludzki
i byłeś
rodzajem płci
ty – system binarny
zero_jedynkowo
tuliłeś świat do obwodów serca
do ciepłych przetworników
mrugałeś diodą
symulując oko
rejestrowałeś sygnały
przez gałąź
słonawych erytrocytów
szukałeś
w sobie tożsamości
ty zawsze byłeś człowiekiem
częścią
zbiorowego układu
bo żywy niescalony
i raczej co dzień strzeżony
przez swego
Anioła Stróża i  współczulne układy

 

Pigułki Murti-Binga od Miłosza

graphics CC0

autor: Tomasz Kucina

Jakim to Czesław Miłosz był wielkim marksistą?

Wnioski po przeczytaniu „Zniewolonego umysłu” /Autor: Czesław Miłosz

Pigułki Murti-Binga.
Murti-Bing archeolog z wykopalisk, naukowiec ze wschodu może z Tybetu, nie wiadomo czy był postacią autentyczną czy fikcyjną. Dobra, mniejsza z tym. Miłosz tego nie dociekał. Do rzeczy. Pewnego razu Murti-Bing kontemplując stare sanskryty trafił na swoje kultowe – wiemy już dziś – pigułki. Miłosz a precyzyjniej (jako drugi), bo pierwszy był pan od herbu „Nieczuja” czyli imć Witkacy – zbliżył się całkiem przypadkiem, do tych murti-bingowskich piguek. Musisz wiedzieć: to Stanisław Ignacy Witkiewicz po raz pierwszy użył terminu „pigułki Murti-Binga”- w swoim dziele „Nienasycenie” – a Miłosz temat podchwycił. Te pigułki to panaceum, dla wszystkich co żyją w poczuciu bezładu i bezsensu. Lekarstwem na ludzkie „Nienasycenie” jest od teraz pigułka Murti-Binga. Miłosz zaprasza nas na chwilę do królestwa absurdu, interpretując „Zniewolony Umysł” epoki – pokpiwa i szydzi z okoliczności. Zupełnie (młody czytelniku) jak w filmie „Matrix”, łykasz kolorową pastylkę – i (nie masz jazd – to lepiej), ale nagle służysz deliktowemu ustrojowi. Ot tak, całkiem zwyczajnie, bez emocji i uniesień wpadasz w kredyt uzależnienia zwinnie czerwono-futurystycznego. Jakieś zmysłocuda zapraszają ciebie do krainy utopijnej szczęśliwości, materializm dialektyczny zaczyna się z tobą spoufalać i walczyć z tobą samym o „ideowy rząd dusz”. Ogarnia cię strach przed myśleniem na własny rachunek, ktoś za ciebie gra w tej orkiestrze pierwsze skrzypce, człowiek jest tu tylko instrumentem melodii zbiorowej – napiszmy wprost: normy komunistycznej, i komunikatywnego układu – podporządkowania. Jakie to trudne, i bezczelne, życiem i świadomością ludzi zarządza tzw. Centrum. Nadrzędność roli komitetu zatrważa Miłosza, jego umysł czuje się zniewolony. Wszyscy tu grają, aktorstwo w życiu, w historii, w literaturze, odświętne, i plastikowe. Panowie …Alfa, Beta, Gamma i Delta, to fantomy, lub zjawy zdemoralizowane – pseudoautorytety ze środowiska Miłosza. Łatwo je upersonalizować – autor mógłby, jednak tego nie czyni, świadomie nie używa etykiet. Życie to forma bezpłodnej materialnej zabawy. A system bezkarnie filtruje i flirtuje wszystko i z wszystkim, czyli – indoktrynuje społeczeństwo.

Lecz istnieje też inna gra, bez materializmów, w obronie własnych myśli i uczuć. Przekształca się w trwałą instytucję. Miłosz określa ją mianem: Ketman. Używa on podstępów, forteli by zmylić przeciwnika. Wiele jest rodzajów ketmanów. Ketman narodowy, estetyczny, ketman pracy zawodowej – zatem czynnie utylitarny, wyrasta im powoli ziarenko społecznego opamiętania – w izolacji od zła. Metafizyczna i etyczna rola wychowania człowieka, wszystkie te funkcje niby żyją w zgodzie z tamtym komuszym systemem a jednak sarkastycznie się z niego naigrywają. Poprzez parabolę – antynomię, z czasem również sabotaż inelektualny – realizują własne ukryte marzenia, wbrew czemuś co dziś nazywamy minionym totalitaryzmem epoki. „Zniewolony umysł” to dziewięć esejów napisanych w 1951 roku, a wydanych w 1953. Przedmowę do wydania pierwotnego francuskiego – La pensee captive – napisał Karl Jaspers, a do angielskiego – The captive mind – brytyjski psycholog, logik, i matematyk Bertrand Arthur William Russell.

autor: Tomasz Kucina