Tańczący błazen

graphics CC0

Tomasz Kucina

Tańczący błazen–

[dziewczyna do kina – zamiast teatru ]

—————

zaiste
oczy błazna są tak krwiste
blade dłonie pierrota
w wachlarzu nadętych falbanek
szukają uroku serca
ten arlekin
w strofę wiersza
wstąpił wytwornym szpanem
czego szuka?
emituje
zwodząc umysłu błogostan?
oto trudne jest pytanie
tu odpowiedź
nie jest prosta…
krwistość oczu
bladość dłoni
to przywara jest kukiełcza
sarkastyczne serce – bije
miarodajnym
rytmem wiersza
z ceramicznej maski – patrzy
na świat teatralny kiczu
w tą widownie złą ponurą
gapie – w permanentnym klinczu
smutny błazen dzierży pióro
polihymnia mu chóruje
terpsychora gra na harfie
czulsze rymy
w mózgu niszach
do plastiku dopasują
niebo śmieje się bławatkiem
aniołowie lewitują
błazen tańczy
tu ukradkiem
oczarował ją namiętnie
ty pierrocie
tańcz i rymuj
tak namiętnie
elokwentnie
tyś jest przecież
rymu prymus
niezwyczajnie
nie przypadkiem
z tobą pójdzie dziś – do kina

ta cyniczna colombina
———

Przedstawienie

mim

                                                        graphics CC0

Tomasz Kucina
Przedstawienie-

teatr cudów.
z pinakes. z pomalowanych dekoracji
na linach spuszczają bóstwa
prosto
na pomost marionetek

są pacynki. aktorzy używający masek
oczy zaszklone cieniem nadziei
Sofokles mądrzejszy od Ajschylosa
wprowadza trzeciego aktora

przypadkiem życie teatru
staje się walką
zbrukana prawda przetrwania
na stoku wzgórza
histeria ogarnia Koryfeusza

z kuluarów suflerzy idą na paraskenion
orchestra wsparta na kole
mutanci biorą się za kiełbie łby

a gdzieżby? zdzierają peruki
tałatajstwo z widowni w zachwycie
szarfa na theatron
widownia krzyczy: koturnem!
a w kanał spływa
pierwsza wotywna krew sceniczna

nie ma jeszcze mimów

ich czas dopiero nadejdzie
w święto winobrania
w małych Dionizjach upiją boga Milczenesa

zbawienna libacja. aż wreszcie zapanuje
wściekle
oczekiwana cisza. nakarmi pantomimą

Αντίο μου μαριονέτες

listopad 2014